Szukaj na tym blogu

3 listopada 2019

Wakacje, seks i potwór.


31. Dochodziłem. 

Coś na kształt lawy z wulkanu pulsowało tuż pod moją skórą. W tej jednej, krótkiej chwili nie pragnąłem niczego innego, jak tylko zatracić się w niej bez reszty, zniknąć i przestać istnieć właśnie w niej. Dochodziłem. 


Czułem się jak małe dziecko, prowadzone za rączkę do przedszkola, zapatrzone w swoją mamę. Wszystko było takie nowe i świeże. Wszystko tak bardzo mnie podniecało. Znów byłem ledwie żywy ze szczęścia.
-Och, oooooch, aaaaaaach! Jak mi dobrze. Jesteś taki twardy. Boże, tak głęboko we mnie wchodzisz! - wzdychała.
Nasze języki złączyły się w miłosnym tańcu.
Raz-dwa, raz-dwa, raz-dwa… cały czas pracowała swoją dupcią na moim twardym kutasie. Trwało to, może, kilka minut i, kiedy wreszcie przestaliśmy, wyprostowała się, ujęła w nadgarstku moją, wolną dłoń i poprowadziła od przodu, na swój wzgórek. Przesuwała nią po gęstym zaroście od dołu do góry. 
-Uuuuufff, uuuuuffff… - sapałem zadowolony jak nigdy dotąd.
Gładziłem jej cipkę, jej zarost, to ona prowadziła moją dłoń. Czegóż więcej może pragnąć młody, niedoświadczony chłopak? Po chwili chwyciła moje palce i wcisnęła do wnętrza swojej norki. Powiem szczerze, że było to trudne, jednak, w końcu po długich bojach, udało się. Uśmiechnąłem się od ucha do ucha, kiedy zrozumiałem, że teraz już obydwie moje dłonie znajdują się w jej ciasnej, wilgotnej jaskini. 
-Ooooch, ooooch, ooooch! - wzdychała już na całe gardło.
Szybkimi krokami zbliżał się nasz wspólny, niesamowity orgazm. Boskie spełnienie stało u drzwi naszych ciał i dusz.
-Olu tak, och tak, jeszcze, jeszcze! - wyrzucałem z siebie, coraz głośniejsze, coraz bardziej przejmujące westchnienia. 
Pracowała bardzo wytrwale. Wykonywała biodrami krótkie, urywane ruchy, jej ciało było naprężone do granic możliwości, co chwilę gwałtownie wstrzymywała oddech. Przez cały czas cicho stękała. 
-Przestań, przestań… och, och cicho bądź! - powiedziała, zakrywając mi usta ręką. 
Zamilkłem, chociaż było to bardzo trudne. Leżałem nieruchomo z zamkniętymi oczami, wsłuchany w reakcje jej rozgrzanego organizmu. Wiedziałem, że długo nie dam rady tak wytrzymać. To było ponad moje siły. W moich stopach narastało specyficzne mrowienie, które szybko wędrowało do góry. Wkrótce owładnęło pośladkami, podbrzuszem i biodrami. Chciałem tego, nie broniłem się. Moje serce łomotało, jak oszalałe. Oddawałem się tej rozkoszy całym sobą. 
Bardzo chciałem, by stało się to w tym właśnie momencie. W duchu wręcz błagałem o to. Niestety, ona na to nie pozwalała. W jakiś sposób, delikatnie, ale bardzo skutecznie odwlekała ten kulminacyjny moment. Myślałem, że to już nigdy nie nastąpi.
Nagle wykonała gwałtowny ruch i bardzo głęboko nadziała się na mojego wielkiego ogiera. Myślałem, że oczy wyjdą mi z orbit. Wrażenie było wręcz piorunujące. 
-Okh!!! - wyrwało się z mojego gardła.
Jeżeli miałem nadzieję, że to wszystko, no, to nie. Prawie w tej samej chwili uniosła się i jeszcze raz opadła. Robiła to brutalnie, jak masochistka, jakby pragnęła, bym przeszedł przez nią na wylot. Efekt takiego jej zachowania odebrał mi poczucie własnego jestestwa. 
-Ych, ych, ych… - stękałem za każdym takim pchnięciem.
Unosiła się i opadła. Nie dawała mi żadnych szans. Ledwie żyłem, a ona zdawała się, w ogóle, nie zwracać na mnie uwagi. Tak jakbym był lalką bez duszy. Jej biodra podskakiwały, niczym ciężka piłka lekarska, wgniatając mnie w materac. No i w końcu osiągnęła to, co chciała. Stało się.
-Aaaaaaaaaaaaaaa!!! - wydarła się tak glósno, że pewnie było ją słychać kilka ulic dalej. 
Nie wiem, co to było. Nawet teraz nie potrafię tego dobrze nazwać. Coś na kształt lawy z wulkanu pulsowało tuż pod moją skórą. W tej jednej, krótkiej chwili nie pragnąłem niczego innego, jak tylko zatracić się w niej bez reszty, zniknąć i przestać istnieć właśnie w niej. Dochodziłem. Wchodziłem w cudowny świat płomieni palących moje ciało i duszę. 
-Ooooch, ooooch, oooooch! - jęczałem, czując, że całkowicie tracę przytomność. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...