Szukaj na tym blogu

8 sierpnia 2017

Emilka.

5. Dopadła mnie.

To było niesamowite. Położyłem ręce na pośladkach i obserwowałem, jak ona sama, sprytnie wykorzystując mojego fpenisa, w szybkim tempie, doprowadza się do orgazmu. Bardzo mi się to podobało.
Wkrótce, ciężko dysząc padłem na łóżko. Leżałem na wznak z rozłożonymi rękami i nogami. Byłem zadowolony, szczęśliwy i cholernie podniecony. Cały drżałem.
Dopadła mnie, opadając cyckami na mój brzuch. Ujęła, szarpiącego się z podniecenia, fiuta u samej podstawy i mocno ścisnęła. Odczekała, aż największe napięcie minęło i zwarła usta na samej głowicy. Wrażenie, jakiego doznałem, było trudne do opisania. Czułem, że unoszę się nad łóżkiem. Zacisnęła swoje wargi tuż za grubą żyłą, a jej język czyścił łeb ze wszystkich stron.
-Och, och... - wzdychałem, próbując zapanować nad narastającym pożądaniem.
Czułem, jak jej cycki co chwilę rozgniatają się na moim brzuchu, jak szorstkie sutki muskają moją skórę. Z drugiej strony jej czarne, długie, miękkie włosy pieściły mój bok. Była cudowna, mruczała co chwilę, a ja dłonią drażniłem jej tyłeczek. Ssała, lizała, chciałem, by ta chwila trwała wiecznie.
W końcu, najnormalniej w świecie, mnie dosiadła. Wskoczyła na mnie niczym amazonka na dzikiego, nie ujeżdżonego, konia.
-Oooooopch, ooooooch!!! - wzdychała rozkosznie.
Zachowywała się, jakby postradała zmysły. Była całkowicie pochłonięta tym, co robi. Jakby nic innego oprócz mnie i jej w tej chwili nie istniało. Jej cudowne dłonie co chwilę, nerwowo rozczesywały włosy, to znów zacięcie i mocno ugniatały piersi. Chwyciłem ją za pośladki i dociskałem do swojego podbrzusza tak, bym mógł lepiej i głębiej w nią wejść.
Unosiła się i opadała, unosiła i opadała... najpierw powoli, a później szybciej i szybciej. Tak, jakby nie chciała stracić ani jednej sekundy, ani jednej, najmniejszej chwili z tego, co właśnie się działo.
Byłem wniebowzięty, szczęśliwy, tak zadowolony i usatysfakcjonowany, iż myślałem, że za chwilę skończę. Rozsunąłem uda, by zmniejszyć napięcie i do tego nie dopuścić. To wszystko było takie rewelacyjne, takie niesamowite. Kochaliśmy się w naszym domu, w naszym małżeńskim łóżku. Wszystkie drzwi były otwarte, a ja, w ogóle, się tym nie przejmowałem. W każdej chwili ktoś mógł wejść: żona, teściowa, któraś z córek, ale co tam. Pochłonęło nas szaleństwo, drwiliśmy ze wszystkich zasad. Żadne przykazanie się dla nas nie leczyło. Byliśmy tylko my dwoje i tylko to miało znaczenie.
Pochyliła się do przodu opierając dłonie za moimi ramionami. Jej duży, krągły tyłek poruszał się teraz w innym, bardziej płynnym rytmie, wyrywając moją świadomość z posad. Mój kutas zrobił się jeszcze grubszy, twardszy i jeszcze mocniej zaczął pulsować. Jej słodka cipka zaciskała się na nim tak mocno, jakby już w tej chwili doznawała orgazmu.
Unosiła się i opadała, lekko płynie od samej góry do samego dołu. Położyłem dłonie na jej miękkich, jędrnych pośladkach i prawie wyłem z rozkoszy. Nie miałem pojęcia, że facetowi może być aż tak dobrze w łóżku. Moje jajka prawie pękały od wzburzonego, spienionego nasienia, które musiało się w końcu stamtąd wydostać.
Nagle, kiedy miałem już się spuścić, zeszła ze mnie. Wstałem, a ona uklękła u moich stóp. Pochyliła się do przodu, oparła ramionami o materac. Zamknęła oczy, uchyliła usta i szepnęła:
-Daj mi go, och daj mi go do buzi, jest taki piękny, och!

Foxy Di - fucking beautiful

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...