35. Gęsty zarost jej cudownej cipeczki.
Odruchowo, jeszcze raz zerknąłem między jej uda. Nie mogłem się powstrzymać. Właśnie tam, tak blisko mnie, kompletnie niczym nie zakryty, lśnił aksamitnym dywanikiem, gęsty zarost jej cudownej cipeczki.
-Książę już wstał? - zapytała z figlarnym uśmiechem.
Rozejrzałem się. Nikogo innego tutaj nie było, więc chodziło o mnie.
“Boże, jakie tytuły!”
-Mmmmm… - mruknąłem.
-Służąca przyniosła kawę i coś słodkiego do zjedzenia, - dodała kokieteryjnie.
“No, no zaczyna się cudownie. Ciekaw jestem, czym się skończy?” - pomyślałem, uśmiechając się serdecznie.
-No… powiedzmy, że jeszcze bym pospał, ale dobrze, proszę podać, - odpowiedziałem bardzo poważnie, ale po chwili ciepło się do niej uśmiechnąłem.
Miałem wrażenie, że za moment nie wytrzymam i rzucę się na nią. Ta zabawa niesamowicie pobudzała moją, i tak już wybujałą, wyobraźnię.
Ta dziewczyna zachowywała się tak jakby na niej nie robiło to absolutnie żadnego wrażenia. Tacę postawiła na szafce nocnej, a sama przysiadła na brzegu łóżka, tuż obok mnie. Jakaż ona była piękna!
-Ile słodzisz? - spytała już normalnym tonem.
-Dwie łyżeczki, - odpowiedziałem, uważnie ją obserwując.
Po chwili padło kolejne pytanie:
-Jak się czujesz?
-Dobrze. Zupełnie dobrze, - odpowiedziałem.
Uśmiechnęła się ciepło. Więc potrafiła zachowywać się poprawnie.
-Olu, przy tobie nie sposób czuć się źle, - zażartowałem gapiąc się na jej słodką cipkę.
Nie wiem dlaczego czułem się jak złodziej. Tak jakby miała zabronić mi na siebie patrzeć. Po chwili uniosłem wzrok i zlustrowałem jej piersi prześwitujące przez cienki materiał. Kąciki jej ust uniosły się jeszcze bardziej, a w policzkach pojawiły się te śliczne dołeczki. Nachyliła się i wargami musnęła moje usta. Więc to nie był sen.
-Wczoraj wspominałeś, że się uczysz, - zapytała, - która to klasa?
-Przedostatnia, - odpowiedziałem.
-Więc w przyszłym roku matura?
Pokiwałem głową.
Przysunęła się jeszcze bliżej. Jej pośladek, prawie, dotykał mojego. Była podniecona. Poczułem zapach jej gorącej muszelki. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, powróciły wspomnienia nocnych zmagań w łazience i, w ogóle wszystko.
Odruchowo, jeszcze raz zerknąłem między jej uda. Nie mogłem się powstrzymać. Właśnie tam, tak blisko mnie, kompletnie niczym nie zakryty, lśnił aksamitnym dywanikiem, gęsty zarost jej cudownej cipeczki. Czułem, że dzisiejszy dzień będzie równie ciekawy i gorący, co wczorajszy i ta ostatnia noc.
-Pij, bo wystygnie, - powiedziała ciepło, zmuszając mnie, bym wrócił do rzeczywistości.
Pociągnąłem mały łyczek.
-Olu… - zacząłem niepewnie.
-Tak? - spytała z troską.
-Powiedz mi coś o sobie.
Uśmiechnęła się po raz kolejny, ale tym razem był to zupełnie inny uśmiech.
-A co takiego chcesz o mnie wiedzieć? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-No… bo ja wiem? Na przykład, gdzie mieszkasz? Studiujesz może coś? No wiesz… takie tam…
Popatrzyła na mnie bardzo poważnie. Czułem, że coś zaszło. Nie miałem pojęcia, co było przyczyną tak nagłej zmiany jej nastroju. Trudno było mi w tamtej chwili dochodzić przyczyn takiego, a nie innego jej zachowania.
-Studiuję, - odezwała się po chwili.
-Gdzie? - padło kolejne pytanie.
Milczała, a ja cierpliwie czekałem. Czułem, że inaczej się nie da. Najwyraźniej trudno było jej to z siebie wyrzucić.
-Warszawa, - odpowiedziała jednym słowem.
Niby wszystko było w porządku, ale jednak coś jakby się nie zgadzało. Nie potrafiłem tego określić, ale według mnie, jakoś dziwnie się zachowywała. Przecież to było normalne pytanie.
-Słucham? - spytałem tak, jakbym nie zrozumiał.
Przyznam szczerze, że w tej chwili z jej strony spodziewałem się bardziej złożonego zdania.
-W Warszawie. Studiuję w Warszawie, - poprawiła się z uśmiechem.
Wciąż coś nie dawało mi spokoju. Wydawało mi się, że bardziej swobodnie powinna mówić o swoim życiu.
-A co?
Chwila przerwy i znowu to dziwne, jakby nieobecne spojrzenie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz