30. Ujeżdżała mnie.
Odchyliła się trochę do tyłu. Ujeżdżała mnie sprawnie i bardzo precyzyjnie. Powietrze wypełnił zapach naszych spoconych ciał. Raz, po raz, do moich uszu dobiegały głośne klapnięcia jej pośladków o moje podbrzusze.
W pewnym momencie przesunąłem dłonie nieco do przodu, bliżej jej szparki. Podświadomie czułem, że tak właśnie powinienem zrobić. Rzeczywiście, to był kolejny dobry ruch. Zamarła na chwilę, a kiedy dotknąłem miejsca, gdzie wchodził w nią mój kutas, szarpnęła się w nagłym, niekontrolowanym skurczu. To było tak silne i słodkie, że myślałem iż spuszczę się już w tej chwili.
-Iiiiiiioooooohhhhh!!! Och, och, oooooch! - jęczała.
Jej cipeczka pulsowała tak intensywnie, że zacząłem odpływać w niebyt rzeczywistości. Szybowałem w obłokach szczęśliwy, jak mały aniołek. W tej chwili nie potrzebowałem nic więcej. Całym moim światem była ona.
-Och, włóż je tam, włóż, - szeptała z wysiłkiem, przez zaciśnięte zęby.
Skoro sama o to prosiła, nie pozostało mi nic innego jak tylko, spełnić jej życzenie. Powoli, z wielkim trudem, przedzierając się przez lepką i śliską wydzielinę w jej kroczu, wepchnąłem dwa palce do środka. To było niesamowite.
Jej reakcja była natychmiastowa. W jednej sekundzie jej ciało wygięło się w pałąk i tak już pozostało. Czułem, jak jej muszelka zamyka się gwałtownie, niczym poparzony ślimak. Myślałem, że za moment sprawi mi to ból, lecz nie. W końcu rozluźniła się i zaczęła głośno jęczeć:
-Aaaaach, oooooooch, eeeeech!!!
To był prawdziwy, słodki koncert westchnień. Nie mogłem uwierzyć, że to zrobiłem, że w ogóle wiedziałem, jak tego dokonać, że udało się za pierwszym razem. Jej cipka była niesłychanie ciasna, sprężysta, opływała gęstym, zawiesistym śluzem. Moje podniecenie zaczynało sięgać zenitu. Nieznacznie poruszałem palcami, stopniowo wciskając je coraz dalej i dalej. Czułem, że zbyt długo to już nie potrwa.
-Aaaaach, aaaaach, aaaaach!!! - jęczała, unosząc się i opadając.
Było mi nieziemsko dobrze. Chciało mi się śmiać i płakać zarazem. Uprawiałem najcudowniejszy seks pod słońcem. To wszystko zdawało się nie mieć końca. Byłem królem, byłem panem do tego świata.
-Och Olu, Olu… Boże, jesteś taka wspaniała, taka cudowna, - szeptałem przez zaschnięte gardło.
Trudno było mi znieść tak dużą ilość doznań, napływających do mnie ze wszystkich stron. Mimo to chciałem więcej i więcej. Nie wyobrażałem sobie, że można byłoby przerwać to w którymkolwiek momencie.
Odchyliła się trochę do tyłu. Ujeżdżała mnie sprawnie i bardzo precyzyjnie. Powietrze wypełnił zapach naszych spoconych ciał. Raz, po raz, do moich uszu dobiegały głośne klapnięcia jej pośladków o moje podbrzusze.
-Och, och, och!!! - wzdychała coraz głośniej.
Nietrudno było domyślić się, że przygotowuje się do potężnego orgazmu, orgazmu, który być może, będzie naszym wspólnym orgazm.
-Uuuuuuuuuoooooooooch!!! - wyrzuciła z siebie i zatrzymała się, napięta do granic możliwości niczym struna.
Patrzyłem na nią. Chciałem cieszyć się i napawać widokiem mojej boskiej amazonki. W ciemności próbowałem dostrzec wyraz jej twarzy. Nic, jednak nie zobaczyłem.
Po chwili ponownie zaczęła się poruszać. Tym razem wolniej. Kołysała się niczym fale morskie: łagodnie i płynnie. Lewą dłoń trzymałem w jej cipeczce, a prawą pieściłem pośladki. Czegóż więcej było mi trzeba?
-Och, och, och… jeszcze trochę, jeszcze trochę… - wzdychała cichym głosem, jednocześnie pieszcząc moją klatkę piersiową.
Cieszyłem się, że będę mógł popłynąć na sam kraniec kosmosu razem z nią.
-Olu tak mi z tobą dobrze. Oooch, pocałuj mnie, proszę, - szeptałem, coraz bardziej tracąc poczucie rzeczywistości.
Bez słowa pochyliła się i, już po chwili, jej gorące usta dotknęły moich spragnionych warg.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz