11. Zaczęła ściągać z siebie majtki.
Robiła mi laskę. Ssała, ciągnęła, wytrwale pracowała językiem. Może nie wykonywała tego zbyt perfekcyjnie, widać było, że w jej zachowaniu jest dużo niepewności, że popełnia podstawowe błędy, ale dla mnie i tak było to najcudowniejsze doznanie na świecie.
W pewnym momencie uniosła głowę i znów spojrzała mi w oczy.
-Poczekaj chwilę, - odezwała się.
Zastanawiałem się, co też dalej będzie się działo. Podniosła się trochę wyżej i, ni to siedząc, ni klęcząc, dość niesprawnie, zaczęła ściągać z siebie majtki.
Było to dla mnie ciekawe i jednocześnie bardzo intrygujące doświadczenie. Nigdy nie widziałem żadnej kobiety, robiącej to właśnie w taki sposób. Ona, najwidoczniej, nie chciała zwracać na siebie nadmiernej uwagi, unosząc się zbyt wysoko.
Nie rozebrała się jednak do naga. Pozostała w swojej, sięgającej kolan spódnicy i czarnej rozpinanej bluzce z długimi rękawami.
Uśmiechnąłem się od ucha do ucha. Było to dla mnie nieco oszałamiające. Dziwna była trochę ta świadomość, że chce mnie wziąć właśnie w ten sposób. Mogłem jej tylko na to pozwolić.
Cały czas pozostawałem w lekkim szoku i ten właśnie szok sprawiał, że każdy, najdrobniejszy gest, odbierałem zupełnie inaczej. To nie była nastolatka.
To była dojrzała kobieta, a ja miałem się z nią kochać przy pozostałych członkach naszej wyprawy. Co prawda zdawało mi się, że śpią smacznie, ale tego, tak do końca, nie mogłem być pewnym.
Przez chwilę, kiedy pozbywała się intymnej części swojej garderoby, w momencie, kiedy zgięła kolano i uniosła je do góry, pod rąbkiem spódnicy zobaczyłem jej cipkę.
Była taka, jak ją zapamiętałem z młodzieńczych lat. Prawie nic się nie zmieniła. Może, trochę bardziej napęczniała, ale zarost był ten sam: jasny, kędzierzawy, niezbyt gęsty i te same wystające, delikatne wargi. Zadrżałem z podniecenia jeszcze bardziej.
Za chwilę miała zacząć dziać się magia. Weszła na mnie, obejmując moje biodra swoimi kolanami. Uniosła spódnicę powyżej swojej cipeczki, pochyliła głowę i przyjrzała się uważnie.
Zdawało się, jakby mierzyła wielkość, zarówno, mojego zaganiacza, jak i głębokość oraz szerokość swojej norki. Jakby sprawdzała, czy się w niej zmieści i jak głęboko zdoła dotrzeć.
Później już były tylko same czary. Ostrożnie, ale pewnie ujęła go w swoją dłoń i delikatnie nakierowała w sam środek swojej słodkiej kobiecości.
Po chwili zaczęła powoli opadać. Milimetr po milimetrze wbijałem się w nią, aż dotarłem do samego końca. Czułem, jak mój organizm reaguje unoszeniem włosów na głowie, próbując przystosować się do nadmiaru nowych, seksualnych bodźców.
Starała się zachowywać w miarę normalnie, tak żeby nie wzbudzać podejrzeń. Opuściła swoją spódnicę, zakrywając nasze rozgrzane narządy i pochyliła się nade mną tak, aby z drugiego końca pokoju, nie było widać jej sylwetki.
Zaraz później wprawiła swoje biodra w delikatny, falisty ruch. Starała się robić to cicho, bez nadmiernego klapania pośladkami o moje podbrzusze.
Od razu zrobiło mi się niesamowicie słodko i przyjemnie. Byłem jak cukier w gorącej herbacie, szybko rozpływający się w jej objęciach. Chciałem tego każdą cząstką swojego ciała. Nie żałowałem żadnej chwili.
Doświadczając niebywałej przyjemności, po raz kolejny, obróciłem głowę, aby omieść pomieszczenie w poszukiwaniu niechcianych obserwatorów. I nagle w polu mojego widzenia pojawiły się czyjeś uważne oczy. W pierwszej chwili, nie wiedząc do kogo należą, wystraszyłem się trochę. Dopiero po chwili, zrozumiałem, że to Marcin obudził się z głębokiego snu, a my zafundowaliśmy mu darmowy seans porno.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz