446. Nie wytrzymała ciśnienia.
Ona była niesamowita. Nie mogłem uwierzyć, że tak łatwo mną manipuluje, że jest w stanie zapanować, nie tylko nad moim umysłem, ale też i nad moim ciałem. I to w takiej chwili!
Nim zdążyłem się zorientować, już siedziała na mnie tyłem. Wariatka jedna! Odwróciła się tak sprawnie, że nawet tego nie zauważyłem. Wszedłem w nią do samego końca i poczułem, że odpływam. Przed moimi oczami na chwilę zapadła ciemność, w uszach słyszałem jednostajny, monotonny szum. Byłem na granicy, ale, o dziwo, nie spuściłem się jeszcze, choć, tak naprawdę, wcale nie byłem tego pewny. Nie byłem pewien, czy z mojego fiuta nie popłynęło już coś, jakaś niekontrolowana porcja nasienia. No cóż, nie mogłem być tego pewny.
Usiadła mnie w tak niesamowity sposób, że mogłem tylko wyć z rozkoszy. Nie siedziała na mnie pośladkami. Cały ciężar podparła na stopach i dłoniach opartych na moich udach. Jej szeroko rozchylone kolana sprawiały, że w cipeczce było nieco luźniej, co nie znaczyło, że mniej przyjemnie. Efekt był taki, że zamiast szybkiego, gigantycznego orgazmu, doświadczałem przeciągającej się obezwładniającej, słodkiej rozkoszy.
Kiedy po chwili zaczęła się unosić, odchyliła się do tyłu na moją klatkę piersiową, a dłonie podparła na moim brzuchu. Unosiła swoje pośladki bardzo powoli. Wychodziłem z niej niespiesznie, milimetr po milimetrze, czując każde drżenie jej podnieconego ciała. Mój penis był jeszcze bardziej gruby, był jak kawał tłustej kaszanki. Miałem jakieś niezwykłe niemal podświadome przeczucie, że ciocia za chwilę znów dostanie orgazmu. Znałem już ją na tyle dobrze, by poprawnie interpretować najdrobniejsze, najbardziej subtelne zmiany jej podnieconego ciała. Czułem bardzo delikatne, drobne skurcze na samej głowicy mojego penisa. Jej cipka zaczęła stopniowo pulsować. Słyszałem jej przyspieszony oddech. Miałem wrażenie, że pod, zaciśniętymi na jej udach, palcami wyczuwam coraz szybszy puls.
– Julian, Och Julian, – szepnęła w końcu.
To, co się stało w następnym momencie, jest równie trudne do opisania, jak poprzednie chwile. Nikt mnie tego nie uczył, a jednak wiedziałem, jak się zachować i w którym dokładnie momencie mam zmienić pozycję. Może to jej subtelne sugestie sprawiły, że zachowywałem się jak rasowy kochanek, a może sama sytuacja sprawiała, że wszystko wydawało się dużo łatwiejsze. Nie mam pojęcia.
W każdym bądź razie teraz, na samym szczycie mojego i jej podniecenia, stałem na szeroko rozstawionych nogach, a ona siedziała pomiędzy nimi. Siedziała po turecku z zadartą brodą i uchyloną buzią. W momencie, kiedy wepchnąłem w nią mojego gigantycznego jebakę, spuściłem się taką ilością spermy, że nie wytrzymała ciśnienia.
Nasienie wylało się wszystkimi możliwymi szczelinami, spadając na jej wielkie cycki, brzuch i kolana. Z zachwytem obserwowałem jak próbuje łykać nadmierną ilość mojego budyniu, ale mimo wzmożonych wysiłków jej to nie wychodzi. Znów poczułem się prawdziwym mężczyzną. Dokonałem czegoś, z czego mogłem być w dumny. Widok, który obserwowałem był naprawdę spektakularny. Moja ukochana ciocia trzymała moją fujarę z szeroko otwartą buzią i próbowała łykać wszystko, co ze mnie wypłynęło, a ja pompowałem w nią niczym z węża strażackiego. Napięty do granic możliwości, z zaciśniętymi zębami, spuszczałem się i spuszczałem, nie wiedząc, kiedy się to skończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz