Szukaj na tym blogu

16 lutego 2025

Ostatnie wakacje.

441. W tym cudownym miejscu.


No i stało się to, co miało się stać, co było do przewidzenia. Mój wielki, napęczniały do granic możliwości, żylasty penis pod naporem erekcji i moich gwałtownych ruchów wysunął się spod elastycznego materiału i radośnie kołysał się na wszystkie strony. Same slipy, czy tego chciałem, czy nie, zjechały poniżej pośladków, a ja biegłem i biegłem jak szalony, jakbym w ogóle tego nie zauważył. 

W końcu, gdy ciocia Antonina zobaczyła, że nie ma najmniejszych szans na ucieczkę, a może po prostu dostrzegła mojego wielkiego kutasa, wpadła do wody, rozchlapując ją na wszystkie strony jak rozpędzony koń. Myślała, że tam będzie miała większe szanse. No cóż, może po prostu chciała, żebym właśnie tam ją złapał. 

Nie poprawiając się, nie chowając mojego ptaka, rzuciłem się za nią, a chłodna, płytka woda orzeźwiła moje rozgrzane ciało. Niemniej wcale nie zmniejszyło to mojej erekcji i nie sprawiło, że byłem mniej podniecony. Tutaj, w tej wodzie, miałem niezmierną ochotę wsadzić mojego wielkiego, spragnionego fiuta wprost w jej ciasną i wilgotną cipkę i ruchać ją do upadłego. W sumie i tak wiedziałem, że to się stanie, zastanawiałem się tylko, w którym właściwie momencie. 

– Mam cię! – krzyknąłem triumfalnie, chwytając ją za ramiona, a moje dłonie, jakimś dziwnym trafem, już po chwili znalazły się na jej wielkich cyckach. Kiedy to się stało, moje podniecenie wystrzeliło w kosmos. Udawałem, że nic nie zauważyłem i trzymałem mocno, czując ich niezwykłą sprężystość.

– Julian, puść mnie! – śmiała się, próbując się wyrwać, ale nie miała szans, a może po prostu nie chciała. – Julian, ależ ty jesteś silny! Ja już nie mogę z tobą! Masz niespożyte siły witalne i niesamowitą kondycję! Och Julian, Julian.

Kiedy to usłyszałem, nie byłem pewien, czy chodziło jej o moją wytrzymałość fizyczną, czy raczej o sprawnego i wytrwałego fiuta, ale jakie to miało znaczenie?

– Och, ciociu, ciociu – odpowiedziałem z uśmiechem, patrząc jej prosto w oczy i przyciskając mocno do siebie. – Z tobą czuję się taki szczęśliwy!

– No czuję, że nawet bardzo, – odpowiedziała radośnie, spoglądając w dół i widząc, jak mój penis, całą swoją powierzchnią, przywiera do jej mokrego podbrzusza. 

A później odsunęła się ode mnie odrobinę, wyciągnęła obydwie dłonie, włożyła kciuki za materiał moich kąpielówek i zsunęła je jeszcze niżej, pozwalając, nie tylko mojemu penisowi, ale też napęczniałym, pełnym nasienia jądroom, uwolnić się spod uścisku zbyt ciasnych kąpielówek. Wielki wór wisiał teraz swobodnie. Wypełniony ciężkimi jajami, obrośnięty rzadką szczeciną paradował przed nią w pełnej krasie. Nie wiedziałem, czy mam się zarumienić i schować go, czy też tak zostać i pozwolić trwać tej chwili. W końcu wybrałem to drugie.

Nasz śmiech wypełniał powietrze, gdy upadliśmy razem w płytką, ciepłą wodę. Tarzaliśmy się, oblewając nawzajem i zupełnie zapominając o całym świecie. Woda chlapała, a słońce odbijało się w jej tafli, tworząc niezapomniany, pełen radości moment. 

– Och Julian, Julian, jesteś taki młody, taki pełen energii… Chodź do mnie chłopaku i pokaż co tam masz między nogami. Pokaż co to za wielka pała tak sterczy.

Przez chwilę klęczeliśmy w płytkiej wodzie naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. 

– Och ciociu, – westchnąłem tylko.

Mój penis sterczał, dumnie wycelowany w prosto w jej brzuch. Opuściła głowę i spojrzała na niego bez skrępowania. W jej oczach zobaczyłem nie tyle dumę i podziw, co prawdziwy zachwyt, uwielbienie dla mojego wielkiego drąga. Znałem ją już na tyle dobrze, aby wiedzieć, że już za chwilę znów będziemy się kochać, że znów będziemy uprawiać nasz gorący, wyuzdany, pozbawiony wszelkich zasad seks. A tu, w tym cudownym miejscu, na bezludnej wyspie, gdzie nikt nie patrzył, gdzie byliśmy zupełnie sami, mogliśmy oddać się naszym lubieżnym igraszkom bez najmniejszego skrępowania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...