Szukaj na tym blogu

13 czerwca 2018

Jezioro.

3. Spotkamy jakąś rusałkę.

-Czemu się głupio śmiejesz?
-Chciałbym spotkać taką rusałkę! Może by co z tego spotkania wyszło…
-Ta… ja myślę, że teraz to z żadnego spotkania by nic nie wyszło.
-Nie wkurwiaj mnie, Jarek!
-Trzeba było się ożenić, to byś nie myślał kutasem.
Asia odwróciła się do tyłu i dodała swoją uwagę:
-Oj, Bogdan, Bogdan… usiądź i odpocznij trochę.
Trochę zbity z tropu skrzywił się kwaśno i opadł z powrotem na fotel.
-Tak czy inaczej, może to i piękne, może, kurwa, spotkamy jakąś rusałkę, ale mi się lać chce! Zatrzymaj się, - warknął.
-Aha, to o to ci chodziło. Dobra, OK, już się zatrzymuję.
Wiedziałem, że nie będę w stanie utrzymać w ryzach grupy ludzi pod wpływem alkoholu. Lepiej czasami jest ustąpić.
Kiedy tylko wypowiedziałem te słowa, z tyłu pojazdu od razu nastąpiło ożywienie.
-Panowie i panie, czas na oddanie kartofelków, albo, jak kto woli, na wysikanie się. Kto jest za?! - zakomenderował największy krzykacz w żasamochodzie.
Prawie wszyscy podnieśli dłonie. Nie miałem innego wyjścia, jak tylko się zatrzymać.
Powoli wytracaliśmy prędkość. Uważnie rozglądałem się za nieco szerszym poboczem.
-Zjedź tutaj. O widzisz, tu jest kawałek wolnego miejsca i jakaś ścieżka w głąb lasu, - usłyszałem, ten sam podpity, głos z tyłu.
-A co, na grzyby się wybierasz? -  powiedziałem, chcąc trochę podciąć mu skrzydła.
Byłem przekonany, że gdzieś, w cholerę, polezie i będziemy go przez resztę nocy szukać po tym lesie. Wcale nie miałem ochoty przedzierać się przez mokre krzaki.
-Przecież nie będziemy tego robić na środku drogi prawda, dziewczyny?! - stwierdził, wcale nie przejmując się moją uwagą.
-Prawda. Musimy schować się za jakiś krzaczek.
-Panowie na prawo, panie na lewo, zapraszamy! Jezu, jak mnie ciśnie na pęcherz! - nie zważając na kobiety bok, włożył dłoń w swoje krocze.
-Chłopaki tylko musicie nas asekurować, ale nie podglądajcie! - entuzjastycznie zareagowała, równie podchmielona, Małgorzata.
Dla Bogdana był to powód do ciętej riposty i, jeszcze jednego, wybuchu śmiechu.
-Hm… kto by tam chciał podglądać takie stare baby.
Gośka spojrzała na niego i zmarszczyła brwi.
-Ty pacanie, jeden! Jak cię w łeb palnę, to zaczniesz się wyrażać! Ja ci dam baby i to do tego jeszcze stare! - rzuciła,  ze złością, w jego kierunku.
Gocha, no nie masz już dwudziestu lat, na dodatek babcią chyba już jesteś! - bronił się.
W tym samym momencie do rozmowy wtrąciła się Ewa, która do tej pory siedziała cicho:
-A swoją drogą, nie zaszkodziłoby jakbyście nasz troszkę, jednak, po podglądali.
-O, przynajmniej jedna mówi do rzeczy, - roześmiał się zadowolony Adam.
-Ewa! Opanuj się kobieto! - zmierzyła ją surowym wzrokiem Asia.
-No co, jakiejś takiej dziwnej ochoty na seks nabrałam, - pospieszyła z odpowiedzią.
-No nie! Nie mogę tego słuchać.
-Przestań. Nie jesteś dzieckiem. Kiedy robiłaś to po raz ostatni, ale porządnie? - odcieła się, trochę poirytowana już, Ewa.
-Przestań, Ewka!
-No, powiedz.
-Mówię przestań!
-Jakby było ci tak dobrze, to byś od chłopa nie odeszła.
O mało brakowało, a dwie panie, zresztą obydwie blondynki, rzuciłyby się sobie do gardeł. Sytuację rozładował pijany Bogdan. Spojrzał na Ewę lubieżnym wzrokiem, a później położył rękę na jej kolanie.
-To da się zrobić, - odezwał się, porozumiewawczo.
Ewa wymierzyła mu silny policzek.
-Z tobą pacanie?! O nie, nigdy! - skwitowała jego zachowanie.
-Oj, Ewka, ty też chyba za dużo wypiłaś, - zwróciłem jej uwagę.
Robiło się gorąco i trudno było przewidzieć, co z tego wyniknie. Zacząłem już się zastanawiać nad tym, że zbyt pochopnie zdecydowałem się na wybór takiego składu tej wycieczki.
Powoli zjechałem na pobocze. Nie padało. Co prawda asfalt był mokry, a wzdłuż drogi pełno wody, jednak z nieba nie spadła już ani jedna kropla. Oczywiście, oprócz tych które lały się z drzew. Było cicho spokojnie i przyjemnie. Nawet wiatr zupełnie ustał.


Duże cycki w basenie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...