Szukaj na tym blogu

6 lutego 2025

Ostatnie wakacje.

431. Jesteś mój.


– I co Julian, zbereźniku ty jeden, zerżnąłeś swoją ukochaną ciocię, tym swoim wielkim fiutem. Wsadziłeś jej głęboko, wepchnąłeś po same jaja i spuściłeś się w sam środek swoją gorącą spermą. Jesteś z siebie zadowolony? 

Umiała prowokować. Doskonale wiedziała, jak zagrać, abym podniecił się jeszcze bardziej. Wiedziała, w jakie struny uderzyć, aby wywołać piorunujący efekt. Jej słowa były jak pociski, które sprawiły, że szarpnąłem się w nagłym skurczu rozkoszy i poczułem, że znów jestem w pełni gotowy. Z wysuniętym językiem i śliną zbierającą się w kącikach ust, jak niespełna rozumu, kiwnąłem głową. 

– No właśnie widzę, że jesteś bardzo zboczony. Czuję, że jeszcze raz chciałbyś mnie przelecieć. Powiedz, jak chciałbyś mnie wyruchać? 

– Och ciociu, – westchnąłem. 

Ona sama była zjawiskiem, które trudno opisać słowami. Była jak kameleon, z każdą upływającą minutą była inna. Mogłem patrzeć na nią godzinami, podziwiać i podniecać się. Nie potrzebowałem nic więcej. Wywoływała we mnie głębokie zaburzenia świadomości. Uwarunkowała mnie na siebie, że byłem jak ten wierny piesek, gotowy zrobić wszystko, czego tylko zapragnie. 

Teraz wydawała się dużo młodsza. Włosy które przed chwilą zdawały się falować i skręcać w loki, teraz opadały jakby wyszły wprost z prostownicy. Uchyliła usta i znów zaczęła mówić: 

– Znam cię, Julian, wiem, jaki jesteś. Mnie nie oszukasz. Nie oszukasz swojej cioci. Jesteś zboczony, myślisz tylko kutasem. Kręci cię to, że wyruchałeś mnie, co? 

Podciągnęła lewą nogę pod piersi i, jak gdyby nigdy nic, wciąż patrząc na mnie, ostrożnie zaczęła wciągać na nią rajstopy. Po chwili to samo zrobiła z prawą. Nie wiedziałem, co to ma oznaczać. Czy zamierzała się w tym stanie ubrać? Tak bez kąpieli? Przecież cała jej cipka była w spermie. No cóż, mogłem się tylko domyślać jej zamiarów. Wszystko, co robiła, było dla mnie tajemnicą. Odkrywałem ją krok po kroku i to było właśnie najcudowniejsze. 

Zaraz później wstała i, ze złączonymi udami, zaczęła wciągać na swoje pośladki cienką, półprzezroczystą tkaninę rajstop. Kiedy, wypinając swoją wielką dupę, pochyliła się nieco do przodu, jej workowate piersi opadły swobodnie i zaczęły huśtać się na wszystkie strony. Dopiero teraz miałem okazję zobaczyć je w całej okazałości i dotarło do mnie, jak potężne są to zderzaki. 

– No właśnie. O to chodzi, Julian, – mówiła, przeciągając każde słowo, – patrz na mnie, chłopaku. Patrz i podniecaj się. 

– Boże, ciociu, jakaś ty piękna, – znów wyrwało się z mojego gardła.

– No co, podobają ci się, co? Podobają ci się moje cycki, Julian. Chciałbyś włożyć między nie swojego kutasa? 

– Och ciociu, tak, tak. One są takie wielkie, – jęknąłem, niczym dzieciak z przedszkola. 

Najlepsze jednak było jeszcze przede mną. Dopiero, kiedy wciągnęła te rajstopy do końca na swoje biodra i stanęła przede mną na wprost, podtrzymując swoje wielkie balony, kiedy spojrzałem między jej uda i zobaczyłem jak moja sperma przesiąka przez cieniutką siateczkę, zrozumiałem, że właśnie o taki efekt jej chodziło. Bezczelnie i z triumfem patrzyła na mnie. Z niebywałą satysfakcją obserwowała, jak drżę i szarpię się na całym ciele w niebotycznym podnieceniu. 

– He, he, he, co, podoba ci się, – zarechotała, wiedząc że ma mnie pod swoją kontrolą. 

– Och tak ciociu. Tak, podoba mi się, – wyrzuciłem z siebie półprzytomnie. 

– No właśnie, Julian. Jesteś mój, rozumiesz? Kiedy będę tylko chciała, przyjdziesz do mnie i zaspokoisz moją cipkę, prawda? 

– Prawda, ciociu,  – westchnąłem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...