Szukaj na tym blogu

12 sierpnia 2018

Pokaz.

14. Dzika żądza.

Kiedy leżałem nieprzytomny z rozkoszy na podłodze, Asia stanęła nade mną i, przeciągając się jak kotka, uśmiechnęła się kokieteryjnie.
-No i jak wujaszku, podobał ci się pokaz? - powiedziała, o mało nie wybuchając śmiechem.
Miałem dość. Nie wiedziałem, czy będę w stanie podnieść się z podłogi, ale, kiedy patrzyłem na jej nagie, niesamowicie zgrabne ciało, znów kipiała ze mnie dzika żądza. Patrzyłem na jej wielkie cycki, kołyszące się na boki, na jędrne pośladki i soczystą cipeczkę, którą, dosłownie kilka minut wcześniej, doprowadziłem do orgazmu i chciałem zrobić to samo po raz kolejny. Myślałem tylko o tym, żeby, jeszcze raz, wepchnąć tam swojego fiuta.
-Dziewczyny, jestem waszym niewolnikiem, - rzekłem zachrypniętym głosem.
-Hmmm… no, no… proszę, proszę… naprawdę? - mruknęła z przejęciem blondynka.
-Oh, tak! Chcę tego jeszcze. Tylko proszę, zróbcie coś, żeby postawić go do pionu, - jęknąłem, wskazując na oklapniętego Misia Uszatka między moimi nogami.
-Słyszałaś Jolka?! - ciepłym i słodkim głosikiem zwróciła się do koleżanki. - On chce tego jeszcze. Co ty na to? Jak na mój gust, sam prosi się o kłopoty. Biedaczek…
Jola zmierzyła moje niezdatne do niczego przyrodzenie srogim wzrokiem i powiedziała:
-No dobra, skoro chce, pokażemy mu, na co nas stać.
Asia, jakby od niechcenia, kładąc się na dywanie obok mnie, uniosła do góry kolana i, jeszcze raz, pokazała mi swoją niesamowitą pizdeczkę. Myślałem, że postradam zmysły. Jej, gęsto zarośnięta, norka była tak blisko, a słodko kwaśny, odurzający zapach, sprawiał, że kręciło mi się w głowie. Rozczesując niedbale włosy, patrzyła na mnie i uśmiechała się. Znała swoje walory i doskonale umiała je zaprezentować.
-Podoba ci się, co?! - mruknęła jakby chciała mnie sprowokować, - Nie możesz oderwać oczu? Lubisz to, co?! Lubisz ciasne i gorące cipki, zboczeńcu ty.
Dyszałem z podniecenia. Ledwie byłem w stanie utrzymać się przy zdrowych zmysłach.
-Aśka, kurwa mać, Aśka! Och, nie możesz tak rozkładać się przede mną! Oh… twoja twoja pizdeczka doprowadza mnie do szaleństwa, - stękąłem, jakbym wydawał z siebie ostatnie tchnienie.
-Hi, hi, hi… no wiesz… ale jesteś. O to mi przecież chodziło. Żyjesz jeszcze słodziaku?? - prowokowała coraz mocniej.
Jej cipka była tak blisko, a uśmiech tak gorący, że chciałem tylko jednego. Spojrzałem na swojego kutasa i z zaskoczeniem stwierdziłem, że przybrał postawę bojową. “Zdrajca jeden. Zachowuje się tak, jakby nie brał pod uwagę mojego zdania.” - pomyślałem z pasją. Ale nie było się czemu dziwić. Obydwie dziewczyny były bardzo młode i atrakcyjne. Doskonale umiały wykorzystać to, czym obdarzyła je matka natura.
Byłem przekonany, że aby doprowadzić mojego żołnierza do stanu używalności, będą musiały zastosować jakieś specjalne środki. Tymczasem wystarczyło, że jedna z nich pokazała mi swoją cipeczkę, a moja rakieta była gotowa do startu. Wychodziło na to, że nie znam sam siebie.
Po chwili, jakby chcąc mnie jeszcze dobić, kompletnie rozłożyć na łopatki na tej podłodze, zrobiła coś, przez co ledwo chwytałem powietrze.  Ramionami oplotła swoje pośladki i czubkami palców chwyciła brzegi swojej muszelki. W następnym momencie, ciągnąc w dwie strony, rozwarła jej podwoje.
Moim oczom ukazała się cudowna, słodka różyczka. Zewnętrzne płatki były jak skrzydła motyla: delikatne i lśniące. Nieco poniżej znajdowała się niesamowita i ciasna dziurka.
Wszystko we mnie krzyczało, żeby coś z tym zrobić. Coś, cokolwiek. Nieważne, co. Chociażby zbliżyć swoją twarz, zanurzyć usta, wylizać. Tak. Napawać się zapachem, smakiem. Jak szaleniec zatracić się w młodej, dziewczęcej brzoskwince, a później wepchnąć mojego drąga w to ciasne, gorące wnętrze. Rozkosz napierała na mnie z podwójną siłą ze wszystkich stron.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...