Szukaj na tym blogu

16 sierpnia 2018

Pokaz.

18. Sprawny język.

Zbliżyłem się na kolanach ostrożnie i bez pośpiechu. Chwyciłem za swoją sztywną żylastą pałę, wygiąłem do dołu tak bardzo, jak tylko się dało i obierając różowy środek za cel, przesunąłem się do przodu.
Wjechałem jak w masło. Wydawało mi się, że jest w niej zbyt luźno, by doprowadziła mnie do orgazmu, ale myliłem się. Kiedy tylko trafiłem tam, gdzie trzeba, na moim fiucie zaczęły tańczyć jej sprawne, młode mięśnie.
Zdążyłem tylko powiedzieć:
-O Jezu!
Spompowałem się po raz kolejny, ale tym razem straciłem kontrolę nad wszystkim, co się ze mną działo.
Kiedy doszedłem do siebie leżałem twarzą na jej cyckach i łapczywie chwytałem powietrze.
-Coś mi się tak wydawało, że będziesz łaził na czworakach, - usłyszałem jej, pełen dziecięcej radości, głosik.
Nie wiedziałem, co zrobić, jak zareagować. Byłem całkowicie bezbronny. Błogie uczucie zadowolenia opanowało moje ciało tak bardzo, że nie byłem w stanie się ruszyć.
Po chwili, chyba chcąc wyrwać mnie z opresji, dodała:
-Spokojnie, przecież nic się nie stało. To chyba normalne w twoim wieku.
Pomyślałem sobie:
“A idź w cholerę, dziewczyno. Nie dobijaj mnie jeszcze.”
W tym samym momencie, jakby  wyrwana z letargu Asia, odezwała się z protestem w głosie:
-Eee… no he… i co?! Hmm… tak już koniec?!
Koleżanka spojrzała na nią, uśmiechnęła się, serdecznie i obojętnie wzruszyła ramionami.
W oczach Joanny pojawił się wielki znak zapytania.
-No, ty chyba żartujesz?!
Jola wymownie pokręciła głową.
-Nie, - powiedziała cicho.
Asia najwyraźniej nie mogła pogodzić się z rzeczywistością. Zdawało mi się, że w jej błyszczących w oczach zobaczyłem łzy, ale była to chyba tylko sama pasja.
-Hmm… a ja?!
Zapadła chwila niezręcznej ciszy, wydawało się, że trwa w nieskończoność.
-Jolka, małpo ty jedna?! Oszukałaś mnie! To nie tak miało być. Razem miałyśmy… obie… rozumiesz... tak na koniec, pojeździć na nim!
Jola wyszczerzyła zęby serdecznym uśmiechu.
-Sorry, nie moja wina, że zawodnik padł przed końcem meczu.
Jedno spojrzenie na dziewczyny wystarczyło, aby zorientować się, że szykuje się porządna awantura. Musiałem coś z tym zrobić. Znałem je dość dobrze i wiedziałem, że o takie coś są w stanie się naprawdę pobić. Wiedziałem, że jeżeli nic nie zrobię, zaczną wyrywać sobie włosy.
-Dziewczyny, spokojnie! - zacząłem dość poważnie, - Może ten transformers leży już na deskach, ale ja mam jeszcze rezerwowych.
Kompletnie zaskoczone, laski spojrzały na siebie i zrobiły wielkie oczy. W końcu Asia odezwała się pierwsza:
-Ty, co on pieprzy?! Chyba coś mu na mózg padło!
Chociaż, takie docinki, trochę mnie zabolały, odpowiedziałem serdecznym uśmiechem.
-Może tak, a może nie… - rzekłem z przekąsem, - Posłuchajcie mnie, kuzyneczki, jesteście tak atrakcyjne, tak zajebiście podniecające, że szkoda byłoby to w ten sposób zakończyć.
Nie wiem, czy którakolwiek, w tym momencie, wiedziała o co mi chodzi. Raczej, patrzyły na mnie, jak na jakiegoś nawiedzonego pana w średnim wieku, któremu się wydawało, że jest dwudziestolatkiem.
-No… a jakie widzisz rozwiązanie? - zapytała Asia, zaplatając ramiona pod dużymi cyckami i zaciskając uda.
Wiedziałem, że jest bardzo podniecona i niecierpliwie czeka na moje propozycje.
-Mam jeszcze sprawny język i wszystkie palce, więc myślę, że zdołam zadowolić was obydwie, - wyjaśniłem spokojnie.
Dziewczyna wyszczerzyła zęby.
-O'żesz ty skubańcu! No dobra. Zabieraj się do pracy.

KONIEC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...