Szukaj na tym blogu

14 sierpnia 2018

Pokaz.

16. Zwariowana pannica.

Jedną dłonią trzymała mnie za fiuta, ściskając tak mocno, że myślałem, że za chwilę się spuszczę, a drugą wcisnęła swoje intymne części garderoby w moją, szeroko otwartą ze zdziwienia buzię.
“O Jezu!” - pomyślałem tylko, bo nie byłem już w stanie nic powiedzieć.
Jak związane zwierzę wywaliłem tylko gały, a one trzepały moją laskę tak, jakby to była najważniejsza rzecz w ich życiu.
-Spokojnie kociaczku. Leż spokojnie, my się tobą zajmiemy, - usłyszałem głos Asi.
Kręciło mi się w głowie i czułem, że za chwilę wystrzelę.
Oczywiście, że mi na to nie pozwoliły. Nie byłyby sobą, gdyby nie doprowadziły do jeszcze jednego, porządnego ruchanka.
Jolka wskoczyła na mnie tak gwałtownie, jak kowboj na dzikiego mustanga w biegu. Nawet nie wiem, jak to się stało. W pewnym momencie poczułem, po prostu, że w niej jestem, że siedzę w jej ciasnej cipce do samego końca.
Zwariowana pannica, nie bawiła się w żadne ceregiele. Jak tylko poczuła, że okupuję jej wnętrze, pochyliła się mocno do przodu, opierając swoimi cyckami o moją klatkę piersiową i wprawiła swoją dupę w tak gwałtowną amplitudę, że miałem wrażenie, iż właśnie nastąpił koniec świata. Jedyne, co mogłem zrobić, to chwycić ją mocno za pośladki i gonić razem na złamanie karku.
Łup, łup, łup… odbijała się od moich bioder jak piłka.
-Ah, aaahhh… - wzdychała, a ja mogłem tylko mocno zacisnąć zęby.
Kiedy byłem już na granicy utraty przytomności, uwolniła mnie. Uwolniła, co nie znaczy, że dała mi spokój. Miałem tylko kilka sekund na zaczerpnięcie świeżego powietrza.
Hmm… mówiąc świeże powietrze, mam na myśli to przesycone zapachem jej majtek, które wciąż siedziały w moich ustach. Mimo wszystko i tak się cieszyłem, bo moje serce trochę zwolniło rytm. Niestety, to nie był jeszcze koniec.
Po chwili zrobiła coś tak niesamowitego i szalonego, że o mało nie skonałem z wrażenia. Odwróciła się do mnie tyłem, a jej dupa z zawisła nad moją twarzą.
Rzucając przez ramię drapieżne spojrzenie, wygarnęła w moją stronę:
-Zaraz cię załatwię, cwaniaku jeden!
No i zaczęło się. Mój nos wylądował dokładnie nad jej otworkiem analnym. Usta trafiły w sam środek cipeczki. W ostatnim momencie wyciągnęła majtki. Dobrze, że zrobiła chociaż to.
Zdążyłem chwycić tylko jeden haust powietrza. Jeden, bo zaraz usiadła na mojej facjacie całym swoim ciężarem. Boże! Cóż to było za doświadczenie! Nie wiedziałem, śmiać się, czy płakać. Nic nie widziałem, czułem tylko jej smak i zapach. Myślałem, że mój koniec jest już blisko.
-Żyjesz tam jeszcze, kurczaku? - usłyszałem jej głos jakby z oddali.
Nie byłem w stanie nic odpowiedzieć. Mruknąłem tylko coś niezrozumiale, ale, i tak, pewnie, nic do niej nie dotarło. Zresztą, jakie to miało znaczenie, skoro za chwilę, miałem znaleźć się na tamtym świecie.
O dziwo, moje podniecenie rozsadzało mnie od środka. Ledwie żyłem, a i tak tego chciałem. Tak bardzo i tak mocno pragnąłem jej bliskości. To było szaleństwo, które pozbawiało mnie resztek zdrowego rozsądku.
Chwyciłem dłońmi za te jej wielkie pośladki w kształcie gruszki, które wciskały mnie swoim ciężarem w kanapę. Nie byłem w stanie oddychać, ale byłem szczęśliwy że tak się dzieje.
Zdaje się, że opadła do przodu w stronę moich nóg. Później wyginając w pałąk swoje plecy, uniosła tylko górną część ciała. W ten sposób mój nos, wysunął się z jej dupy, lecz usta zapadły się jeszcze głębiej w ciasną wilgotną i gorącą pizdę.
Gęsty śluz, obfitymi strumieniami, zalewał moją twarz. Wysunąłem język i zacząłem obracać nim we wszystkie strony. Trzęsła się z rozkoszy, a ja miałem satysfakcję, że dobrze spełniam swoje zadanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...