Szukaj na tym blogu

13 listopada 2019

Wakacje, seks i potwór.


41. Odlatywałem w kosmos. 

Zaciskała mięśnie swojej muszelki tak mocno, jakby chciała mnie w sobie jeszcze zatrzymać. Odlatywałem w kosmos. Musiałem użyć wszystkich sił, by się nie spuścić. 


Przeszedłem do działania. Pochyliłem się nad jej podniecającym, powabnym ciałem i ten sposób, wsparty na rękach, swoją wielką rakietą, trafiłem w sam środek tarczy. Od razu zakręciło mi się w głowie. To było jak zanurkowanie grubym kijem w grząskim bagnie. Coś głośno mlasnęło, jakbym wszeł w rozgrzne masło i, w ciągu jednej chwili, ogarnęło mnie błogie, zabierające rozum, ciepło. Miałem wrażenie jakbym stanął na skraju przepaści. Było cudownie. Zostałem tak chwilę, nie poruszając się nawet na trochę. 
Delektowałem się tym wszystkim. Patrzyłem w jej ciemne, niczym kosmos oczy, a później pochyliłem się i delikatnie pocałowałem w usta. Zmysłowo zagryzła moją dolną wargę i zaczęła ssać. Jej oddech ponownie przyspieszył. Rytmicznie zaciskała i rozluźniała mięśnie swojej cipeczki. Czułem się tak, jakby jakaś siła wciągała mojego kutasa gdzieś do środka. Jej ciasna norka coraz głębiej pochłaniała mojego fiuta i, jak mały cielaczek, ssała. To było, tak słodkie, że aż trudne do zniesienia. 
-Uuuuuoooooch! - westchnąłem przeciągle i bardzo powoli wszedłem w nią do samego końca.
I oto w tej chwili działo się coś dziwnego, coś czego nie byłem w stanie nazwać. Każdy, bodaj najmniejszy, ruch moim zaganiaczem w jej ciasnej szparce sprawiał mi tak niewyobrażalną przyjemność, że trudno to wyrazić jakimikolwiek słowami. To była seria błogich, intensywnych, a jednocześnie tak niesłychanie delikatnych, doznań. Czułem, jak miliony drobniutkich igiełek wbijają się w skórę na całym moim ciele. To nie był nawet orgazm. To było coś o wiele bardziej złożonego.  
-Uch, uch, uch! - stękałem nie mogąc tego dłużej znieść.
Tak samo powoli, jak wszedłem, uniosłem biodra do góry i zastygłem w bezruchu. Czekałem. Chciałem czuć to jak najdłużej, jak najdokładniej. 
-Och, chcę cię. Tak bardzo cię chcę. Och, och, och! - wzdychała.
Objęła mnie ramionami i pociągnęła na siebie. Opadłem. Swoim ciężarem rozgniotłem jej piersi. Mój penis, jeszcze raz wszedł w nią do samego końca, tak bardzo głęboko. 
-Och Olu, Oleńko, jak mi dobrze, jak cudownie! - jęczałem półprzytomnie. 
Działy się istne cuda. Jej słodka, niesamowita cipeczka przyjmowała mnie ciasnym, gorącym uściskiem. Każdy ruch był niesamowitym doznaniem. Ponownie, bardzo powoli uniosłem pośladki. Czułem intensywne ciepło w moim kroczu. Wiedziałem, że nie będę w stanie zbyt długo tak wytrzymać. Ona, tymczasem, czule gładziła moje plecy.
  -Jestem twoja, rozumiesz, tylko twoja! Och, bierz mnie, bierz! - szeptała prosto do ucha.
Jeszcze raz opadłem. Mój fiut jeszcze raz zagłębił się w gorącym wnętrzu. Jakież to było słodkie! Wszystko wokół wirowało, a po chwili całkowicie przestało istnieć. Całym moim światem była jej rozpalona cipka i mój pulsujący kutas. To, co robiłem, wydawało się najlepsze i najwłaściwsze, niepowtarzalne i niezmienne.
Po jakimś czasie, spokojnie, całkowicie bez pośpiechu zacząłem się z niej wysuwać. Zaciskała mięśnie swojej muszelki tak mocno, jakby chciała mnie w sobie jeszcze zatrzymać. Odlatywałem w kosmos. Musiałem użyć wszystkich sił, by się nie spuścić. Zacząłem szybko oddychać, w uszach słyszałem szum i własny puls. Ten kulminacyjny moment zbliżał się nieubłaganie. 
Kolejny raz zatrzymałem się i, jeszcze wolniej, opadłem. Było tak cukierkowo, że mógłbym tak zostać do końca świata. To uczucie potęgowało się i narastało. 
Ona także już dochodziła. Wbijała paznokcie w moje pośladki. Wygięła się jeszcze bardziej, jeszcze mocniej wysunęła w moją stronę swoją rozpaloną cipeczkę. Prężyła się i wyginała. Po chwili jeszcze szerzej rozsunęła uda, abym miał do niej jeszcze lepszy dostęp. 
Teraz wszedłem w nią jeszcze głębiej, niż dotychczas. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...