2. Lubisz patrzeć?
-Wiesz co, twoja obecność mnie podnieca. Powiem ci, że często robiłam to sama, ale jeszcze nie zdarzyło mi się, by ktoś na to patrzył, - powiedziała odwracając się na plecy.
-Bardzo mi to pochlebia, ale czy jesteś pewna, co robisz? Czy zdajesz sobie sprawę, jakie mogą być tego konsekwencje?
-Daj spokój, czy ty do wszystkiego musisz podchodzić w ten sposób?
Uniosła kolana wysoko do góry i rozchyliła uda. Obejmując pośladki, czubkami palców rozchyliła płatki swojej różyczki. Z cichym mlaśnięciem rozjechały się na boki. Były wilgotne, soczyste i słodko pachniały. Skrywały pod sobą ciągną dziurkę.
Zakręciło mi się w głowie.
-O kurczę ale widok ! - mimowolnie jęknąłem.
-Widzisz mam w sobie coś z ekshibicjonistki. Lubisz patrzeć? - zapytała, szczerząc zęby.
-Czy lubię? Co za pytanie?! - westchnąłem.
Jej majtki znajdowały się tuż pod zgiętymi kolanami, a różowa sportowa bluza podwinięta była pod po same piersi. Odwracając się do mnie tyłem, stanęła na czworakach. Przyłożyła dłoń do strony pośladków i palcami rozwarła swoją jaskinię.
-Zobacz moja szparka jest gotowa. Twój kutas już sterczy? - spytała bezceremonialnie.
Uśmiechnąłem się mimowolnie.
-Na pewno, ogierze, - mówiła prowokacyjnie.
Miałem dość. Tego było za wiele.
-Dziewczyno właśnie przekraczasz punkt, spoza którego nie ma już odwrotu, - wydyszałem.
Przysunąłem się nieco. Jej cipka sklejona była białym gęstym nektarem. Miałem wielką ochotę zapakować w nią swojego twardego fallusa. Powstrzymywały mnie już tylko strzępki więzów moralnych.
Tymczasem ona, wygięła tułów odwróciła głowę i obserwowała moje reakcje. Wyglądało to tak, jakby była zmęczona. Usiadła i oparła się o poduszki. Zdjęła bluzę przez głowę, ale pozostawiła na przedramionach. Rozchyliła szeroko uda. Jej majtki wciąż pozostawały na kostkach.
Nie mogłem oderwać wzroku od jej wypielęgnowanej delikatnej cipki. Przechyliła głowę i uważnie na mnie patrzyła. Jej kruczoczarne włosy łagodnie opadały na ramiona.
-Co ja widzę?! Twój kutas proponuje wydostać się spod tych ciasnych spodni. Daj mu odetchnąć. Uwolnij go, - powiedziała zaczepnie.
Nie wytrzymałem. To było zbyt wiele jak na moje możliwości. Wytrzymałość mojej silnej woli miała swoje granice i nie mogła się oprzeć tak pięknej dziewczynie. Rozpiąłem rozporek i wyjąłem sztywnego, gotowego do akcji ptaka. Najwyraźniej była usatysfakcjonowana.
Westchnęła z zadowoleniem i opadła plecami na pościel. Po chwili odchyliła do tyłu głowę, ale wciąż patrzyła na mnie spod przymkniętych powiek. Jej włosy niczym czarna rzeka rozlały się po białych poduszkach.
-Zrób coś z moją cipką. Tak mnie swędzi, że nie wytrzymam, - kwiliła z podniecenia.
Rozchyliła szeroko uda, dwoma palcami rozwarła słodką muszelkę, szybko i nerwowo pieszcząc łechtaczkę. Jej biodra unosiły się i opadały. Drżała na całym ciele.
-Chodź do mnie, połóż się między moimi nogami i spenetruj moja pizdeczkę, - prosiła z przejęciem.
Co raz bardziej zatracała się w tym co robiła. Środkowy palec wcisnęła głęboko w sam środek swojej ciasnej jaskini. Poruszała nim we wszystkie strony. Śródręczem ugniatała górną część swojej bułeczki. Jeszcze mocniej odchyliła głowę. Zamknęła oczy otworzyła usta, wzdychała. Całe jej ciało lekko unosiło się i opadało. Wiedziałem, że doświadcza orgazmu.
W końcu, po dobrych kilku minutach, otworzyła oczy i spojrzała na mnie. Jedną rękę trzymała pod głową a palcami drugiej ściskała napęczniałą łechtaczkę. Jej biodra uniosły się lekko nad pościel i szarpały się w gwałtownych skurczach. Jej twarz wyrażała błogie, słodkie podniecenie.
-Och, nie masz pojęcia, jak mi jest teraz dobrze, - westchnęła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz