Szukaj na tym blogu

3 lutego 2025

Ostatnie wakacje.

428. Na granicy orgazmu


Opierając rozpostarte dłonie na jej pośladkach i kciukami je rozwierając, poruszałem się w niej bardzo powoli. Wsuwałem się i wysuwałem, a ona tylko cicho stękała. Jej cipka była obłędnie ciasna, odpowiednio wilgotna i przejmująco gorąca. Czułem, zaciskające się na moim chuju, pierścienie mięśni, jakby usilnie próbujące wydoić mojego fiuta z kolejnej porcji spermy. Kiedy, drżąc na całym ciele, wsuwałem się do środka z jej gardła wydostawały się słodkie dźwięki: 

– U-uuu, u-uuuuu, ooooojej, oooooh, a-hhh-aaaa… 

To było jak słodki, gorący koncert, symfonia dla moich uszu. Mój chuj siedział w ciasnej, podnieconej cipce cioci Antoniny, dając jej niebywałą rozkosz.  Chciała więcej i więcej. Chciała oddawać mi się bez reszty, do końca. 

– Oooo taaaak, uuuuuhhhuuu, yyyyyyhhhh… – jęczała, a ja poruszałem się w niej niespiesznie, całkowicie kontrolując sytuację. 

Wprawiłem moje biodra w powolny, wahadłowy ruch, wchodząc w nią do samego końca i wysuwając się prawie po samą głowicę. 

– O Boże, o Boże, ależ ty rewelacyjnie ruchasz!  – jęczała coraz głośniej, kiedy tylko trochę zwiększyłem tempo. 

To było niesamowite. Moja ciocia, była teraz moją kochanką. Leżała pode mną, a mój gruby kutas siedział w jej ciasnej cipce i posuwał ją ostro. Moje kolana nie znajdowały się jednak wewnątrz jej ud, lecz obejmowałem ją nimi. Jej nogi były złączone, przez co w jej cipce było jeszcze ciaśniej. Było obłędnie ciasno. Kręciło mi się w głowie i miałem wrażenie, że za chwilę, albo się spuszczę, albo stracę przytomność. 

Ciocia miała pod sobą elastycznie sprężysty jasiek z gąbki, który wymuszał, aby jej biodra unosiły się lekko ku górze. Pozycja jej zgrabnego, jędrnego tyłeczka była idealnie ułożona, abym mógł jak najdokładniej penetrować jej ciasne wnętrze. Jej wielkie, baloniaste cycki rozpłaszczyły się na materacu, a ona, podparta na łokciach, wysoko unosiła głowę. Z zamkniętymi oczami i uchylonymi ustami zdawała się w samotności po swojemu przeżywać własną rozkosz. 

A kiedy kilkukrotnie zwiększyłem tempo, zatracając się w tym całkowicie, z jej gardła, zamiast długich, przeciągłych jęknięć i westchnień, wydobywały się krótkie, urywane dźwięki, wyrzucane wraz z kolejnymi ostrymi pchnięciami. Działałem jak maszyna, precyzyjnie i dokładnie. Mój kutas wchodził w nią głęboko, a jajami uderzałem w jej cipeczkę i uda. Czułem, że to już nie potrwa zbyt długo. Byłem na granicy orgazmu, a wytrysk zbliżał się szybkimi krokami. Miałem wrażenie, że nie zdołam go już powstrzymać, niezależnie od tego, jak bardzo będę się starał. 

– Y-hy, y-hy, y-hy, o kurwa, o kurwa, tak, taaak, oooo taaaak,  yyyyyyhhhhh, yyyyyyhhhh, – z jej gardła coraz bardziej wydobywało się charczenie, niż jakieś konkretne artykułowane dźwięki.

Odchyliła głowę maksymalnie do tyłu i darła się na całe gardło. Jej przejmujące odgłosy napędzane orgazmem dopingowały mnie do jeszcze bardziej wzmożonej pracy. Jej cipka była ciasna jak u nastolatki. Chciałem ją rżnąć i rżnąć bez końca. Chciałem spuścić się w jej wnętrze, pozostawić w niej moje gorące nasienie, znów się w nią spuścić.

Wiedziałem, że teraz absolutnie nie mogę przestać. To byłoby niedopuszczalne. Nie mogłem nawet zwolnić, choć byłem bardzo zmęczony. Ona właśnie szczytowała, doświadczała niebywałej rozkoszy, a ja musiałem stanąć na wysokości zadania. Jedną rękę włożyłem pod jej biodra, a drugą naciskałem na pośladki. Szukałem, generałem, aż wreszcie dotarłem do jej rozpalonej pizdeczki, w której płynnie i szybko poruszał się mój wąż. Bez trudu znalazłem twardą, napęczniałą łechtaczkę i zacząłem ją drażnić czubkami palców. Choć bolały, choć ona przyciskała mocno moją dłoń swoimi biodrami, nie poddawałem się, walczyłem do ostatniej chwili, aby wydobyć z niej wszystko to, co najlepsze, najbardziej ekscytujące doznania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...