36. Facet chciał cię zgwałcić.
-Facet chciał cię zgwałcić, a ty później, tak bez żadnych oporów, uprawiasz z nim seks. No wiesz… ja nie wypominam ci tego, było cudownie i rewelacyjnie, ale… wiesz… chodzi o samą zasadę…
Po chwili padła sucha odpowiedź, jakby nie jej. Tak jakby nagle została wyrwana do tablicy.
-No, tą… pedagogikę.
Trochę spasowałem. Zachowywałem się tak, jakbym niczego nie podejrzewał.
-Ach! - pokiwałem głową.
Na jej buzię powrócił poprzedni, serdeczny uśmiech.
-Wiesz… licząc tak tą szkołę, musisz mieć… - zastanawiałem się głośno.
Położyła mi palec na ustach i powiedziała:
-Nie.
Znów nic nie rozumiałem.
-Co?
-Nie licz…
Byłem coraz bardziej zaintrygowany.
-Dlaczego? - spytałem.
Uśmiechała się.
-Noo bo… - nie skończyła.
W moich oczach był jeden wielki znak zapytania.
-Przecież kobiety nie pyta się o wiek, - odpowiedziała w końcu.
Pociągnąłem kolejny łyczek. Zamyśliłem się. “Cóż to za dziewczyna? Jakież to jeszcze tajemnice w sobie kryje?”
-Wiesz, wyglądasz na dziewiętnaście, no może dwadzieścia, - powiedziałem zupełnie szczerze.
Miałem poczucie, że zaskoczyłem ją tym stwierdzeniem. Zdawało mi się, że trochę się zmieszała.
-To miłe, - powiedziała.
Kiedy dopiłem swoją kawę i odstawiłem filiżankę, bardzo czule pogładziłem jej uda. Czułem, że znów się zaczyna, jednak wciąż dręczyły mnie pewne wątpliwości.
-Olu… - zacząłem niepewnie.
-Tak?
-Powiedz…
-No, słucham.
-Czy tobie to nie przeszkadzało?
Popatrzyła na mnie kompletnie zaskoczona.
-Ale co?
-No… to.
Uśmiechnęła się.
-To, że jesteś trochę młodszy ode mnie?
Pokiwałem głową. Tak, czy siak, była kilka lat starsza. Czułem się z tym trochę nieswojo. Tymczasem ona troskliwie pogładziła mnie po policzku.
-Och, głuptasie, przecież to nie ma żadnego znaczenia.
Mimo tej zapowiedzi, wciąż nie czułem się najlepiej.
-Wiem, wiem… niby tak, ale ja muszę być dla ciebie głupim szczylem… no wiesz takim gówniarzem, który jeszcze nic nie wie.
Znów się uśmiechnęła. Tym razem był to bardzo serdeczny i miły uśmiech.
-Hej, kolego, ty chyba żartujesz, - rzuciła ciepło.
Wciąż nie byłem usatysfakcjonowany pod tym względem i zacząłem z innej beczki.
-Nooo… a tam, na tym molo?
Przytuliła się do mnie jeszcze mocniej. Tak jakby chciała powiedzieć: przestań się na zapas martwić.
-Co, na tym molo?
Nie czułem się zbyt pewnie w tej konwersacji, jednak wiedziałem, że muszę doprowadzić ją do końca.
-No wiesz… przecież to nie było takie tam…
-Co?
-Ja chciałem cię… no wiesz…
Patrzyła z pytaniem w oczach.
-Z początku ty się broniłaś, nie mogło być inaczej…
-No tak...
-No, a później… Dlaczego?
-Co, później?
Objęła mnie mocno ramionami.
-Po tym wszystkim… tak normalnie? Jak mogłaś się przełamać?
Patrzyła na mnie czule.
-Kochany Irku, tak mało jeszcze o tym wszystkim wiesz.
Czułem się jak idiota. Zaczynałem żałować, że w ogóle poruszyłem ten temat.
-Facet chciał cię zgwałcić, a ty później, tak bez żadnych oporów, uprawiasz z nim seks. No wiesz… ja nie wypominam ci tego, było cudownie i rewelacyjnie, ale… wiesz… chodzi o samą zasadę…
Nie spuszczała ze mnie wzroku. Bałem się poruszyć, bo nie wiedziałem jak zareaguje.
-Seks. Cóż to jest seks? Wiesz, to bardzo subiektywna sprawa. Poza tym, to ona wybiera miejsce, czas i osobę…
Teraz już nic nie rozumiałem. Byłem coraz bardziej skołowany.
-Hmmm… co? Ona?
Położyła dłoń na swojej niesamowitej cipeczce i już wiedziałem.
-Aha…
-Tak, ona, - powtórzyła poważnie.
Teraz to ja się uśmiechnąłem. Czułem się jak pajac. Tak naprawdę, nie miałem pojęcia, o czym ona mówi.
-Ach, ona… no ciekawe… - westchnąłem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz