13. W pozycji półsiedzącej.
W pewnej chwili, oplotła moje plecy swoimi ramionami i pociągnęła do góry. Niespodziewanie, znalazłem się w pozycji półsiedzącej. To było bardzo, bardzo przyjemne i bardzo słodkie. Zdawało mi się, że jesteśmy jeszcze bliżej, że tkwię w jej słodkiej cipeczce jeszcze głębiej.
Patrzyliśmy sobie w oczy. W blasku nikłych płomieni kominka, widziałem jej ciepły uśmiech. Przez krótki moment, nie wiedzieliśmy co z tym fantem zrobić. Ani ona, ani ja, nie braliśmy pod uwagę takiej pozycji.
Chciała tego. Zrobiła to spontanicznie, bez zastanowienia się. W tym układzie, ruchy naszych ciał, były bardzo ograniczone, ale było to tak przyjemne, że nie żałowaliśmy niczego.
W końcu, to ona pierwsza podjęła działanie. Odchyliła się nieco ode mnie i uniosła delikatnie swoje biodra. Wysunąłem się z niej zaledwie na centymetr. Zaraz później opadła, nabijając się na mnie do samego końca.
Po chwili podjęła jeszcze jedną próbę uniesienia swoich pośladków. Wyglądało to tak, jak poprzednio. Wysunąłem się kawałeczek i zaraz później wjechałem w nią do samego dna.
Następnie zrobiła to jeszcze raz i jeszcze raz. Było to dosyć niezgrabne, ale wiedziałem że nie o to chodzi, nie miało być na pokaz. Wystarczyło, że było mi bardzo dobrze. Jej uda bardzo ciasno obejmowały moje nogi, a cipeczka kurczyła się coraz mocniej.
W końcu, udało nam się złapać, jakiś wspólny, w miarę równy, rytm. Chwyciłem ją w talii i starałem się unosić i opuszczać jej ciało, na tyle, na ile było to możliwe. Jednocześnie, starałem się utrzymać równowagę, tak, żebyśmy się obydwoje nie przywrócili.
Góra-dół, góra-dół, góra-dół… spokojnie, prawie bezszelestnie kochaliśmy się, jak para gówniarzy z podstawówki. Słychać było tylko nasze przyspieszone oddechy i ciche westchnienia.
Marcin ułożył się na boku, oparł głowę na łokciu i bezwstydnie nas obserwował. Nawet specjalnie się z tym już nie krył. Widocznie uznał, że nie przeszkadza nam jego obecność. Może, rzeczywiście, tak było. Co prawda, na początku, czułem niewielkie skrępowanie, ale wkrótce przyzwyczaiłem się do świadomości, że jesteśmy podglądani. Powiem więcej, to, że ktoś na nas patrzy podniecało mnie jeszcze bardziej.
Wiedziałem, że ta słodka zabawa, zbyt długo nie potrwa. Nie było potrzeby ciągnąć tego w nieskończoność. W tym momencie byłem już bardzo podniecony i pragnąłem jak najszybszego spełnienia.
W chwili, kiedy zrobiło mi się bardzo ciepło i przyjemnie, kiedy czułem, że już za moment to się stanie, Asia ponownie do mnie przytuliła i oplotła mnie swoimi ramionami.
-Och Jarek, Jarek… - szeptała do mojego ucha.
Nie mogąc wykonać żadnego innego ruchu, kołysaliśmy się do przodu i do tyłu, raz na moją, raz na jej stronę. W tej delikatnej huśtawce było więcej czułości, niż ostrego seksu.
Mimo to, w pewnym momencie poczułem, że moje ciało ogarnia błogie, niesamowite gorąco. Moje podbrzusze zaczęło szarpać się w słodkich skurczach, a z kutasa, trysnęła sperma. O tak! Wprost w jej wnętrze, w jej rozgrzaną, wilgotną cipkę. Czegóż więcej było mi trzeba?
-Uh, uh, uh… - stękałem, zamykając oczy.
Kolejne porcje gęstego nasienia wypełniały jej kobiecość. Wspólnie zdobyliśmy ten cudowny szczyt. Wtopiła paznokcie w skórę na moich plecach tak, że czułem ostry ból. Wsunęła język w moje ucho i obracała nim na wszystkie strony.
Na koniec, jeszcze raz, spojrzałem na naszego obserwatora. Jego ręka pod cienkim bolcem poruszała się intensywnie. On także nie próżnował.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz