70. Dobrze, że dzwonisz.
Bezradnie kiwnąłem głową, nie wiedząc, co o tym wszystkim myśleć, jak zinterpretować zachowanie cioci. Czy rzeczywiście mam wyłącznie odłożyć to wydarzenie w przeszłość i nie zastanawiać się nad niczym więcej? Czy to może tylko prowokacja lub ukryte, prawdziwe intencje cioci w stosunku do mnie? Byłem w tej kwestii zdezorientowany, kompletnie brakowało mi pewności siebie.
Po powrocie do domu postanowiłem na chwilę odpocząć. Wszedłem do swojego pokoju, usiadłem na krawędzi łóżka, wyjąłem z kieszeni karteczkę i jeszcze raz spojrzałem na numer telefonu oraz niewielkie słowa, które miały potencjał odmienić los tego letniego wieczoru. Byłem gotów podjąć ten krok i zadzwonić. Ale po tym, co wydarzyło się z ciocią, nie byłem już tak pewien, jak się zachować. Moje serce znów zaczęło bić szybciej, kiedy wyjąłem telefon z kieszeni i zacząłem wpisywać numer. To był początek czegoś nowego, czegoś niezwykłego, co miało potencjał odmienić moje wspomnienia z tego letniego dnia, a nawet całych wakacji.
W momencie, kiedy nacisnąłem przycisk wybierania, usłyszałem jej bardzo miękki, ciepły – wręcz pluszowy – głos. Był zupełnie inny od tego, który docierał do mnie ze sceny, kiedy śpiewała.
-Cześć kotku, - powiedziała, przerywając moje zamyślenie. - dobrze, że dzwonisz.
Miałem pewne podejrzenia, czy była całkowicie trzeźwa, czy może w jej głowie szumiała już spora dawka alkoholu. Niemniej jednak, nie dając mi dojść do słowa, kontynuowała:
-Tak sobie pomyślałam, że moglibyśmy się razem spotkać któregoś wieczoru... Wiesz, we trójkę, bo... Grace też bardzo cię polubiła i chciałaby cię bliżej poznać, kowboju.
Przez chwilę byłem tak zaskoczony jej propozycją, że nie wiedziałem, jak zareagować. Wszystko wydawało się niewiarygodnie szybkie i nieoczekiwane. Amelia i Grace, dwie dziewczyny, które jeszcze niedawno widziałem na scenie, teraz zapraszały mnie na spotkanie. Musiałem szybko zebrać myśli.
-Cześć Amelia, - odpowiedziałem, starając się brzmieć jak najspokojniej, chociaż serce waliło mi jak oszalałe. - To... to brzmi fajnie. Spotkanie we trójkę?
Amelia zaśmiała się ciepło i subtelnie, a jej śmiech brzmiał bardzo przyjemnie w słuchawce.
-Tak, w sumie to trochę spontaniczne, ale myślę, że będzie to świetna okazja, aby się bliżej poznać. Co ty na to?
Przypomniałem sobie, jak sympatyczne i pełne energii były te dziewczyny na scenie i podczas naszego krótkiego spotkania. Nie wiedziałem, co dokładnie spowodowało, że mnie zaprosiły, ale nie mogłem przecież odmówić.
-Jasne, chętnie się spotkam, - odpowiedziałem, starając się zachować swobodny styl.
Amelia wydawała się bardzo zadowolona z mojej odpowiedzi.
-Super! To świetnie się składa. Mogę ci podać nasze plany i szczegóły?
Zgodziłem się, więc Amelia zaczęła opowiadać o planowanym spotkaniu. Mówiła o pewnym przytulnym kawiarnianym miejscu, gdzie miało się to odbyć.
-No wiesz, to jest nad samym brzegiem jeziora, a stoliki znajdują się niemal nad samą wodą. Kiedy siedzisz tam wieczorem, miliony świerszczy w pobliskich zaroślach grają tak głośno, że aż szumi ci w uszach… - opowiadała Amelia, jej głos był pełen entuzjazmu i tajemniczości, - To naprawdę magiczne miejsce. Jest tak specyficzna atmosfera, jakby czas się zatrzymał, a ty pogrążasz się w dźwiękach natury i ciepłym blasku lampek.
Słuchałem z zaciekawieniem, jak opisywała to miejsce. Wyobrażałem sobie to idylliczne otoczenie, gdzie woda jeziora opływa brzeg, a noc jest podświetlona gwiazdami i delikatnym blaskiem oświetlenia kawiarni. Jej opowieść wywołała we mnie chęć doświadczenia tej atmosfery na własnej skórze.
-Brzmi naprawdę dobrze, - odpowiedziałem, usiłując ukryć ekscytację w głosie. - To pewnie niesamowite miejsce do spędzenia czasu i rozmów.
Amelia znów śmiała się cicho.
-Dokładnie, tak właśnie jest! A żeby dodać odrobinę smaczku, mówię ci, że w pobliskiej cukierni mają prawdziwe cuda — raj dla podniebienia. Czyli jeśli ktoś z nas ma ochotę na coś słodkiego, to na pewno się nie zawiedzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz