33. Spuszczę się na te jej drobne rączki.
Po dwóch, może po trzech, minutach ponownie ujęła go w dłoń i zaczęła mi robić lepiej, niż ja sam mogłem sobie. Masowała go tak czule i delikatnie, iż miałem wrażenie, że spuszczę się na te jej drobne rączki. Kiedy pomyślałem, że właściwie mógłbym to zrobić, moje podniecenie błyskawicznie poszybowało w kosmos.
Myślałem, że wyjdę z siebie. W pierwszej chwili nie wiedziałem, co mam robić. Stałem tak i patrzyłem. Zdawałem sobie sprawę, że mogę zrobić coś bardzo głupiego. Nie panowałem nad tym. W pewnym sensie, to wszystko działo się samo. Po jakimś casie, nie wiem ile to mogło trwać, przykląkłem obok niej i powiedziałem coś, czego sam się po sobie nie spodziewałem.
-Kocham cię, Olu.
“O ja pierdolę! Co to miało być? Za chwilę się jej oświadczę? Boże, co ja wygaduję?!” - myślałem, jednak tak naprawdę, sam nie wiedziałem, czego chcę.
Nie wiedziałem czego chcę od niej, nie wiedziałem czego chcę od życia. Nie umiałem jeszcze tego wszystkiego prawidłowo ocenić.
Popatrzyłem jej w oczy i gorąco pocałowałem.
Na co mogłem liczyć? No cóż, nic nie odpowiedziała. Zachowywała się tak, jakby nie było tego wyznania. Całowała tylko.
Po chwili wstała. Moja dziewczyna, tak ją w tamtej chwili postrzegałem, była całkowicie naga, taka piękna i podniecająca. Oszalałem na jej punkcie. Objąłem ją i zacząłem delikatnie, ale coraz namiętniej, pieścić.
-Irku… - szepnęła.
-Tak?
-Zrób to, co wczoraj.
-Ale co? - spytałem zdziwiony.
-No… to… - uśmiechnęła się.
-Nie wiem, - wciąż nie byłem pewny, o co jej chodzi.
Do głowy by mi nie przyszło, że właśnie o to.
-No wiesz…
-Tak…
-No, wczoraj, jak weszłam, a ty tu… - zawiesiła wymownie głos, aby dać mi czas na domyślenie się, o co jej chodzi.
-Ach… - westchnąłem, kojarząc fakty.
No rzeczywiście, to było to. Jak mogłem być tak naiwny, mogąc mieć choć krztę nadziei, że to może być coś innego? Czułem, że się czerwienię, a moje serce łomocze jak szalone. Nie mogłem zareagować inaczej.
To nie było nawet podniecenie. To były emocje zupełnie innego typu. Chociaż, no cóż pożądanie stanowiło główną oś tego wszystkiego. Patrzyła na mnie tak, jak wczoraj. Więc wszystko widziała. Teraz, kiedy do mnie dotarło, czułem się taki bezradny.
-Zrób to… chcę popatrzeć, - poprosiła z rozbrajającym uśmiechem.
Przecież wczoraj waliłem sobie konia i na dodatek ochlapałem wszystko wokół moją spermą. Jednak, dla niej nie stanowiło to absolutnie żadnego problemu. Mało tego, ona chciała, bym zrobił to jeszcze raz i to na jej oczach. Moje policzki płonęły od intensywnych rumieńców. Było mi tak strasznie głupio.
-Nie mogę, - westchnąłem.
Uśmiechnęła się szczerze.
-Och, ale dlaczego?
-Bo to krępujące…
-Dla mnie, nie.
-Dla mnie, tak.
-Pomóc?
-Co?
-Pomóc ci?
-Hmm… że co?
-Mogę ci w tym pomóc, - westchnęła cicho, a ja czułem, że zalewa mnie fala gorąca.
“Boże, w czym ona może mi pomóc?! Będzie trzymała mnie za jajka?” - kołatało się w mojej głowie.
Mój penis automatycznie stanął na baczność. Tak, jakby ktoś nagle podłączył go do prądu. Jako, że byłem bardzo blisko niej, ujęła go dłonią i wykonała kilka posuwistych ruchów. Uścisk był delikatny, ale bardzo sprężysty. Robiła to z wyczuciem, a mnie błyskawicznie zalewała słodka rozkosz.
Zaczęła to, co ja sam miałem skończyć. Zamknąłem oczy i opadłem plecami na ścianę. Nie zastanawiała się. Przyklękła i chwyciła go w usta. To było szalone i jednocześnie takie cudowne. Od razu zawirowało mi w głowie. Nie chciałem, by przerywała.
Po dwóch, może po trzech, minutach ponownie ujęła go w dłoń i zaczęła mi robić lepiej, niż ja sam mogłem sobie. Masowała go tak czule i delikatnie, iż miałem wrażenie, że spuszczę się na te jej drobne rączki. Kiedy pomyślałem, że właściwie mógłbym to zrobić, moje podniecenie błyskawicznie poszybowało w kosmos.
-Teraz ty, - odezwała się po chwili, unosząc głowę i uśmiechając się słodko.
-Och Olu, Olu, - westchnąłem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz