17. Włóż go.
Nagle wstała i odwróciła się do mnie przodem. Nie miałem pojęcia, co zrobi w następnej kolejności. Mogłem się tylko domyślać. Dyszałem jak wisielec, ze wszystkich sił próbując, zapanować nad swoim organizmem.
-Wyglądasz, jakby cię przekręcili przez maszynkę do mięsa, - powiedziała, pochylając się nade mną.
Nie byłem w stanie wydobyć z siebie ani słowa. Czułem jak serce, pompuje olbrzymie ilości krwi w moich żyłach. Nie spodziewałem się takiego zachowania tej młodej dziewczyny.
Patrzyła na mnie uważnie. Nie uśmiechała się. Prawdopodobnie odrobinę się wystraszyła. W jej oczach było prawdziwe zainteresowanie.
Byłem na granicy wyczerpania, a mimo to chciałem, by powtórzyła ten numer jeszcze raz. To było tak wyjątkowe i niepowtarzalne, że, mimo ryzyka, pragnąłem tego jeszcze. Była taka młoda, taka piękna, tak niesamowicie uwodzicielska, że, w żaden sposób, nie byłem w stanie oprzeć się jej urokowi.
Powoli, nie spuszczając ze mnie wzroku, rozsunęła swoje uda i, centymetr po centymetrze, zbliżała w moją stronę swoją słodką muszelkę. Widziałem jak jej, wilgotne sklejone jeszcze, płatki, zbliżają się do moich ust.
-Wyliż ją, tylko dokładnie, - westchnęła, zarzucając ramiona na głowę.
W jej spojrzeniu pojawiło się obłąkanie, a piersi napęczniały jeszcze bardziej. Zacząłem zastanawiać się, z kim, tak naprawdę, mam do czynienia? Czy to jest rzeczywiście moja kuzynka? Zachowywała się jak jakaś nimfomanka.
Nim w pełni uświadomiłem sobie w czym rzecz, nastąpiło kolejne spotkanie trzeciego stopnia z jej cipką. Była tak blisko, że mogłem powiedzieć jej dzień dobry. Uśmiechała się do mnie, szeroko rozchylając swoje wargi i chwaląc się ciasnym, pulsującym wnętrzem. Była mokra, jakby przed chwilą brała obfitą kąpiel. Ogarniał mnie jej słodki, upojny zapach.
Nie pozostawało nic innego, jak tylko zacząć pracować swoim językiem, co uczyniłem skwapliwie. Czułem się tak bardzo zniewolony i opanowany przez młodą samiczkę, że miałem ochotę posikać się ze szczęścia.
Po jakimś czasie, chwyciłem w usta jej wystającą, sztywną łechtaczkę i ssałem do chwili, kiedy całe jej ciało zaczęło trząść się w spazmatycznych skurczach rozkoszy. Gęsty kędzierzawy zarost drażnił czubek mojego nosa, a obfite soki spływały po mojej brodzie.
-O Boże! O tak, tak! Tak mi rób! Jesteś cudowny! Och, och, och tak, tak… - słyszałem jej, świszczący ciężkim oddechem, głos.
Po długiej i namiętnej minecie, którą odprawiłem tak dokładnie jak nabożeństwo dziękczynne, położyła się na sofie, szeroko rozchylając nogi i powiedziała:
-No dobrze, byłeś naprawdę rewelacyjny. W nagrodę możesz spuścić się z moją norkę.
-He… o… uuuu… teraz po Bożemu, ma się rozumieć, - wyspałem, patrząc na jej włochatą, mokrą cipeczkę.
Dziewczyna była jak zaproszenie na degustację dobrego wina. Zaspokojona, a jednocześnie mokra, ciasna i na tyle podniecona, że wystarczyło tylko włożyć w nią swojego ptaka. Wiedziałem, że wytrysk będzie niemal natychmiastowy. Pochyliłem się nad nią, a ona patrzyła na mnie w rozkosznym oczekiwaniu. Ścisnęła ramionami swoje piersi i zdawało mi się, że za chwilę wystrzelą, jak przepełnione wodą, balony.
-O.K. supermanie, napełnij mnie swoim pożądaniem, - szepnęła słodko.
-Chcesz tego? - westchnąłem.
Pokiwała głową.
Co tu dużo mówić. Większej zachęty nie było mi trzeba. Tymczasem, ona zrobiła coś jeszcze. Zachowywała się tak, jakby chciała mi pokazać, że jest gotowa na wszystko i, że niczego się nie obawia. Podciągnęła kolana pod samą brodę, wystawiając w ten sposób w moją stronę swoją napęczniałą brzoskwinkę. Później palcami rozwarła jej brzegi, bym mógł trafić swoim mieczem do celu bez przeszkód.
-No chodź, włóż go, - odezwała się jeszcze raz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz