Szukaj na tym blogu

11 czerwca 2018

Jezioro.

1. Listopadowa noc.

Pamiętam to dobrze. Prowadziłem  wtedy samochód. To była chłodna listopadowa noc. Pędziliśmy  naszym ciemnozielonym Mercedesem Vito leśną, mazurską drogą. Drobny, przykry deszcz rzucany porywistym wiatrem walił w szyby. Byłem uważny i skupiony na tym, co działo się przed nami.
    Za sobą miałem już ponad cztery godziny podróży i byłem dość zmęczony. Zważywszy na to, że na liczniku było około setki, każdy najmniejszy błąd mógł się skończyć tragicznie.
Kiedy nasze auto minęło kolejny zakręt ulewa gwałtownie osłabła, a korony drzew przerzedziły się na tyle, że odsłoniły firmament czarnego nieba. W tej samej chwili jakby na zawołanie chmury rozeszły się na boki odsłaniając tarczę srebrnego, dużego księżyca.
    -Popatrzcie, jezioro, - odezwała Joanna, która siedziała na fotelu obok mnie.
    Wszyscy w aucie byliśmy przyjaciółmi, ale Asia była mi szczególnie bliska. Była dla mnie kimś bardzo wyjątkowym. Już od lat szkolnych kochałem się w niej skrycie.
Asia miała jasne, ścięte do ramion włosy, szaroniebieskie oczy, oraz ciepły dziecięco brzmiący głos. Mimo, że zbliżała się już do pięćdziesiątki, wciąż była piękną i pełną wdzięku, kobietą. Mimo tego, co się między nami kiedyś działo, życie ułożyło się w ten sposób, że nasze drogi w pewnym momencie się rozeszły. Niestety, Asia wyszła za mąż i dorobiła się piątki dzieci.
-Widzieliście to jezioro, - odezwała się ponownie, ale odpowiedział jej tylko śmiech znajomych.
    Pozostali pasażerowie byli tak rozbawieni, że zdawali się w ogóle jej nie dostrzegać. Któryś raz z kolei śpiewali tą samą, durną piosenkę, co chwilę wybuchając gromkim śmiechem.
    -To nie tak! To nie tak leciało! Przekręcacie to, głupki, - w ogólnej wrzawie dał się słyszeć głos Małgorzaty, siedzącej na samym tyle.
    -Jak żeś taka mądra, Gocha, to zaśpiewaj sama, - przerwał jej roześmianym głosem Bogdan.
    Bogdan był moim kolegą ze szkoły średniej i już wtedy miał problemy z alkoholem. Nie unikał go i korzystał z każdej okazji, aby wypić. Był największym rozrabiaką w klasie, prowodyrem wszelkich bójek. Wygadany sprytny, czasami nawet agresywny, wtedy mi imponował. Teraz wyglądał jak menel, wyłysiał, zdziadział, palił papierosa za papierosem, że aż trudno było wytrzymać i już zaczynałem żałować, że zdecydowałem się zaprosić go na tę wyprawę.
    -No pokaż Gośka jak śpiewasz, - dołączył do sprzeczki Marcin, niepozorny okularnik zwany również Waflem.
    -No co ty, Wafel, ona najwięcej fałszuje, tylko nie może znieść tego, że tak głośno śpiewamy, - odezwał się znowu Bogdan.
Adam, który siedział tuż obok, położył mu rękę na ramieniu. Ten człowiek, z kolei, naszej klasie, robił za mediatora i dyplomatę, to on godził zwaśnione strony.
    -Bodzio, ty się nie mądrzyj, tylko polewaj tą wódkę, bo się nagrzeje, - powiedział stanowczym głosem chcąc zakończyć niepotrzebną, jego zdaniem, dyskusję.
    Jak widać, niektórzy z zebranej przeze mnie grupy, zaczęli zachowywać się jak bydło. Zaczynałem się obawiać, czy nie na robią kłopotów, kiedy dojedziemy już do hotelu Gołębiewski w Mikołajkach. To miał być ostatni wypad starzejących się już pryków. Mieliśmy poszaleć w aquaparku, wygrzać nasze tyłki w saunie i skorzystać z szeregu innych, licznych atrakcji oferowanych przez ten renomowany ośrodek.
Asia, była moim zmiennikiem za kierownicą, więc podczas tej podróży w ogóle nie piła. Siedziała teraz na jednym z pierwszych foteli z głową przyklejoną do szyby i uważnie obserwowała ciemny krajobraz szybko zmieniający się za oknami pojazdu.
-Jakie jezioro? - odezwał się jakby wyrwany z letargu Krzysiek.
-No to po prawej. Nie widzisz? - wskazała palcem blondynka w stronę wody rozlewającej się po jednej stronie drogi.
Nad połyskującą ciemnym bazaltem taflą, bardzo nisko snuła się mleczna, gęsta mgła.
-Rzeczywiście. O rany, tak blisko? - zdziwił się kolega.



Scarlett Johansson w basenie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...