Szukaj na tym blogu

14 lutego 2025

Ostatnie wakacje.

439. Masz talent


Zaśmiałem się, chodź czułem, że rumieniec zalewa mi twarz. Mimo to rozpiąłem pasek i ściągnąłem spodenki, stając przed nią w kąpielówkach. 

– A teraz bądź piratem! – krzyknęła, niemal podskakując z entuzjazmem.

Uniosłem rękę, jakbym trzymał lunetę, i zrobiłem poważną minę, wpatrując się w horyzont. 

– Idealnie! A teraz badacz! – powiedziała, pstrykając kolejne zdjęcia. 

Przykucnąłem, udając, że analizuję roślinność u podstawy drzewa. 

– Julian, więcej pasji! – śmiała się. – No i na koniec… model z okładki!

Zaśmiałem się tak, że ledwo mogłem złapać oddech, ale wziąłem się w garść i stanąłem wyprostowany, jakbym rzeczywiście pozował do jakiegoś kolorowego magazynu. Ręce na biodrach, głowa lekko w bok, a spojrzenie… No cóż, próbowałem, żeby było "pociągające”. 

Ciocia z trudem powstrzymywała śmiech, pstrykając kolejne zdjęcia. 

– Masz talent, Julian – powiedziała w końcu, opuszczając aparat i patrząc na mnie z uśmiechem.

Śmialiśmy się do rozpuku. Czułem, że ten moment był absolutnie wyjątkowy. Na chwilę zapomnieliśmy o całym świecie – liczyliśmy się tylko my, ta wyspa i lato, które zdawało się trwać wiecznie. 

W pewnym momencie zauważyłem coś, co ona musiała już od jakiegoś czasu widzieć, a czego ja do tej pory przez to całe zaaferowanie, nie dostrzegłem. Pod moimi dość cienkimi i obcisłymi kąpielówkami piętrzyło się prawdziwe żylaste monstrum, którego łeb próbował wyglądać spod gumki. Nie mogłem uwierzyć, że w tym stanie pozowałem do tych wszystkich zdjęć, a ona nie zareagowała w żaden widoczny sposób. 

Gdy sesja zdjęciowa dobiegła końca, czułem się trochę skrępowany, ale przede wszystkim bardzo podniecony. Stałem w samych kąpielówkach, próbując ukryć swoje zażenowanie. Pod cienkim elastycznym materiałem który w tej chwili wydawał mi się prawie przezroczysty majaczyły wyraźne kształty mojego napęczniałego narzędzia. Nie bardzo wiedziałem jak poradzić sobie z tą dość nietypową sytuacją, ale ciocia, jak zwykle, miała swój sposób na rozładowanie napięcia.

– Wiesz co, Julian? – powiedziała, z błyskiem w oku. – Może teraz pobawimy się w berka? Co ty na to?

– Berka? – zapytałem, zaskoczony, ale jednocześnie rozbawiony.

Już sobie wyobrażałem, jak biegam, a mój twardy kutas wysuwa się, spod zbyt ciasnych, slipów i kołysze się na wszystkie strony. 

– A czemu nie? – odparła z uśmiechem. – Po tej sesji trzeba się trochę rozruszać. No i skoro ty już jesteś gotowy do biegania po plaży, to ja się tylko przebiorę w strój kąpielowy.

Zanim zdążyłem coś powiedzieć, sięgnęła po torbę i ruszyła w stronę pobliskich krzewów. Doskonale wiedziałem, że pod tymi zwiewnymi ciuszkami nie ma na sobie kompletnie nic, że tam są już tylko jej wielkie cycki i goła, wydepilowana cipka. 

– A ty tutaj grzecznie poczekaj – rzuciła przez ramię z figlarnym tonem. – I nie próbuj mnie podglądać, bo gorzko pożałujesz!

Zaśmiała się lekko, a ja tylko przewróciłem oczami, starając się ukryć zakłopotanie. Z drugiej strony zastanawiałem się, dlaczego akurat w tej chwili to powiedziała. Czyżby chciała mnie sprowokować? Być może to był jeszcze jeden sposób na stworzenie niezwykle gorącej atmosfery. 

– Spokojnie, ciociu, twoja tajemnica jest bezpieczna – odpowiedziałem z udawaną powagą, próbując rozluźnić atmosferę, jednak w głębi duszy wiedziałem, że i tak to zrobię.

Zostałem sam na skraju plaży, czując delikatny powiew wiatru na skórze i zastanawiając się, jak to możliwe, że ciocia zawsze znajdowała sposób, żeby mnie rozbawić, zawstydzić i podniecić jednocześnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...