87. Tej ostatniej nocy.
Nie przerywała dotykania gałązką swojej cipki i jej okolic. Ciągle, szeroko palcami rozwierała szparkę, wysuwając opuchniętą grubą antenkę daleko do góry. Nie miała zamiaru dawać jej najmniejszych forów. Musiała poparzyć sobie też palce, ale nie zwracała na to najmniejszej uwagi. Znajdowała się w jakimś totalnym amoku.
Wciąż trzymałem ją w biodrach, unosząc nad posłaniem jej pośladki. Opierała się na stopach i na kolanach. Grzmociłem ją mocno i wytrwale, a ona za każdym razem, kiedy wychodził z jej cipki, dotykała mojego fiuta. Trudno mi było odróżnić wrażenie bólu od niesamowicie silnej rozkoszy. Chyba zlały się w jedno, kompletne doświadczenie.
Byłem przekonany, że jestem w stanie spuścić się po raz kolejny. Gdzieś z tyłu głowy czułem narastające mrowienie, które stopniowo rozchodziło się na plecy i wędrowało wzdłuż kręgosłupa. Znałem to. Wiedziałem, że kiedy dotrze do pośladków i podbrzusza, znów poszybuję do nieba.
Mimo bardzo intensywnego pieczenia na moim penisie i brzuchu, czułem się słodko, wręcz cukierkowo. Przez zaciśnięte zęby, uśmiechałem się szczerze do, mojej niesamowitej, kochanki. Chciałem pozostawać jej gorącej norce jak najdłużej.
Klap, klap, klap, klap, klap, klap… rozchodziły się mokre odgłosy uderzeń mojego podbrzusza o jej pośladki. Jeszcze chwila, jeszcze kilka ruchów…
-Uuuuuuuaaaaaaaah!!! - krzyknąłem tak głośno, że aż się przestraszyłem.
Było po wszystkim, tylko, że ja nie potrafiłem już zapanować nad tym, co się działo. Zachowywałem się tak, jakby w moje ciało wstąpił demon.
Puściłem jej biodra. Opadła na mnie natychmiast. Przechyliła się do przodu i rozgniatania pokrzywę między naszymi podbrzuszami. Parzyło, piekło, bolało. Ania chwyciła mnie za szyję i przywarła do mnie ze wszystkich sił. Trzęsła się jak galareta. Ona także doznawała silnego orgazmu.
Skurcze mięśni szarpały moimi rękami i nogami tak mocno, że wykonywałem mimowolne, gwałtowne ruchy, jakby walcząc z niewidzialnym potworem, albo tańcząc dziwny rytm.
Nie mam pojęcia, czy trysnąłem spermą w jej wnętrze po raz kolejny. Zupełnie tego nie czułem. Tonąłem w coraz bardziej intensywnych doznaniach, szarpiących moimi członkami.
Po dość długim czasie, tak intensywnych doznań, kompletnie wyczerpany, opadłem bezwładnie na materac, nie mogąc wykonać żadnego ruchu. Nie chciałem jeszcze z niej wychodzić, ale przepracowany penis, szybko stracił sztywność i swoje rozmiary. Wiotczejąc, powoli wysunął się z jej pizdeczki i uwolnił potok gęstej, spienionej substancji.
Nie chciałem dopuścić do siebie myśli, że będę musiał się ubrać i wyjść do domu. Chciałem być z Anią jak najdłużej. W tej chwili wydawała mi się najwspanialszą, najpiękniejszą i najcudowniejszą kobietą na świecie. Była całym moim światem. Niestety, nie była moja. Należała już do kogoś innego i ktoś inny miał spędzić z nią kolejne noce. Trudno było mi pogodzić się z tą myślą.
Kiedy, o godzinie siódmej, zdawaliśmy zmianę, koledzy byli zaskoczeni naszym, dziwnym ich zdaniem, zachowaniem. Przyglądali się uważnie, zarówno mnie, jak jej, wietrząc jakiś podstęp, albo spisek przeciw nim.
Żegnaliśmy się daleko na mieście. Ania poprosiła mnie, żebym odwiózł ją na dworzec kolejowy. Stamtąd miała pociąg do swojej miejscowości.
Staliśmy pośród gęstniejącego, porannego tłumu, kilkanaście metrów od peronu. Patrzyliśmy sobie w oczy i trzymaliśmy się za ręce, jak para zakochanych w sobie osób. Nawet się nie uśmiechaliśmy. Czuliśmy, że to było nasze ostatnie spotkanie. Trudno było to wytłumaczyć, ale coś wisiało w powietrzu.
Ania nie pojawiła się więcej w pracy. Pocztą pantoflową dowiedziałem się, że jest w trakcie rozwodu. Straciłem z nią zupełnie kontakt. Nie wiedziałem gdzie była, co robiła, co się z nią działo, ale w mojej pamięci, na zawsze już pozostanie, taką, jaką ją widziałem tej ostatniej nocy.
Koniec.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz