430. Rajstopy
Wiedziałem, że coś się szykuje, że trzyma coś w zanadrzu, bo patrzyła na mnie dziwnie drapieżnym, podnieconym wzrokiem. Nie wyglądało na to, że te dwa numerki, które przed chwilą zaliczyliśmy, zaspokoiły jej wygórowane wymagania.
Wstała, przeszła na drugi koniec salonu, zapaliła więcej światła i usiadła po drugiej stronie na skórzanym, czerwonym szelągu. Była naga. Pisząc “naga” nie mam na myśli zwykłej, przeciętnej kobiety, która i tak podnieca. Pisząc, że była naga, mam na myśli potężne, rozwalające mózg zjawisko. Ona po prostu była niesamowita w każdym centymetrze swojego obfitego, ponętnego ciała.
Usiadła na tym szezlongu pochyliła się na jeden bok i przyglądała mi się uważnie. Podparta na jednym łokciu w dłoniach trzymała swoje niebotyczne czarne szpilki tak, jakby za chwilę miała je założyć. Jednak nie ona, to nie było w jej stylu. Być może innym razem włożyłaby je normalnie, nie kusząc, nie wodząc na manowce. Jednak tym razem chciała, abym znów nabrał ochoty na jej ciało i na seks z nią.
Najdziwniejsze, a jednocześnie najbardziej cudowne w tym wszystkim było to, że z jej cipki wciąż wypływała moja sperma, a całe wargi sromowe były wręcz w niej utytuane. Jednak jej wcale to nie przeszkadzało. Było jedynie dodatkowym urozmaiceniem, dodającym kolorytu tej scenie. Tak jakby chciała powiedzieć: zobacz, wyruchałeś mnie, spuściłeś się w moją cipkę, a ja jeszcze w tym stanie odstawię dla ciebie specjalny pokaz.
Następnie, nie uwalniając mnie nawet na chwilę od swojego spojrzenia, odwróciła się twarzą do mnie, dość mocno rozchyliła uda, prezentując swoją gładką, idealnie wygoloną cipeczkę i wzięła w dłonie zwykłe rajstopy. Jeszcze nie wiedziałem, co chce z nimi zrobić. W tej chwili byłem w totalnym szoku, a moje podniecenie znów strzeliło w górę. Patrzyłem na nią, jak w święty obrazek, bo była dla mnie ideałem dojrzałej, pięknej kobiety. Była po prostu piękna i nie mogłem oderwać od niej wzroku. Siedziałem naprzeciwko niej, równie nagi, ze sterczącym, mokrym od jej soków i spermy, kutasem, który, zamiast zwiotczeć i opaść niczym sflaczała dętka, znów robił się gruby, sztywny i sękaty niczym sosnowa gałąź.
Przez chwilę zastanawiałem się, co zrobi z tymi rajstopami. Nie byłem pewien, czy je założy, bo teraz, zamiast to robić, siedziała nieruchomo, przyglądała mi się uważnie i rozciągając je na boki, przyciskała do swoich wielkich, baloniastych piersi. Wyglądało to tak, jakby chciała wciągnąć je właśnie na nie, a nie na swoje jędrne i zgrabne uda, które teraz tak ponętnie rozkładała przede mną.
Patrzyłem na nią oniemiały, nie mogąc uwierzyć, że jej biodra i pośladki są tak szerokie i obfite. W tej chwili, kiedy rozgniatały się na brązowym skórzanym obiciu, wyglądały jak wyrzeźbione w gładkim marmurze przez doskonałego artystę. Z szeroko otwartą buzią patrzyłem na jej głęboko osadzony pępek, delikatnie wypukły brzuch i gładki wzgórek łonowy, na którym widniały jedynie ślady dokładnego golenia. Byłem zaskoczony również tym, że jej cipka, nawet po tak ostrym ruchaniu, była w stanie całkowicie schować się jak ślimak do wewnątrz. Jej boska pizdeczka wyglądała jak u nastolatki. Był to jedynie gładki wzgórek przecięty pionową szramą, z której wypływały resztki mojego nasienia.
Ten widok, w połączeniu z tymi szerokimi biodrami i obfitym wielkim tyłkiem, oraz tymi ogromnymi jak balony cyckami, a także drapieżnym, uwodzicielskim wzrokiem, tworzył iście diabelski, niebezpieczny koktajl. Tak naprawdę nie było wiadomo, co się za chwilę stanie i na co ona się zdecyduje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz