86. Pomimo wytrysku.
Odrzuciła gdzieś pokrzywę, pochyliła się do przodu i podparła dłońmi na mojej klatce piersiowej. Poruszała się na mnie coraz wolniej. Po chwili zaczęła płynnie kołysać swoimi biodrami, wykonując kółeczka raz w lewo, raz w prawo.
-No i jak? Dobrze ci było, ogierze? - zapytała, starając się, patrzeć mi w oczy.
Próbowałem zapanować nad łomoczącym sercem, oraz następującymi po sobie falami bólu i rozkoszy. Jeszcze przez długą chwilę, nie byłem w stanie, normalnie funkcjonować.
-Och tak, tak dziewczyno! Boże, jesteś niesamowita! - odpowiedziałem, dysząc.
To było niepojęte, ale, pomimo wytrysku, pomimo już trzech orgazmów tej nocy, wcale nie miałem dość. Tak, jak wcześniej nie mogłem go postawić do pionu teraz, ból, swędzenie i pieczenie w okolicy pępka sprawiały, że mój kutas, w ogóle, nie chciał opaść i wciąż domagał się nowych doznań.
Przez malutkie szczeliny w aluminiowych żaluzjach wpadało światło poranka. Był to wyraźny sygnał, że już najwyższy czas, zakończyć zabawę, zrobić porządek i przygotować się do zakończenia służby. My jednak wcale nie mieliśmy na to ochoty.
Jej drobne, spocone ciało, wciąż było obok mnie. Jej cudowna cipka, ciasnym chwytem, obejmowała mojego żołnierza, przyprawiając o zawroty głowy. Już sama myśl, że mógłbym się teraz z nią rozstać, przyprawiała mnie o nieprzyjemne uczucie gniecenia w dołku.
Co tu dużo mówić. Nie chciałem się z nią rozstać, bo nie wiedziałem, czy ponowne spotkanie w będzie możliwe. Tak, to było szaleństwo. Szaleństwo wspólnych pragnień. Szaleństwo doświadczenia nowych rzeczy razem. Mieliśmy tylko tą noc. Mieliśmy siebie tylko na chwilę.
Wyprostowała się i znów sięgnęła po pokrzywę, nową i świeżą. Nie przerywając łagodnego kołysania swoimi biodrami, rozwarła szparkę tuż nad trzonem mojego fiuta. W ten sposób łechtaczka wydostała się na zewnątrz i ukazała całe swoje różowe, połyskujące oblicze.
Kiedy tak sterczała, jak wielka krosta w głębokim rowie, Ania drżącą, ale pewną siebie ręką, dotknęła jej czubkiem zielonej gałązki. Poparzyła ją dotkliwie. Jej reakcja była tak gwałtowna, że zaskoczyła, nawet, mnie samego. Właściwie, w tamtej chwili, nie potrafiłem stwierdzić, co dokładnie, się stało.
Nagle poczułem mocne uderzenie zaciskających się mięśni na moim bananie.
-Ykh! - wyrwało się z jej gardła.
Całym jej drobnym ciałem rzucił potężny skurcz. Wszystkie jej mięśnie drżały, a muszelka pulsowała, doprowadzając mnie, ponownie, na sam szczyt miłosnych uniesień.
Oczywiście, w pierwszym momencie, nie dotarło do mnie, że pobudzając swoją antenkę, tak dużą pokrzywą, nie była w stanie ominąć mojego, spragnionego już i bardzo gotowego drążka. Zważywszy na to, że jej pieszczoty tym agresywnym zielskiem, nie skończyły się tylko na jednym dotknięciu, mój poruszający się w niej kutas, w ciągu kilku zaledwie, sekund, był już tak poparzony, że kipiał przepływającą przez niego olbrzymią ilością krwi.
W tej jednej, krótkiej chwili, przestałem być sobą. Wyciągnąłem ramiona w jej stronę, chwyciłem za biodra i uniosłem cały jej ciężar. W tej samej sekundzie, zacząłem bardzo szybko uderzać swoim biodrami.
Co się ze mną stało? Miałem wrażenie, że coś przejęło nade mną kontrolę. Coś, czego nie potrafiłem wytłumaczyć? Przede wszystkim, było to gigantyczne podniecenie. Trudne do wyobrażenia podniecenie, odbierające normalny sposób myślenia i postrzegania świata. Waliłem w nią jak szalony, jak dzikus na bezludnej wyspie, który nagle spotkał białą kobietę.
Nie potrafię powiedzieć, ile czasu to wszystko trwało. Kopulowałem jak samiec modliszki, pozbawiony głowy i myślenia. Nie byłem w stanie, nawet na chwilę, przerwać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz