437. Jak ten tajemniczy fotograf.
Kiedy skończyliśmy jeść, wyjąłem aparat i zacząłem robić zdjęcia. Ciocia pozowała niechętnie, śmiejąc się, że nigdy nie wychodzi dobrze na zdjęciach.
– Julian, przestań! – mówiła, machając ręką w moją stronę, ale na jej twarzy widziałem delikatny uśmiech. – Nie marnuj pamięci na dysku.
To przecież nie była prawda. Doskonale wiedziałem, jak dobrze wyglądała na zdjęciach, bo widziałem to na własne oczy. Pierwszego wieczoru, kiedy przyjechałem na wakacje, natknąłem się na te fotografie przypadkiem. W moim pokoju pełnym starych atlasów i książek podróżniczych leżał jeden otwarty na półce. Kilka zdjęć wysunęło się spomiędzy stron. Były to fotografie, które ktoś musiał zrobić jej podczas jednej z tych egzotycznych podróży, o których mówiła z taką pasją.
Nie mogłem wtedy oderwać od nich wzroku. Były to obrazy, które nie pasowały do mojego codziennego wyobrażenia o cioci Antoninie – nie tej, która przygotowuje śniadania, opowiada historie o dzieciństwie czy śmieje się z moich żartów. Na tych zdjęciach wyglądała jak ktoś zupełnie inny. Jak bogini piękna. Na tych zdjęciach ciocia była zupełnie naga. Jej szerokie biodra, obfite baloniaste piersi z ciemnymi chropowatymi brodawkami i grubymi sterczącymi sutkami, jej delikatnie wypiętrzony brzuch i głęboko wcięty pępek oraz gładka cipka z wystającymi różowo-karaminowymi płatkami sprawiała, że jeszcze teraz miałem wypieki na twarzy. Poza tym jej pewność siebie i sposób, w jaki uchwycono to spojrzenie – dzikie i nieprzewidywalne, onieśmielały mnie i sprawiały że z moich uchylonych ust ciekła ślina. Ona była tam, na tej rajskiej plaży, pozowała dla kogoś z rozwianymi włosami, szczęśliwa, beztroska, nie przejmująca się niczym i zupełnie naga, naga jak ją pan Bóg stworzył.
Czułem, jak robi mi się gorąco na samą myśl o tamtym wieczorze. Przypomniałem sobie wszystko z najdrobniejszymi szczegółami, scena po scenie. To było naprawdę niezwykłe doświadczenie. Moje pierwsze erotyczne doświadczenie na tych wakacjach. Przypomniałem sobie, jak, patrząc na te nagie fotografie cioci, rozpiąłem rozporek moich dżinsów, wyjąłem napęczniałego, sinego z podniecenia penisa i mimo, iż bardzo się starałem, aby tego nie zrobić, moje ręce same powędrowały w jego kierunku. Nie wiedziałem jak się zachować, ale byłem zbyt oszołomiony, zachować zdrowy rozsądek. Zacząłem się nim bawić: najpierw nieśmiało, a później coraz bardziej niegrzecznie i zuchwale. W końcu doszło do wytrysku. Przełknąłem ślinę kiedy o tym pomyślałem. To był naprawdę potężny wytrysk. Moje nasienie było wszędzie. Ochlapałem koszulkę, spodnie i łóżko. I właśnie wtedy usłyszałem, jak ciocia idzie na górę wprost do mojego pokoju. Słyszałem jej głos i wystraszony, nie wiedząc co zrobić, szybko zamknąłem się w łazience. Jakimś cudem udało mi się wrzucić brudne ubrania do pralki.
Do tej pory nie miałem odwagi zapytać, gdzie zostały zrobione te fotografie, ani kto był ich autorem. Podejrzewałem, że takich zdjęć musi mieć dużo więcej, ale, mimo tego, co już razem robiliśmy, wstyd i zażenowanie nie pozwalały mi dowiedzieć się więcej. Niezależnie od tego, co między nami się działo, zawsze to ciocia była inicjatorką naszych zbliżeń seksualnych. Ja byłem tylko narzędziem, rekwizytem w jej intrygach i wyuzdanych zabawach.
No cóż, jakby to powiedzieć, od tamtej chwili fotografia zaczęła mnie niezwykle fascynować. Chciałem być jak ten tajemniczy fotograf, który potrafił uchwycić w niej coś tak niezwykłego. Nie chodziło tylko o niezwykle piękne i podniecające ciało – chodziło o tę aurę pewności siebie, lekkości, niemal baśniowej tajemniczości, którą oddawały tamte zdjęcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz