Szukaj na tym blogu

16 stycznia 2019

Przygód kilka ochroniarza Mirka.

9. Równia pochyła.

Powoli uniosłem się do góry. Zbliżyłem głowę do jej piersi. Poczułem ciepło i ten specyficzny, słodki zapach. Następnie wystawiłem język i bardzo ostrożnie przysunąłem do twardego sutka.  Nie otwierałem szeroko oczu. Patrzyłem przez wąskie szparki między powiekami. Zachowywałem się tak, jakbym bał się zobaczyć więcej.
Wreszcie musnąłem samym końcem. Był chropowaty jak pumeks, ale miękki sprężysty. Smakował dziwnie przyjemnie i podniecająco. Drżałem coraz bardziej intensywnie.
W jakimś niezrozumiałym odruchu jej dłonie powędrowały w kierunku moich bioder i chwyciły za sterczącego, grubego kutasa. W następnej chwili, wygięły go mocno do dołu i puściły. Uwolniona energia naprężonych mięśni i tkanek sprawiła, że podskakiwał niczym sprężyna. Przez chwilę huśtał się do góry i do dołu, by w końcu ustabilizować swoją pozycję i zatrzymać się pod kątem czterdziestu pięciu stopni. Sieć naczyń krwionośnych, która go oplatała, przybrała kolor sino fioletowy.
-Oooooohhhhhh! - jęknąłem przeciągle.
Odbierałem słodkie, przejmujące uczucie pulsowania u dołu brzucha oraz w jądrach. Potrzebowałem głębokiego spełnienia jak nigdy wcześniej. Tak bardzo chciałem zatopić go w jej wilgotnej i gorącej cipce.
Znów wróciła do poprzedniej pozycji. Odczekałem dłuższą chwilę tak, aby największe napięcie minęło i zabrałem się za lizanie jej sutków. Wykonywałem tą czynność powoli, nigdzie się nie spiesząc, tak, jakbym bał się, że za chwilę, ten cudowny czar, który nas ogarnął, może prysnąć, jakbym instynktownie wyczuwał, że czyjeś nieopatrzne odwiedziny mogą rozwiać moje marzenia. Drażniłem jak koliber, który bał się przysiąść na kwiatku, nie dotykając dłońmi. Najpierw lewy, później prawy i później znów lewy.
Teraz, kiedy byłem kompletnie nagi, całkowicie bez tajemnic, wszystko toczyło się dużo łatwiej, przyjemniej i bez zgrzytów.
Jeszcze raz upadłem na kolana. Chciałem, by moja twarz była tam gdzie jej kobiecość. Nie zamierzała mi tego utrudniać. Powiem więcej, chciała pokazać i coś jeszcze.
Powoli odwróciła się do mnie tyłem. Następnie pochyliła się nieco do przodu i szerzej postawiła nogi. Wyciągnęła ręce do tyłu, chwyciła się za pośladki, a te delikatnie rozeszły się na boki, ukazując cały swój wewnętrzny urok.
Znów doświadczyłem tego, bardzo przyjemnego, szoku. Moje serce biło bardzo szybko, a oddech stał się bardziej intensywny. Jak na razie, każda chwila z nią była doświadczeniem zachwytu.
Moim oczom ukazała się soczysta cipeczka z wystającymi, różowymi płatkami. Sklejone nektarem do połowy i ukazujące przepiękne, słodkie nadzienie, były jak kawałki naleśnika.
Gapiłem się na tą jej wielką zgrabną dupę, na cudownie zajebistą cipę i nie mogłem zapanować nad własnym podnieceniem.
-Zrób to samo.
-Ale co?
-No to.
-Co?
-To, co robiłeś przed chwilą z moimi cyckami.
-Oh, ale…
-Hmm?
-No…
Roześmiała się w głos ciepło i serdecznie.
-Tak, wiem, to jest cipka.
“Cipka, cipa, piździsko i ja mam to lizać od tyłu?! Och nie, nie, nie chcę! Tak, tak, chcę bardzo! Chcę skurwić się jak ostatnia szmata, lizać jej cipkę na wszystkie możliwe sposoby, lizać dupkę, jak, jak…” - myślałem w szaleńczym tempie. Kręciło mi się w głowie.
-Cipka, - powtórzyłem.
-Tak cipka, - odpowiedziała pogodnie, - i chcę w niej poczuć twój język. Poliż ją, proszę. Oh, poliż!
-Oh…
Drżałem. Moje podniecenie sięgało zenitu. Kontrola czegokolwiek, co wiązało się z moim organizmem, była praktycznie niemożliwa. Byłem jak narkoman na głodzie, jak zombie jak robot, zaprogramowany tylko w jednym celu.
Bardzo powoli zbliżyłem swoją głowę w stronę jej niedzielskiej cipeczki, a tym samym otworka analnego. Czułem to coraz bardziej intensywnie. Moje rozszerzone nozdrza wzdychały wszystko, czym była, wdychały całą jej kobiecość. Wirowanie w głowie było tak bosko przyjemne, że nie chciałem tego przerywać. Całe moje ciało wpadło w rytm niekontrolowanych, coraz bardziej intensywnych, konwulsji rozkoszy. To było niczym równia pochyła. Kiedy przekroczysz jeden krytyczny punkt, nie masz już odwrotu. Możesz poruszać się tylko do przodu.



licking tits


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...