1. Bez skrępowania.
Kilka dni temu przyjechała do nas Emilia, siostra cioteczna żony, której dawno nie widziałem. Od jakiegoś czasu Emilia z zapałem uprawia sport, krzewi filozofię zdrowego stylu życia.
Jeszcze tego samego dnia, wieczorem, chociaż nie mieliśmy na to najmniejszej ochoty, siłą nakłoniła mnie i moją żonę na intensywny bieg po lesie. Kiedy wróciliśmy wszyscy byliśmy wykończeni, a ona była tak zmęczona, że nie zjadła kolacji. Tak, jak biegała, padła na łóżko i od razu zasnęła. Chciało nam się śmiać, bo wyglądało na to, że ta cała jej filozofia życia jest zwykłą tylko teorią.
Rano, kiedy wszedłem do jej pokoju, by zapytać, co chce na śniadanie, zastałem ją leżącą na łóżku. Ze zdziwienia otworzyłem oczy. Miała na sobie różową bluzę sportową, tą samą co wczoraj. Była ona ściągniętą do dołu aż do połowy ramion, tak, że odsłaniała jej kształtne piersi. Zaskoczony tym widokiem spytałem:
-Co robisz?
Bez skrępowania odparła:
-Onanizuję się, nie widzisz?!
Dopiero teraz spostrzegłem, że trzymała rękę we własnych majtkach. One także były sportowe, jeśli tak to można nazwać: elastyczne szare i wygodne. Wsuniętą od góry dłonią zakrywała całą cipkę. Bardzo mnie to speszyło, ale chyba jeszcze bardziej podnieciło i zaciekawiło. Nigdy wcześniej nie widziałem onanizującej się kobiety.
-Tak ale... - próbowałem coś powiedzieć.
-Chcesz popatrzeć? - spytała bez ceregieli.
Wiedziałem, że w każdej chwili może tu wejść żona, ale pokiwałem głową. Zerknąłem tylko na schody prowadzące na dół, by sprawdzić, czy Katarzyna czasem już nie wstała. Cisza, która panowała w całym domu, utwierdziła mnie w przekonaniu, że moja druga połowa jeszcze śpi, a skoro tak, to wszystko było w porządku.
Emilka uśmiechnęła się do mnie słodko i dodała:
-No to patrz. Już niedługo to potrwa. Jestem bardzo podniecona.
Rozłożyła uda i masowała swoją broszkę. Wiedziałem, że jej zasady moralne są dość luźne, zawsze lubiła prowokować i onieśmielać, szczególne mnie, ale nie miałem pojęcia, że aż tak.
Powoli odwróciła się na brzuch. Z zapartym tchem obserwowałem wszystko, co robi. Sportowa szara bluza po chwili znalazła się w całości poniżej jej piersi. Zwinęła dłonią majtki odsłaniając zgrabny tyłek. Spod zluzowanego materiału wyłoniła się nabrzmiała cipeczka. Odwróciła w moją stronę głowę i, uśmiechając się, patrzyła jak rośnie moje podniecenie.
-Dlaczego jesteś taki speszony? Przecież zawsze ci się podobałam. Od kiedy pamiętam zawsze chciałeś mnie przylecieć, - powiedziała.
Jasne, że chciałem. Jak mogłem nie chcieć. Była zgrabną i ponętną laską. Zawsze, kiedy tylko miałem okazję, gapiłem się na jej tyłek albo na cycki. Zwykle fantazjowałem wtedy, że posuwam ją w jakichś krzakach. Nigdy jednak do niczego nie doszło.
Przekręciła się na lewy bok, zsunęła majtki do kolan wystawiając w moja stronę swoją ponętną kształtną dupcię. Spomiędzy złączonych ud uśmiechała się do mnie jej apetyczna bułeczka. Byłem oszołomiony, nie wiedziałem, co ją napadło. Nie bardzo wiedziałem, jak mam zareagować: wyjść czy może zostać.
-Przepraszam nie mogę się powstrzymać. Muszę to zrobić, - powiedziała wkładając trzy palce w otworek analny.
Drogą rękę włożyła pod głowę i dodała:
-Miało tu cię cię być, miałeś tego nie widzieć, ale skoro już jesteś, to patrz.
"No tak" - pomyślałem - "jestem jako urozmaicenie".
Zmrużyła oczy, uchyliła usta i poruszała palcami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz