Szukaj na tym blogu

16 sierpnia 2017

Emilka.

13. Sutki wypiętrzyły się.

Zachowywała się jak modelka, jak wytrawna prowokatora. Odwróciła się do mnie bokiem i powoli, z gracją ściągała ze swoich pięknych ramion moją szarą bluzę. Była śliczna, delikatna i bardzo dziewczęca. Patrzenie na nią było ucztą dla oczu. Pochyliła do przodu głowę, wypięła piersi i poruszała nimi na boki, wprawiając je w subtelny ruch falisty. Jej uda przy każdym ruchu napinały się i rozluźniły.
Okazało się, że jednak nie zdjęła tej bluzy, że wszystko, co się działo, było tylko częścią tego striptizu. Zarzuciła ją z powrotem na ramiona i płynie odwróciła się do mnie drugim bokiem. Zrobiła jeszcze pół obrotu, stając do mnie tyłem. Skręciła tytułów i ogarniając materiał, zaprezentowała swoje pośladki, biodro i prawą pierś.
-Mogę się założyć, że w ciągu piętnastu minut mnie zerżniesz, - powiedziała cicho, ale bardzo zaczepnie.
Bardzo mi się podobała. Jej ciemne włosy okalały delikatną, przepełnioną serdecznym uśmiechem buzię. Nie wiedziałem, czy mam ją pocałować, przytulić, czy wyruchać.
Stanęła do mnie przodem, a luźno puszczona bluza odsłaniała prawie całe jej zgrabne ciało. Ujęła swoje piersi od dołu, uniosła delikatnie do góry, a po chwili mocno ścisnęła do środka. Spoglądała na mnie niczym kotka w rui.
-Chcesz je possać? Wiem, że chcesz, - powiedziała, krzywiąc usta w uroczym uśmiechu.
Brodawki jej piersi zbrązowiały, a sutki wypiętrzyły się do góry. Rozstawiła szerzej nogi, a ja już wyobrażałem sobie, że leżę między nimi.
-Boże, Emilka co ty robisz, co ty robisz, - westchnąłem.
-Chodź do mnie, przytul mnie, - powiedziała, opuszczając kurtkę do połowy pleców i stając w szerokim rozkroku.
-Przestań, nie prowokuj, Boże, nie prowokuj, - jęknąłem tak, jakby robiła mi krzywdę.
-Czy to moja wina, że jestem taka ładna? Nie daj się prosić.
Byłem tak niesamowicie podniecony. Tak bardzo chciałem podejść do niej, chwycić ją za pośladki i przywrzeć do jej nagiego ciałka. Pochyliła nieco głowę i patrzyła. Obserwowała moje reakcje. Zdawało mi się, że czyta w moich myślach.
Po chwili, stojąc w takim samym szerokim rozkroku, zdjęła ze swoich ramion kurtkę i trzymając ją z tyłu za plecami odezwała się cicho:
-Teraz bardziej ci się podobam? Jestem wystarczająco ponętna? Co muszę zrobić, żebyś mnie przeleciał?
Wykonałem krok do przodu, ale później zatrzymałem się. Gdybym tego nie uczynił, wygrzmocił bym ją niechybnie na tym korytarzu. Tymczasem ona, widząc, jak się męczę, zaczęła się cicho śmiać. Jej słodka buzia promieniała radością. Była niczym rzeźbiona figura antyczna. Jej proporcje były idealne. Wspaniałe, odpowiednich rozmiarów piersi, wąska talia i jędrne, zgrabne uda sprawiały wrażenie niesamowitej harmonii, estetyki i klasycznego piękna.
-Chodźmy na górę, do mojego pokoju, - odezwała się w końcu.
Pokiwałem głową, a ona trzymając w dłoni kurtkę ruszyła na pierwsze piętro. Kiedy zamknąłem za swoimi plecami drzwi, odwróciłem głowę, by na nią spojrzeć. To co zobaczyłem, całkowicie mnie rozbroiło. Stała na środku pokoju całkowicie naga, z rękami uniesionymi wysoko do góry i wyglądała, jak Wenus wynurzająca się z morskiej piany.
-A teraz, weźmiesz mnie? - odezwała się łagodnym ciepłym głosem.
-Boże, Emilio, jeszcze się pytasz? - westchnąłem.
Założyła ręce za głowę, a biodrami zaczęła kręcić kółeczka, doprowadzając mnie do skrajnego podniecenia.
-Tak bardzo cię pragnę, tak bardzo chcę poczuć twojego twardego kutasa w swojej ciasnej cipce! Popatrz cała drżę, - mówiła pełnym podniecenia głosem.

Beautiful Blonde #7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...