49. Bieg po życie.
Góra-dół, góra-dół, góra-dół… gorąco, szybko, namiętnie. Jej cycuszki rozgniatały się na mojej klatce piersiowej.
-Jeszcze chwila, jeszcze moment. Zaraz w ciebie trysnę, słodka ty moja! Ooooohhh!!! Boże, Boże kochany, jeszcze troszeczkę! - jęczałem, jak poparzony.
Nagle wyprostowała się. Nie dając mi możliwości zareagowania w jakikolwiek sposób, w ciągu jednej sekundy odwróciła się do mnie tyłem.
Teraz dosiadała mnie w odwrotny sposób. Mogłem podziwiać jej plecy i pośladki. Wyprostowała się i opadła na moją klatkę piersiową, prawie jej dotykając. Przy okazji nasze dłonie spotkały się silnym, mocnym uścisku. Częściowo wziąłem na siebie jej ciężar, pomagając w utrzymaniu równowagi.
Unosiła i opuszczała swoje biodra. Góra-dół, góra-dół, góra-dół… Zaciskała swoją muszelkę w taki sposób, że nie byłem w stanie wytrzymać ani sekundy dłużej.
-Och, och, ooooch!!! Tak dobrze, tak dobrze! Mała, tak trzymaj! Jeszcze, jeszcze mocniej! - krzyczałem na całe gardło.
W tym samym momencie przed moimi oczami zapanowała ciemność. Odpłynąłem w dal, w czerń kosmosu. Naprężyłem się do granic możliwości i wyrzuciłem z siebie głośny okrzyk:
-Aaaaaaaaaaaaaaahhh!!!
Moim podbrzuszem zaczęły szarpać niebotyczne, trudne do wyobrażenia, skurcze. Raz, drugi i trzeci. Czułem, że za każdym razem tryskam w nią gorącą porcją mojego nasienia. I jeszcze, i jeszcze, pompowałem i pompowałem. Jej słodka pizdeczka błyskawicznie wypełniła się moim seksualnym na napięciem.
Po chwili czułem, jak moja sperma pod olbrzymim ciśnieniem wylewa się ze wszystkich stron. Tymczasem ona poruszała się i poruszała, nie zwalniając ani na trochę. Czułem, że robi mi się coraz bardziej miękko i coraz bardziej słodko. Dół mojego ciała owładnięty był wciąż tymi samymi, niebotycznymi dreszczami, które przejęły kontrolę nad wszystkimi moimi mięśniami.
Dyszałem, jęczałem, a ona tylko się poruszała. Robiła to szybciej i szybciej. Słodka rozkosz ogarnęła mnie, zabierając resztki i świadomości.
Nagle stała się rzecz dziwna. Chociaż, biorąc pod uwagę to, co do tej pory wydarzyło się na tej wyspie, powinienem był się takiego scenariusza raczej spodziewać. Mimo wszystko, nie byłem przygotowany na taki właśnie bieg wydarzeń.
Kiedy byłem na samym szczycie słodkich doznań i miałem zamiar objąć ją swoimi ramionami, przytulić i w podzięce pocałować, zerwała się ze mnie, nie dając szans na odwdzięczenie się za tak słodki seks i pobiegła w stronę wody. Ależ ona biegła. Chociaż nie miałem pojęcia, co się dzieje, zrozumiałem, że był to bieg po życie. Poruszała się niesamowicie szybko i zwinnie.
Gdy tylko dotarła tam, gdzie lustro wody sięgało do jej do pasa, sposób błyskawiczny i wręcz perfekcyjny zanurkowała i już więcej jej nie zobaczyłem.
Kompletnie mnie zatkało. Jeszcze przez chwilę leżałem tak na tym piachu, ze sterczącym, ociekającym spermą kutasem i patrzyłem w dal oniemiały z wrażenia, jakby jeszcze mając nadzieję na jej powrót. Miałem nawet zamiar pobiec za nią, krzyczeć, wołać i szukać, ale zostałem powstrzymany przez kolejną, niespodziewaną rzecz, a raczej zdarzenie, które nastąpiło zaraz później.
Od strony otwartego morza z głośnym warkotem zbliżała się łódź motorowa. Znałem ten dźwięk. Szybko pruła w moją stronę.
Nie zważając już na konsekwencje tego co się właśnie stało, zerwałem się na nogi, chyłkiem odnalazłem swoje ubrania i błyskawicznie ukryłem się za trzciną. Tam, naciągnąwszy na siebie spodnie i koszulę, opłotkami, przedzierając się przez kolczaste krzewy, odszedłem na bezpieczną odległość.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz