44. Fiut domagał się poprawki.
-Och Boże, mała! Bierz mnie, kurwa, bierz mnie! Och tak, chcę cię! Tak bardzo cię chcę, dziewczyno!!! Jeszcze, jeszcze trochę! - będąc na granicy wybuchowego orgazmu poprostu wyłem z rozkoszy.
Jeszcze parę razy przejechała swoim sprawnym języczkiem od dołu do góry, wzdłuż dolnej krawędzi. Moje ciało zaczęło poddawać się coraz bardziej intensywnym drgawkom.
Następnie, otwierając szeroko usta i ściskając trzon u samej podstawy, jeszcze raz chwyciła całą głowicę. Patrząc w moją twarz, ssała przez dłuższą chwilę.
Wtedy nagle zacząłem szarpać się w spazmach całego ciała, jak konający. Poczułem, że zalewam jej buzię moim gorącym nasieniem. Spuściłem się do środka i było mi tak dobrze, gorąco i słodko.
Kiedy wreszcie spompowałem się do końca, bardzo szeroko otworzyła usta i pokazała, to co się w nich znajduje. Zobaczyłem, że po brzegi wypełnione są moim białym, spienionym nasieniem.
Później, tak jakby był to zwykły budyń, całą zawartość dokładnie przełknęła. Oblizała się jeszcze, uśmiechnęła serdecznie i, wystawiając do góry dłoń, pomachała do mnie.
Nie wiem, co miało to oznaczać. Czy miało być to przywitanie, czy też może pożegnanie? Zachowywała się tak, jakby chciała powiedzieć: hej tutaj jestem. Zrobiłam ci dobrze! No i co ty na to?!
Jeżeli musiałbym się wtedy odezwać, to nie wiem, co miałem jej powiedzieć. Może to: Hej To fajnie, że lubisz moją spermę. Mogę to zrobić jeszcze raz!
Wiem jedno, byłem najszczęśliwszym facetem na świecie i nic nie mogło zmienić tego stanu. Czegoś więcej mogłem chcieć od życia?! To była szalona noc, zupełnie szalona, pełna kwiecistego seksu, z całym mnóstwem gorących, słodkich doznań, bezpruderyjnego, namiętnego bzykania się. Cóż to była za dziewczyna!
Czułem się przy niej całkowicie swobodnie. Tak dobrze mi z nią było. O dziwo, w co nie mogłem sam później uwierzyć, moja fujara nie opadła po tym wytrysku. Może trochę, ale zaraz później na jej widok znów napęczniała, uniosła się do góry i, stercząc pod kątem czterdziestu pięciu stopni, swoim grotem wskazywała niebo.
Staliśmy obok siebie, nadzy całkowicie oddani w swoje posiadanie. Tak naprawdę, nie wypowiedzieliśmy ani jednego słowa, które miałoby jakieś normalne znaczenie. Może poza jakimiś westchnieniami i jękami. Ja nie znałem niemieckiego a ona polskiego. Nie było możliwe porozumienie przy pomocy wypowiadanych zdań, a jednak rozumieliśmy się doskonale.
Później, jak gdyby nigdy nic, odwróciła się tyłem i pociągnęła mnie za sobą w kierunku dużego głazu, który nieopodal wyrastał z wody niczym wielkie drzewo. Oparła się na nim jedną dłonią, a drugą chwyciła mnie za kutasa. Tak ściskając moją pałę, przyciągnęła mnie do siebie. Następnie jednym, sprawnym, zdecydowanym ruchem włożyła w swoją ciasną, mokrą i gorącą i cipeczkę wielką głowicę. Tym samym dała mi do zrozumienia, że mam zacząć ostre pierdolenie.
Świadomość pieprzenia się z nią od nowa rozsadzała mi mózg. To wszystko było, rzeczywiście, szalone. W ogóle, nie miałem pojęcia, czy jeszcze dam radę cokolwiek z siebie wykrzesać. Przecież przed chwilą z mojego chuja popłynęła taka ilość nasienia, że bolały mnie jaja. Jednak, z drugiej strony, moje podniecenie było tak duże, a mój fiut tak bardzo domagał się poprawki, powtórki z rozrywki, że nie byłem w stanie się powstrzymać i odmówić mu. Mój koński drąg domagał się dobicia go jeszcze jednym z super mocnym orgazmem. Skurczybyk, w żaden sposób nie dał się oszukać. Zresztą, zdaje się, że jej cipeczka, miała bardzo podobne zdanie na ten temat.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz