Szukaj na tym blogu

13 stycznia 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

6. Uśmiech zwycięstwa.

-O, w mordę! Pani Zosiu, nie! - wyrzuciłem z siebie w narastającej panice.
Myślicie, że się tym przejęła? Patrzyła.
-Tak. Właśnie tak, - odpowiedziała bardzo cicho i spokojnie.
W jakiś sposób, czułem się jak skazaniec prowadzony na śmierć. Z tym, że ta śmierć, w tym wypadku, miała być też moim wybawieniem.
-Nie, nie! - powtórzyłem jeszcze raz.
Starała się wyciszyć moje emocje, co jeszcze bardziej podkreślało nastrój tej chwili.
-Spokojnie misiaczku, przecież nic złego ci nie zrobię.
Myślałem, że jeszcze mam jakąś szansę.
-Ooooohhh nie! - zaprotestowałem głośno.
Zmarszczyła tylko brwi, a później uśmiechnęła się szyderczo.
-Nie pierdol głupot, przecież sam zamknąłeś drzwi.
Od tej decydującej chwili, dzieliły mnie już tylko sekundy.
-O kurwa mać, pani Zosiu, co pani robi?! - krzyknąłem, nie zważając na to, że korytarzem właśnie ktoś przeszedł.
Jej spódnica znajdowała się już na krawędzi cipki. Gapiłem się jak wół na malowane wrota. Moje oczy prawie wyszły z orbit, a serce pracowało niczym młot pneumatyczny.
“Boże, ja pierdolę, co za baba!” - myślałem. - “Jej majtki są prawie przezroczyste. Kurwa, z czego one są zrobione?! Chyba z jakiejś firanki!”
Niemniej, nie to było najważniejsze. Pod spodem znajdował się kawał solidnej, mięsistej cipy. Jednak byłem bardzo zaskoczony, bo była zadbana i wydepilowana do ostatniego włoska.
Łup, łup, łup… - czułem intensywne uderzenia w klatce piersiowej. Mój oddech stał się szybki i nerwowy. Miałem wrażenie, że ciśnienie krwi rozwali mi głowę.
Miałem prawdziwy dylemat, którego rozwiązanie stanowiło, wręcz tytaniczny, wysiłek.
“O ja pierdolę! Uciekać, czy nie uciekać?! Spierdalać, czy zostać i wyruchać ją, a raczej samemu dać się wyruchać?! Kurwa, jeżeli już, to jak?! Jak się do tego zabrać?! Na stojaka, na tym rozjebanym fotelu, czy może na kiblu?! A jak się ten klop rozpieprzy i jakieś szkło wejdzie jej w dupę, to kto będzie odpowiadał?”
-Och, pani Zosiu, przecież ja nie mogę! - jęknąłem jak ostatni prawiczek.
Chyba miała już dość, ale nie ruchania, tylko mojego narzekania.
-Kurwa, chłoptasiu! Daj spokój, daj spokój. Odpręż się i pomyśl o czymś przyjemnym. Przeżyjmy to razem.
“Taa… kurwa, razem… ona będzie mnie gwałcić, a ja będę tylko jęczał… zaraz zaraz kurwa, czy to taka zła perspektywa?! Na co ja właściwie zrzędzę?”
Stała przede mną z odsłoniętymi cyckami i cipą na wierzchu… no prawie na wierzchu, no bo co dawały te jej przezroczyste majteczki?! Nic nie zakrywałały i nie grzały. Chyba założyła je specjalnie na tą okazję.
Patrzyła. Przyszpiliła mnie swoim spojrzeniem, a ja myślałem, że z wrażenia wyzionę ducha.
-Kurwa… kurwa, kurwa! - powtarzałem jak szaleniec, - nie wiedząc, czy mam się złościć czy cieszyć.
-No to jak, misiaczku, chcesz się bzykać, czy będziesz tylko patrzył?
-Eeeee… co?
-No nie wiem, niektórzy to właśnie lubią. Mogę zwalić ci konia, ale na twoim miejscu wykorzystałabym go do czegoś przyjemniejszego.
“O ja pierdolę, co za wyszczekana baba!” - myślałem, zdając sobie sprawę, że rozwaliła mnie na trzech poziomach: psychicznie, fizycznie i mentalnie.
Nie byłem w stanie się już jej opierać.
Nie wiem, jak ona to zrobiła, ale dosłownie po minucie była już prawie naga. Rozbieranie musiała, chyba, ćwiczyć wcześniej. Jej ciuchy leżały podłodze bez ładu i składu, a ona stała przede mną w samych tylko tych koronkowych, delikatnych majtkach. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że leżę na deskach. Na jej twarzy malował się uśmiech zwycięstwa. Teraz dopiero miało się zacząć.



Gorgeous busty blondie Kayla Kayden


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...