Szukaj na tym blogu

15 listopada 2019

Wakacje, seks i potwór.

43. Kolejny etap gorących igraszek.

Nie czekałem na dalsze słowa zachęty, westchnąłem głęboko, chwyciłem ją za pośladki i z całych sił przywarłem napęczniałym penisem do jej brzucha. Rozpoczynał się kolejny etap naszych gorących igraszek.


Nie widziałem tego, ale miałem wrażenie, że się uśmiecha. Czułem ją tak dokładnie na sobie. Było mi tak dobrze. 
-Tak mówisz? Hmm… no dzięki. 
-Pewnie laski, z którymi się kochałeś, były świetne…  
-Hmm… no wiesz… - mruknąłem cicho.
W tym samym momencie poczułem ostry paznokieć na swoim karku. Rysowała jakieś znaki, ale robiła to bardzo mocno. Przez moje ciało przebiegł dzinie podniecający dreszcz. 
-A nie było tak? Musisz mieć duże doświadczenie w tym względzie.  
Nie wiem dlaczego, ale czułem, że najnormalniej w świecie, jest zazdrosna. Tylko o co? O dziewczyny, które kiedyś były w moim życiu? 
-No wiesz… i tak bijesz je wszystkie na głowę, - powiedziałem, aby sprawić jej przyjemność. 
Jeszcze bardziej zaczęła znęcać się nad moimi plecami. Teraz jej zęby werżnęły się w moją skórę.
-Ile ich było?! - spytała z zacięciem.
-No nie. Naprawdę, chcesz to wiedzieć?
-Tak, - powiedziała krótko. 
Mogłem być szczery, ale postanowiłem zagrać jej na nerwach. Jeżeli była taka zazdrosna, to powinno ją to ruszyć. 
-Nie wiem, nie liczę. Może dziesięć, może dwadzieścia. 
-Och ty! Musiałeś zaczynać od kołyski, draniu, -  udawała, że się złości.
Tak, czy siak, było mi bardzo przyjemnie. 
-No, prawie, - powiedziałem. 
Po tym wszystkim, na moment zapadła cisza. 
-No… a ci twoi? - spytałem w końcu.
-Jacy moi? Aaa… no tak… nie ważne.
-Jak to, nieważne?
-To nic nie znaczy. Nie warto o nich mówić.
Ponownie zapadła cisza. Nie chciałem jakoś specjalnie naciskać. W końcu poruszyła się nerwowo. 
-Coś nie tak? - spytałem.
-Wszystko w porządku, - odpowiedziała.  
-Nie chcesz o tym mówić?
Milczała. Czułem, że znowu coś jest nie tak. Nie odzywałem się jednak. Chciałem, by to ona sama o tym powiedziała. Przez dłuższy czas nic się jednak nie działo.
-Muszę się wykąpać, - zmieniłem w końcu temat.
-Ja też, - podchwyciła pomysł.
-No, to chodźmy, - rzuciłem.
-Chodźmy, - powiedziała z radością.
Wiedziałem, że zaczyna się nowy rozdział tej niesamowicie słodkiej i podniecającej gry. Biegiem ruszyliśmy w stronę przeciwległych drzwi. Jednocześnie weszliśmy do kabiny prysznicowej. Bez zastanowienia otworzyłem zawór, popłynęła woda. Była lodowata. Aż krzyknąłem z wrażenia. Przekręciłem uchwyt w drugą stronę, oczywiście zbyt mocno. Błyskawicznie wskoczyliśmy na zewnątrz. Teraz był ukrop. O mało nas nie poparzyło. Musieliśmy to zrobić z nieco większym wyczuciem. 
-Poczekaj, - powiedziała i położyła swoją dłoń na mojej. 
Delikatnie wyregulowała strumień. Weszliśmy i zamknęliśmy za sobą szklane drzwi. Obfity wodospad odpowiednio ciepłej wody, z szumem spadł na nasze głowy. Ożywcze potoki zabierały ze sobą zaschnięty pot, nasienie i inne wydzieliny naszych ciał. To było bardzo przyjemne i pobudzające. W moich żyłach krew znów zaczęła szybciej pulsować i poczułem się naprawdę dobrze.
Nawet w tej sytuacji na rozwój wypadków nie trzeba było czekać zbyt długo. Dosłownie w chwilę później objęła mnie swoimi czułymi ramionami i przywarła całym ciałem do mojego torsu. Ostre strugi wody pluskały na mojej klatce piersiowej i jej wspaniałych cycuszkach, pobudzając krążenie i nasze zmysły do działania. 
Nie czekałem na dalsze słowa zachęty, westchnąłem głęboko, chwyciłem ją za pośladki i z całych sił przywarłem napęczniałym penisem do jej brzucha. Rozpoczynał się kolejny etap naszych gorących igraszek. Całowaliśmy się słodko i czule. Mocne strumienie zalewały nasze twarze. Chciało się żyć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...