Szukaj na tym blogu

16 listopada 2019

Wakacje, seks i potwór.

44. Pragnienie całkowitego spełnienia.

Jej lekko przymknięte oczy wyrażały pragnienie całkowitego spełnienia i bezgranicznego oddania. Kołysała biodrami niespiesznie, ale głęboko, tak, jakby nie chciała, by jakakolwiek chwila umknęła z jej świadomości.


-Och, Olu, tak bardzo cię pragnę! - szeptałem jej wprost do ucha.
Zagryzła moją małżowinę i odpowiedziała:
-Ja ciebie też! 
Jak bezradny, mały chłopczyk, wtulałem się w jej zgrabne jędrne ciało i dyszałem z podniecenia.
-Chę teraz, - westchnąłem.
-Och, wiem. Ja też.
Intensywnie pieściła moje plecy i pośladki. Zaraz później chwyciła mojego, sztywnego, gotowego do ponownej penetracji, fiuta i próbowała włożyć w swoją ciasną cipeczkę. Jej zachowanie znów odbierało mi możliwość normalnego myślenia. Nie mogła trafić. Szamotała się przez chwilę bezradnie. Widziałem, że jest zbyt niska. Denerwowała się trochę, ale uparcie dążyła do celu.  
-Pomóż mi, - szepnęła w końcu.
Delikatnie uniosłem ją do góry, przytrzymałem przez chwilę i dopasowałem pozycję. Powoli nadziała się na mój twardy drążek. Przez całe moje ciało przebiegła słodka fala rozkoszy. Tymczasem ona objęła moje biodra swoimi zgrabnymi udami. Ze szczęścia szumiało mi w głowie. Stałem tak przez chwilę, odbierając swoją świadomością intensywność tego zbliżenia. Ciepła woda obmywała nasze ciała, jeszcze bardziej potęgując podniecenie. 
W końcu, nie mogąc już dłużej wytrzymać, usiedliśmy na podłodze. Tak było wygodniej. Byliśmy połączeni w jedno, spleceni ciasno, jak warkocz. Mój penis wchodził w nią tak głęboko. Przed moimi oczami już zaczynały wirować kolorowe gwiazdki. Trudno było mi skupić się na czymkolwiek konkretnym.  
-Podaj mi gąbkę, - jęknęła rozkosznie. 
Myślałem, że ją zjem. Chciałem spuścić się już w tej chwili. 
-Co chcesz zrobić? - zapytałem z ciekawością, próbując powstrzymać narastające podniecenie.  
Uśmiechnęła mi się w twarz. Jej cudowna buzia była tak blisko. 
-Chcę cię umyć, - westchnęła cicho.  
Rozpływałem się w jej cudownych objęciach. Nim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, delikatnie zaczęła czyścić mi plecy. Przykręciłem tylko wodę i z rozkoszą poddawałem się tym czynnościom. Obfite ilości piany zaczęły pokrywać całe moje ciało. To było bardzo przyjemne. Najwspanialsza dziewczyna na świecie dbała o każdy zakamarek mojej skóry. 
-Teraz  ty, - odezwała się, kiedy uznała, że już wystarczy.
Nawet trudno to opisać. To było tak bardzo czułe, tak niesamowicie subtelne, że kręciło mi się w głowie. Bardzo delikatnie kochaliśmy się. Nasze ruchy były wręcz niezauważalne. Kołysaliśmy się w tył i w przód, powoli i majestatycznie. Szumiało mi w głowie. 
Już po chwili ująłem w dłonie jej niesamowite piersi. Były śliskie od mydła, wymykały się moim palcom. Uniosłem je do góry i powoli rozprowadzałem po nich pianę. Podniecałem się coraz bardziej. 
Znów westchnęła. Opadła do tyłu, oparła się dłońmi o podłogę, a później uniosła do góry swój kształtny tyłeczek. Doskonale wiedziałem, co chce zrobić i nie mogłem się doczekać. 
Już po chwili wprawiła swoje biodra w łagodny ruch wahadłowy. 
Do dołu i do góry, do dołu i do góry… płynnie, powoli i rytmicznie. 
Z niesamowitą przyjemnością, wręcz z jakąś taką dziką zachłannością, obserwowałem jej szparkę, opiętą na moim kutasie i byłem gotowy kolejnego, intensywnego wytrysku. No ale, w tej chwili, to ona wyznaczała rytm, precyzyjnie prowadząc mnie do bram raju. Miałem dojść wtedy, kiedy ona będzie chciała. 
Uśmiechała się czule. Patrzyłem na jej śliczną buzię i drżałem z rozkoszy. Była urocza. Po jej policzkach bez przerwy płynęły stróżki wody. Jej lekko przymknięte oczy wyrażały pragnienie całkowitego spełnienia i bezgranicznego oddania. Kołysała biodrami niespiesznie, ale głęboko, tak, jakby nie chciała, by jakakolwiek chwila umknęła z jej świadomości. Prężyła i wyginała swój tułów w taki sposób, że za każdym razem wnikałem w nią coraz głębiej. Powoli odlatywałem w kosmos. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...