453. Czułem intensywne ssanie.
To co się w tej chwili działo, było naprawdę czymś niezwykłym. Drobne kropelki na mojej skórze parowały w ciepłych promieniach słońca. Stałem tuż przed nią, a moje stopy zapadały się w wilgotnym miękkim piasku. Wypiąłem biodra w jej stronę, starając się wysunąć mojego ptaka tak daleko, aby mogła zrobić z nim wszystko, co tylko zechce. Drżąc na całym ciele napiąłem się jak struna, a ona zahipnotyzowana, ujęła je od spodu otwartą dłonią. Zacisnęła palce pod jądrami i cały worek przycisnęła do korzenia. Zabolało i to było naprawdę przyjemne. Następnie skierowała twardy łeb w stronę swoich ust i bez wahania wpakowała do środka. Żeby mnie pochłonąć, jej buzia musiała być bardzo szeroko otwarta, a i tak ledwo dawała radę.
Moje żylaste napęczniałe narzędzie było niczym taran. W powietrzu unosił się zapach seksu, zapach śliny i mojego mokrego penisa. Z niesamowitym zaangażowaniem pochłaniała go coraz bardziej. Wchodziłem w nią po same migdałki, a po chwili stało się coś, co przyprawiło mnie o intensywne zawroty głowy. Nie wiem jak tego dokonała, ale w jej ustach wytworzyło się ogromne podciśnienie. Czułem intensywne ssanie, jej buzia była jak dojarka elektryczna. Ciągnęła mojego fiuta jak smoczek, a ja nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Stopniowo traciłem kontakt z rzeczywistością i odpływałem w słodki niebyt podniecenia. Drżałem na całym ciele i dyszałem ciężko.
– Och Ciociu ciociu! – jęczałem z rozkoszy.
Na efekty takiego zachowania nie musiałem czekać zbyt długo. Kiedy zacisnęła dłonie u podstawy mojego korzenia, a jego głowica wysunęła się z jej gorącej, wilgotnej buzi, z dziurki na jego końcu w ciągu kilkunastu sekund popłynęła taka ilość spermy, że ochlapałem całą jej twarz i cycki. Moje nasienie wpadło do jej buzi, ale nie tylko. Przede wszystkim zatrzymało się na policzkach i nosie. Gęsty lepki budyń płynął niespiesznym strumieniem i spadał z jej brody na przecudne jędrne balony. Był jak lukier na słodkim torcie.
– Juuulian… – odezwała się, przeciągając głoski.
Świat wokół mnie zawirował i jeśli do tej pory myślałem inaczej, to teraz musiałem zrewidować swoje poglądy. Ten wytrysk wcale nie był końcem atrakcji. Byłem przekonany że zabawa dopiero zaczyna się rozkręcać. Byłem zbyt młody i nie miałem pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, ale wiedziałem jedno – ciocia wpadła w jakiś dziwny amok. Jej zachowania nie dało się wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób. To nie było ani rozsądne ani mądre. Zachowywała się tak jakby przed chwilą coś wzięła. Była otumaniona i półprzytomna, skupię na wyłącznie na tym co zamierzała zrobić. Seks znów rządził jej zachowaniem, był początkiem i końcem wszystkiego. Totalne wyuzdanie i brak jakichkolwiek zahamowań rządziły w tym dzikim zakątku. Ona była niesamowita. Nigdy wcześniej nie przeżyłem podobnej historii. Tylko ona potrafiła mi dać tak kosmiczne i odlotowe doświadczenia seksualne.
Stałem w tej płytkiej wodzie kompletnie nagi i bez wstydu paradowałem z gołym, żylastym, napęczniałym do granic możliwości fiutem. Na dodatek miałem z tego gigantyczną frajdę. Kutas był brudny. Oblepiony w nasieniu lśnił w promieniach słońca, a jego intensywny aromat rozchodził się ciężką chmurą wokół nas.