Szukaj na tym blogu

13 lutego 2025

Ostatnie wakacje.

438. Masz czym się pochwalić.


A teraz, tutaj, na tej wyspie, widziałem ją w równie olśniewającym wydaniu. Jej zwiewny, lekki strój falował na delikatnym wietrze, a promienie słońca przebijały się przez gałęzie drzewa, rzucając złote refleksy na jej skórę. Te same intensywne promienie słońca przebijały się też przez ten jej lekki i zwiewny strój, pod którym, jak zdążyłem zauważyć, nie miała ani stanika, ani majteczek. Patrzenie na nią z tej perspektywy, było bardziej urzekające niż wtedy, kiedy nie miała na sobie kompletnie nic. Wyglądała, jakby była częścią tego krajobrazu, jakby natura ją stworzyła specjalnie na ten moment. 

Starałem się uchwycić ją w naturalnych pozach – jak poprawia włosy, jak śmieje się nieco zażenowana, jak patrzy gdzieś w dal. Starałem się być delikatny, niemal niezauważalny, bo czułem, że mimo udawanego oporu, gdzieś w głębi duszy podobało jej się to. Może chciała więcej, ale coś w niej dziś było inne – jakaś powściągliwość, jakby chciała mnie trzymać na dystans. Mimo to, chociaż ona sama o tym nie wiedziała, udało mi się uchwycić ją w kilku momentach, gdzie przez lekkie ubranie wyraźnie przebijały kształty jej zgrabnego i ponętnego ciała. 

– Wiesz, że wyglądasz pięknie? – wyrwało mi się w końcu.

Ciocia spojrzała na mnie z rozbawieniem, ale w jej oczach dostrzegłem coś jeszcze – jakąś cichą dumę, którą próbowała ukryć. Bardzo chciałem, aby się dla mnie rozebrała, aby rozebrała się przed obiektywem mojego aparatu, abym mógł uchwycić dokładnie to, co tamten tajemniczy fotograf, jej wielkie piersi, szerokie biodra i cudowną cipeczkę. 

– Ty i te twoje komplementy – mruknęła, odwracając wzrok. – Naprawdę, Julian, lepiej znajdź sobie inne modelki. Masz przecież młodsze koleżanki, na przykład Natalię. A te cudowne bliźniaczki? Ach, Amelia i Grace. Och Julian, im rób zdjęcia. 

Ale ja wiedziałem swoje. Tamte dziewczyny, owszem, były młodsze, ładniejsze, ale dla mnie to ona była najpiękniejszą modelką. Była najpiękniejszą modelką jaką mogłem sobie wyobrazić. Chciałem uchwycić w tych zdjęciach wszystko – jej piękno, tajemniczość, tę aurę, która mnie zachwycała i która sprawiała, że patrzyłem na nią nie jak na zwykłą ciocię, ale jak na bohaterkę jakiejś niezwykłej opowieści.

– No dobra, starczy tych zdjęć – zaśmiała się nagle, machając ręką. – Teraz twoja kolej.

– Och, ciociu, dlaczego? Przecież to ty jesteś modelką! – protestowałem, próbując ją przekonać, że tylko ona zasługuje na to, by być w centrum uwagi.

Ale nie dała się namówić. Uśmiechnęła się tylko w swój charakterystyczny, przekorny sposób, złapała aparat z moich rąk i wskazała miejsce przy starej, krzywej sośnie. 

– Ustaw się tam, przy drzewie – powiedziała tonem, jakby była doświadczoną fotografką. – spróbujemy uchwycić twój "młodzieńczy czar”. 

Spojrzałem na nią w niedowierzaniem. 

– Ciociu, naprawdę? – zapytałem, czując, jak ciepło uderza mi do policzków.

– No dalej! – machnęła ręką, przymierzając się do kadru. – Albo ja to zrobię, albo wyjdą same nudne zdjęcia z moimi owocowymi sałatkami w tle. 

Nie miałem wyjścia. Stanąłem pod wskazanym drzewem, a ona już instruowała mnie z zapałem: 

– Rozepnij koszulę, Julian. Tak, rozepnij, ale powoli, jak w filmie. Przecież chcemy uchwycić twoją… no, jak to się mówi, naturalną męskość! 

– Ciociu! – zaśmiałem się nerwowo, ale jednocześnie poczułem, jak moja duma gdzieś tam się uaktywnia.

– No co? – odpowiedziała niepewnie, patrząc przez wizjer aparatu. – Jeżeli mnie rozbierasz wzrokiem na tych swoich zdjęciach, to teraz twoja kolej. Dawaj, Julian, nie wstydź się. 

Rozpiąłem koszulę, a ona kiwała głową z aprobatą, jakby była światowej sławy reżyserką z sesji zdjęciowych. 

– Dobrze, dobrze, teraz rzuć koszulę na bok. O tak! A teraz… spodenki.

– Spodenki? – zapytałem, zaskoczony.

– Julian, to jest lato, plaża, wyspa! Nie rób z siebie mnicha. Poza tym, nie ukrywajmy, masz czym się pochwalić, – dodała z szelmowskim uśmiechem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...