Szukaj na tym blogu

20 listopada 2019

Wakacje, seks i potwór.


48. Półprzezroczysta kloaka.

Dopiero teraz odsłoniła poły szlafroka. Moim oczom, zamiast cudownej cipeczki, ukazała się obrzydliwa, półprzezroczysta kloaka. To była jakby słoniowa trąba, bardzo ruchliwa, w której środku coś przesuwało się ku końcowi. Natychmiast wszystkie włosy na mojej głowie uniosły się do góry. “Ja pierdolę”, - pomyślałem, - “to już po mnie!” 


Pojawiła się po kilku minutach okryta błękitnym szlafrokiem. 
-Włóż coś na siebie, - powiedziała, rzucając mi identyczne wdzianko. 
Zaniepokoiłem się trochę. 
-Nie zabandażujesz rany? - spytałem. 
Popatrzyła na mnie obojętnie.
-Nie ma potrzeby, - powiedziała.  
-Ale… 
-Spokojnie, nie krwawi, przecież. 
-Aha… 
-Szybciej się zagoi, - dodała.
Pomimo tego, co wczoraj widziałem w lustrze, jakoś trudno było mi uwierzyć w jej zapewnienia.
-Chcesz powiedzieć, że takie duże rozcięcie już na drugi dzień nie wymaga opatrunku? - rzuciłem. 
W odpowiedzi uśmiechnęła się tylko.
-Dokładnie tak, misiaczku. Wystarczy, że zasłonisz włosami.
Patrzyłem na nią z pytaniem w oczach. 
-Ciągle nic nie rozumiem.
W tym momencie, z jej twarzy znikał ten serdeczny, ciepły uśmiech. 
-Naprawdę, chcesz spacerować po mieście z głową okręconą grubym bandażem przy tej temperaturze? Jest ponad trzydzieści stopni. 
-Nie, ale… - zaciąłem się nagle.
Miałem wrażenie, że odbiera mi wszystkie argumenty. Rzeczywiście, nie czułem już bólu, nawet przy mocnym dotknięciu. Może, po prostu, byłem przewrażliwiony. 
-Przecież nie zrobiłabym ci krzywdy. Nie obawiaj się, nic ci się nie stanie, - uspokoiła.
Nic nie rozumiałem. Jeszcze nie tak dawno cały opatrunek przemoczony był na wylot krwią, a teraz… jakbym dostał zastrzyk znieczulający. Zastanawiałem się, co to za dziewczyna. To nie było naturalne. Niepokój, który do tej pory czaił się gdzieś w głębi mojej świadomości, teraz zaczął coraz bardziej wychodzić na wierzch. 
W moich uszach rozbrzmiewał jeszcze zwrot: “jestem ksenomorfem”. Czy ona wypowiedziała to rzeczywiście dla żartu? Wpadłem w jakiś dziwny amok, nie wiem, ile to trwało. W końcu uświadomiłem sobie, że i tak nic nie wymyślę. Moja bezzasadna podejrzliwość nie miała sensu. Musiałem jej zaufać. Przecież była kruchą, delikatną dziewczyną. 
-Zjesz jajecznicę? - usłyszałem w końcu jej głos. 
Była w już kuchni. Przygotowywała śniadanie. 
-Tak, bardzo chętnie, - odpowiedziałem, szybko zapominając o wszystkim, co działo się w mojej głowie.
Spojrzałem przez okno. Słońce było już wysoko na niebie. Jego promienie przedzierały się przez zielone korony drzew. Do pokoju wdzierał się zapach sosnowego igliwia, był bardzo przyjemny. Zawsze lubiłem las i spacery po nim. Przymknąłem powieki i głęboko się zaciągnąłem. To było takie odprężające. W tym samym momencie, nie wiem dlaczego, ale poczułem wszechogarniającą mnie senność. To były dosłownie sekundy. Nagle zapadła cisza.
Nie wiem jak to się stało, ale zobaczyłem ją. Wyszła z kuchni, była blada jak ściana. Przeraziłem się. 
-Co się stało? - spytałem, czując, że włosy na mojej głowie się jeżdżą.
Nie usłyszałem żadnej odpowiedzi. Patrzyła na mnie dziwnie podkrążonymi oczami. Coraz bardziej opanowywał mnie paniczny strach. 
-Olu?
Nie odzywała się. Powoli zbliżała się do mnie. Była inna. Nie poznawałem jej. 
-Oleńko?!
Patrzyła na mnie. Panicznie się bałem. 
-Nie ruszaj się. Muszę złożyć w tobie moje jaja, - odezwała się słabym, ochrypłym głosem.
Dopiero teraz odsłoniła poły szlafroka. Moim oczom, zamiast cudownej cipeczki, ukazała się obrzydliwa, półprzezroczysta kloaka. To była jakby słoniowa trąba, bardzo ruchliwa, w której środku coś przesuwało się ku końcowi. Natychmiast wszystkie włosy na mojej głowie uniosły się do góry. “Ja pierdolę”, - pomyślałem, - “to już po mnie!” 
-Olu… hej… no, co ty?!
Byłem sztywny ze strachu. Nie potrafiłem się ruszyć. 
-Spokojnie, to nie będzie trwało zbyt długo. 
-Olu, Boże, nie!!! 
-Postaram się, abyś zbytnio się nie męczył. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...