Szukaj na tym blogu

6 sierpnia 2018

Pokaz.

8. Skraj boskiego szaleństwa.

Wszystko działo się jak w kalejdoskopie, a ja nie ogarniałem już niczego. Byłem nieprzytomny z rozkoszy. Robiła ze mną, co chciała. Całkowicie przejęła kontrolę nad tą zabawą.
W ciągu następnej sekundy brała mnie już tyłem. To było tak słodkie, tak nieprzytomnie uwodzicielskie, że trudno to wyrazić. Z jednej strony chciałem to skończyć już teraz, rozładować to gigantyczne napięcie, żeby już się nie męczyć, a z drugiej pragnąłem ciągnąć tą niebiańską rozkosz najdłużej jak tylko się da.
Siedziałem na sofie, wygodnie oparty o wezgłowie, ze spuszczonymi na podłogę stopami, a ona ujeżdżała mnie jak dzikiego konia. Nie było żadnych tajemnic, żadnego tabu, nie było żadnej bariery między nami. Doskonale rozumieliśmy się bez słów. Spod przymkniętych powiek i z delikatnym uśmiechem na twarzy,  obserwowała przebieg tej anielskiej gry.
Była tak ciasna, mokra i gorąca, że stopniowo traciłem poczucie orientacji. Mój kutas wygięty łukowato do góry, wjeżdżał w nią z wielkim oporem. Czułem ucisk w pełnych nasienia jajach. Chciało mi się śmiać i płakać jednocześnie.
-Dziewczyno, ach dziewczyno, jesteś taka cudowna! - dyszałem półprzytomny.
Jedną dłonią obejmowałem ją w talii przyciskając mocno do siebie, drugą położyłem na podnieconej, ciasnej cipeczce i pieściłem napęczniałą, twardą wisienkę.
W pewnym momencie poczułem, że dzieje się coś innego niż że do tej pory. Ledwo widząc na oczy chwyciłem ją odruchowo za piersi. W tej samej chwili doznałem słodkiego olśnienia. To było niemożliwe. Nie mogłem uwierzyć w to, co czuję pod palcami.
Jej cycki, do tej pory lekko obwisłe, stały się ogromnymi, napompowanymi i twardymi balonami. Gdybym jej nie znał, pomyślałbym że wszczepiła sobie silikony.
Dopiero po kilkunastu sekundach, dotarło do mnie, że to nie złudzenie. Ona była tak bardzo podniecona. Zresztą, jej zachowanie znacznie się zmieniło. Do tej pory spokojna i opanowana, stała się bardziej zdecydowana, wręcz agresywna, a jej ruchy bardziej nerwowe i nieprzewidywalne.
Zmusiła mnie do tego, abym płasko położył się na kanapie. Pod jej naporem zsunąłem się prawie do samego dołu, co sprawiło, że obydwoje spadliśmy na podłogę.
Szybko poprawiła i dopasowała pozycję. Chyba nawet z niej nie wyszedłem, nie zdążyłem. Wciąż dosiadała mnie tyłem. W mojej głowie kołatało się jedno pytanie: co ona wyprawia?
Podparta dłońmi na mojej klatce piersiowej, stanęła na stopach i uniosła wyżej pośladki. Wiedziałem, jak mam się zachować. Ująłem ją za uda i zacząłem pomagać w posuwisto-zwrotnych ruchach.
Góra - dół, góra - dół, góra - dół… szybko, płynie, a jednocześnie ostro i zdecydowanie. Jak para szaleńców jechaliśmy do samego raju.
-Oooooh, aaaaah, uuuuhhh… - wzdychała coraz głośniej.
Jej cipka była tak bardzo ciasna, tak niesłychanie i kosmicznie odlotowa, że moim jedynym pragnieniem było, wypełnić ją po brzegi gęstym i białym budyniem.
Kiedy znów byłem przekonany, że za moment to się stanie, poczułem jej dłoń na swoim fiucie. Była tam i to u samej podstawy. Jej palce zacisnęły się mocno i sprężyście, odsuwając moment wytrysku na “nie wiem kiedy”. Doprowadzało mnie to na skraj boskiego szaleństwa. Myślałem, że zwariuję. Ile jeszcze chciała to ciągnąć?
Nie wiedziałem, jak długo jeszcze dam radę to wytrzymać i co może się stać. Byłem szczęśliwy z rozkoszy i kompletnie rozłożony na łopatki. Tak bardzo pragnąłem rozładowania, a jednocześnie nie chciałem tego przerywać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...