68. Liścik w kieszeni spodni.
Kiedy myślałem, że już nic więcej się nie wydarzy, ku mojemu niezwykłemu zaskoczeniu i wzruszeniu, dostrzegłem, że do naszego stolika zbliżają się dwie charakterystycznie ubrane dziewczyny. To były Amelia i Grace, ubrane we wzorowane na ludowe koronkowe sukienki o uroczym stylu, z dużymi dekoltami, które wydawały się emanować pewnym rodzajem radości i swobody. Ich uśmiechy i energia wprowadziły jeszcze większą dawkę entuzjazmu do tego wyjątkowego momentu.
Zbliżały się do nas, śmiejąc się cicho, a ich oczy błyszczały radością i iskrą przekory. Kiedy dotarły do naszego stolika, spojrzały na mnie i ciocię z serdecznym uznaniem.
-Wow, gratulacje wam obojgu! - powiedziała Amelia, unosząc kieliszek w naszą stronę, - Wasz występ był absolutnie magiczny.
-Racja, naprawdę zrobiło to na nas wielkie wrażenie, - dodała Grace, uśmiechając się szeroko, - Nie tylko pokazaliście swój talent, ale także emocje, które włożyliście w każdy gest.
Byłem lekko oszołomiony tym, że to właśnie te dwie dziewczyny, które co roku zdobywały pierwsze nagrody w tym konkursie, a dzisiaj wystąpiły w recitalu, zwróciły swoją uwagę na nasz występ. Ich słowa były dla mnie cennym potwierdzeniem, że to, co zrobiliśmy, miało naprawdę głęboki wpływ na ludzi.
-Serdecznie dziękujemy, - odpowiedziałem, starając się ukryć zdumienie i zdobyć choć odrobinę pewności siebie, - To dla nas ogromne wyróżnienie.
Ciężko było oprzeć się urokowi tych pięknych dziewczyn, które emanowały niezwykłym entuzjazmem i pozytywną energią. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę o naszych występach, a one podzieliły się też kilkoma swoimi przygodami z konkursu. Ich towarzystwo sprawiło, że cały wieczór stał się jeszcze bardziej niezapomniany.
Gdy nadeszła pora pożegnania, Amelia i Grace powiedziały, że będą nas śledzić i trzymać kciuki za nasze przyszłe występy. Kiedy miały odejść, Amelia niepostrzeżenie wcisnęła mi do ręki małą karteczkę. Jeszcze nie wiedziałem, co to jest, jednak nie chciałem tego sprawdzać przy cioci. Po ich odejściu siedzieliśmy jeszcze chwilę, z uśmiechami na twarzach i sercami pełnymi wdzięczności za to, że mieliśmy okazję spotkać takie wspaniałe osoby w tak wyjątkowym momencie naszego życia. To był kolejny niesamowity element tego już i tak pełnego emocji i wzruszeń dnia.
Ostatecznie, pod pretekstem potrzeby skorzystania z łazienki, odsunąłem się na moment od cioci, aby sprawdzić, co jest napisane na małej karteczce przeznaczonej dla mnie. Z niecierpliwością wyjąłem liścik z kieszeni spodni, delikatnie go rozłożyłem i spojrzałem na jego zawartość. Na kartce znajdował się numer telefonu oraz proste słowa "zadzwoń do mnie". Przy serduszku, które tam również było narysowane, poczułem mieszankę zdziwienia i ekscytacji.
-Co też ona może ode mnie chcieć? - pomyślałem, tak jakbym w ogóle nie był w tej dziedzinie uświadomiony.
Moje serce zaczęło bić szybciej, a na mojej twarzy siłą rzeczy pojawił się szeroki uśmiech. Nie mogłem uwierzyć, że to Amelia zostawiła dla mnie ten przekaz. Czułem się naprawdę podekscytowany, wciąż jednak zastanawiałem się, co to może oznaczać. Bez wątpienia było to coś wyjątkowego, tylko co?
Po chwili głębokiego namysłu schowałem karteczkę z powrotem do kieszeni, wróciłem do miejsca przy stole i usiadłem obok cioci. Zastanawiałem się, kiedy będzie właściwy moment, aby skontaktować się z Amelią. Byłem podekscytowany tą nową możliwością, choć jednocześnie czułem się trochę niepewnie.
Wieczór upływał w miłej atmosferze, rozmawialiśmy z ciocią o całym dniu i naszych przeżyciach. Byłem zachwycony, że mogłem dzielić z nią tę niesamowitą przygodę. W końcu przyszedł czas, aby się pożegnać i wrócić do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz