Szukaj na tym blogu

10 sierpnia 2017

Emilka.

7. Dokładnie zaaranżowana sytuacja.

Siedziała na środku dużego, pustego pomieszczenia ze skrzyżowanymi nogami. Lekko odchylona do tyłu, podpierała się rękami za swoimi plecami. Nie miała na sobie ani spódnicy, ani majtek. Ubrana była tylko w buty i skromną bluzeczkę z dzianiny, nie zawierającą nawet pępka.
Szybko zorientowałem się, że cała ta sytuacja była dokładnie zaaranżowana. Jej długie czarne włosy były starannie uczesane i ułożone na obydwu ramionach. Na twarzy miała delikatny makijaż. Spoglądała na mnie z ciepłym uśmiechem. Patrzyłem na jej odsłonięty brzuch, zgrabnie uda, wygoloną cipkę i nie mogłem uwierzyć.
-Co ty robisz?! Miałem zabrać cię do domu, bo, podobno uciekł ci ostatni autobus... - wyrzuciłem z siebie tak, jakbym w ogóle nie brał pod uwagę tego, co za chwilę miało się stać.
-To prawda, autobus mi rzeczywiście uciekł, ale pomyślałam sobie... bo przecież ostatnio było nam ze sobą tak dobrze, że nie należy przerywać tak dobrej passy... - tłumaczyła, starając się wciągnąć mnie w kolejną grę.
-Matko święta, dziewczyno, co ty wyprawiasz?! Jestem żonaty, mam dwójkę dorosłych dzieci! Przecież, na dobrą sprawę, ty sama jesteś w takim wieku, że mogłabyś być moją córką, - próbowałem się jeszcze jakoś tłumaczyć.
-Daj spokój. Nie mów, że ci się nie podobało, nie mów, że sam tego nie chcesz, -rozbijała w proch moje argumenty.
Po tych słowach położyła się na podłodze. Jej jędrne piersi, niczym dwie piłki, rozgniotły się na jasnym parkiecie. Ukląkłem przed nią i spojrzałem jej w twarz. Śmiała się.
-No to jak, powtórzymy tamten numerek, tym razem w pustej sali konferencyjnej? - powiedziała prowokacyjnie.
Poruszała się raz w lewo raz w prawo. Malutkie guziki jej bluzeczki rozpięły się, jeszcze bardziej odsłaniając dorodne cycki.
-I co, myślisz, że ot tak, się zgodzę? - próbowałem stawiać jakiś opór.
-Tak, - wypaliła, szczerząc zęby.
Teraz wyprawiła nie w pasję.
-Czy ty myślisz, że możesz tak sobie wykraczać w życie spokojnego, ustatkowanego faceta?! - odezwałem się stanowczo.
-Tak, - odpowiedziała takim samym tonem, jak poprzednio.
Była rozbrajająco szczera. Chociaż wiedziałem, że to niemoralne, ale nie potrafiłem dalej się opierać. Pragnąłem jej jak żadnej innej kobiety. Często była obiektem moich marzeń, moich mokrych, erotycznych skrytych  snów.
Kiedy odwróciła się na plecy i uniosła swoje gołe, zgrabne nogi pionowo do góry, byłem już całkowicie w jej posiadaniu. Nie byłem zdolny do jakiegokolwiek oporu. Od tej chwili mogła robić ze mną wszystko, co tylko chciała. Swoją osobą i zachowaniem, całkowicie rozłożyła mnie na łopatki. Chciałem się z nią kochać teraz, tutaj.
Wiedziałem, że to było czyste szaleństwo. Narażałem swoje długoletnie, ustabilizowane małżeństwo, ale nie mogłem już powstrzymać swojej żądzy. Stałem za jej głową. Jej piersi wyszły na wierzch, uśmiechając się do mnie wraz z jej ustami.
Wysunęła swoje ręce za głowę tak, jakby się poddawała, tak, jakby była rozłożona na łopatki. Jednak były to tylko pozory gra która miała za zadanie wciągnąć mnie jeszcze głębiej w swoje czeluście. Jej długie, gęste włosy utworzyły ciemną kałużę wokół głowy. Niewinnie przebierała stopami i, jakby, przy okazji, prezentując swoją gładko wygoloną cipeczkę.
-O widzę, że twój kutas jest już gotowy, - powiedziała, uśmiechając się.
Ugięła kolana, opuściła stopy i ustawiła je na podłodze. Rozchyliła nieco uda, ukazując mi śliczną muszelkę. Po chwili rozsunęła bluzeczkę wyjmując obydwie piersi.
name?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...