Szukaj na tym blogu

17 lutego 2025

Ostatnie wakacje.

442. Królowała w nas dzika żądza.


To, co stało się w następnej chwili, przerosło moje wszelkie oczekiwania o tym, jak powinien wyglądać seks i to, co może robić ze sobą dwoje rozpalonych do czerwoności ludzi. Nie ulegało wątpliwości, że ta wyspa była nasza. Dzika, bezludna, cicha, pachnąca bzem i jaśminem, niezwykle tajemnicza, była dla nas istnym rajem. Niczym ma Adam i Ewa w kradliśmy zakazany owoc. Braliśmy to, po co nigdy nie powinniśmy sięgnąć.

Nadzy, jak nas pan Bóg stworzył, bezbronni, podnieceni i spragnieni siebie, przestaliśmy myśleć o jakichkolwiek zakazach, normach społecznych i o tym, co można i nie można. Królowała w nas dzika żądza, nieokiełznane pożądanie, które wytrzebiło w naszych głowach wszelki rozsądek. Odarci nie tylko z ubrań ale i wszelkich ograniczeń, wiedzieliśmy, że to ma być najdzikszy, najbardziej wyuzdany i oszałamiający seks, nie tylko tych wakacji, ale w ogóle.

Nawet nie wiem jak to się stało, kiedy poczułem jej wielkie miękkie piersi na swoich plecach. Stanęła na wielkim kamieniu wystającym w plaży, objęła mnie jedną ręką i przywarła do mnie swoimi wielkimi cyckami. W tym samym momencie poczułem jak jej druga dłoń sięga po to, co za chwilę mogło wybuchnąć od niej słodkich pieszczot. 

Mój kutas był olbrzymi i wrażliwy na najmniejsze muśnięcie tej palców. Wielki wór, pełen ciężkich, jaj pulsował, podgrzewając spermę i podnosząc ciśnienie, jak przed samym wytryskiem. A ona była jak dzika kotka. Zupełnie niczym się nie przejmowała. Chwyciwszy go całą dłonią, ścisnęła tak mocno, że moje nogi zrobiły się miękkie, a przed oczami zobaczyłem wirujące kolorowe na kręgi. 

Czułem jej rozpostartą dłoń na mojej klatce piersiowej, czułem, jak jej ciemne włosy muskają moje ramię, czułem jej gorący oddech na swojej twarzy, czułem jej zaciśniętą dłoń na moim penisie i marzyłem, aby ta chwila trwała wiecznie. To było magiczne. W podbrzuszu czułem wzbierające pulsowanie i wiedziałem, że za chwilę zostanie się coś niesamowitego. 

– A teraz już cię nie wypuszczę, – powiedziała z taką pewnością, że zadrżałem. – twoje ramiona są moje, twój brzuch jest mój, twoje pośladki są moje i twój kutas jest mój. Zrobię z tobą wszystko, to będę chciała. 

A później, bez zastanowienia, ale też bez zbędnego pośpiechu, nie rozluźniając uścisku, zaczęła poruszać swoją dłonią. Najpierw bardzo powoli, do dołu i do góry, z krótkimi przerwami pomiędzy kolejnymi ruchami, a później coraz szybciej i szybciej, jednocześnie jeszcze mocniej do mnie przywierając całym ciałem. 

– Nie ruszaj się, – szepnęła mi wprost do ucha, – nie ruszaj się tylko stój.

Odchyliłem głowę przymknąłem powieki i drżącym głosem westchnąłem: 

– Tak ciociu. Och tak ciociu.

Stałem tak nieruchomo, nie protestując i zatracając się w tym wszystkim. Poruszała dłonią coraz szybciej, ale równo i miarowo, w górę i w dół, w górę i w dół. Moje nogi robiły się coraz bardziej miękkie, serce kołatało coraz szybciej. Odpływałem

Słyszałem szum wiatru w koronach drzew, czułem ciepłe powiewy na swojej skórze, słyszałem plusk wody o brzeg, a jej dłoń robiła mi tak dobrze. Byłem przekonany, że długo to nie potrwa. Chciałem się spuścić, chciałem trysnąć gorącą porcją mojego nasienia wprost na jej dłonie. Nie wstydziłem się już, chciałem pokazać jej moje pożądanie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...