73. Cieszę się, że mnie zaprosiłaś, Amelio.
-W stroju kąpielowym? Hmm, to brzmi naprawdę świetnie i… no… gorąco… jeśli tak można by to określić. Gratuluję wyboru modelki, Julian. Antonina to świetna babka… mimo swoich lat.
-No, no, spokojnie. To nie tak, jak myślisz, - rzuciłem, próbując trochę złagodzić sytuację. - To po prostu ma być taki nieformalny, rodzinny i przyjemny czas nad jeziorem, a sesja fotograficzna to taki dodatek. Tu nie ma żadnych ukrytych intencji, naprawdę. Amelio, naprawdę, nie ma w tym nic dziwnego czy niewłaściwego, - powiedziałem, broniąc się, choć wiedziałem, że to nie do końca jest prawdą.
-Okej, okej, ja nic nie sugeruję, - usłyszałem po drugiej stronie jej miękki przyjemny głos.
Nie wiem, dlaczego, ale znów przypomniał mi się jej występ na scenie, to jak się poruszała i jak łatwo nawiązywała kontakt z publicznością. Im więcej o tym myślałem, tym bardziej chciałem nawiązać z nią głębszy kontakt.
-No dobra, wiem, że trochę podejrzanie to wygląda, ale naprawdę, to jest po prostu taki spontaniczny pomysł, którym ciocia się zainteresowała. To będzie po prostu miłe spędzenie czasu razem i trochę zabawy z aparatem fotograficznym, - wyjaśniałem, starając się by uwierzyła w to co mówię.
Znów zapadła cisza, tym razem miała trochę inny wymiar, a później ona się odezwała:
-No wiesz, wierzę, że jesteś uczciwym i porządnym chłopakiem i że nie ma tutaj żadnej ukrytej intrygi czy czegoś takiego. No cóż, nie będę drążyć tematu. Rzeczywiście czuję, że to po prostu miła okazja, aby spędzić czas z rodziną i cieszyć się sobą nawzajem, - powiedziała, starając się, aby jej głos zabrzmiał przekonująco.
-Amelia, Boże, przestań nawet o tym myśleć. Jesteśmy przecież rodziną, - zaprotestowałem, czując, że oblewa mnie fala wstydu.
-No dobrze, przepraszam, może trochę za bardzo się zagalopowałam w swoich fantazjach, - przyznała Amelia z przyciszonym śmiechem. - Przepraszam, Julian, że tak zareagowałam. Nie powinnam.
-No dobra, nic się nie stało. Wiem, że to brzmi trochę dziwnie, ale naprawdę chodzi tylko o przyjemne spędzenie czasu. Cieszę się, że tobie również zależy na naszym wspólnym spotkaniu. Tylko że właśnie nie w niedzielę, - odbiłem piłeczkę, starając się opanować sytuację.
-Tak, tak, oczywiście. To fajnie, że macie takie plany. W takim razie życzę wam udanej sesji fotograficznej i miłego czasu nad jeziorem. Dajcie znać, jak było! - powiedziała, a w jej głosie słychać było, że wcale jej nie uspokoiłem. Zastanawiałem się, czy była zazdrosna, czy tylko po prostu lekko wścibska.
-Spoko, na pewno damy znać. No to co, może w poniedziałek?
Przez chwilę się nie odzywała. Czułem, że się zastanawia.
-Tak, w poniedziałek chyba będzie okej, - powiedziała w końcu.
-No to fajnie. Bardzo się cieszę, że możemy się spotkać.
-Grace będzie podekscytowana tym spotkaniem, - odezwała się po chwili, - Myślę, że to będzie fajny wieczór.
-Ja też tak myślę, - odpowiedziałem już pewnym i spokojnym głosem. - Cieszę się, że mnie zaprosiłaś, Amelio. To naprawdę dla mnie wyjątkowe spotkanie. Ciocia mi sporo o tobie opowiadała. Muszę jeszcze zapytać, czy nie będzie miała nic przeciwko, ale myślę, że to tylko formalność.
Znów zapadła chwila ciszy. W pierwszym momencie nie wiedziałem, czym była spowodowana.
-Ach tak, rozumiem… - westchnęła przyciszonym głosem, - Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Chociaż z drugiej strony znam twoją ciocię i wiem, że jest otwartą, bardzo nowoczesną osobą, ale kto wie, prawda? Zapytać nigdy nie zaszkodzi.
-Tak, masz rację, - odpowiedziałem. - Dobrze by było gdyby wiedziała, gdzie się wybieram. W końcu jestem jej gościem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz