46. Pocałunek przy pocałunku.
Już po chwili ponownie zajęła się moją głową. Nachyliła się i zaczęła czule całować. Drżałem. Składała pocałunek przy pocałunku. Pragnąłem, by to robiła bez przerwy. Dokładnie czułem, jak jej wilgotny język dotyka brzegów rany: gęsto i delikatnie. Dopiero w tej chwili dotarło do mnie, że właśnie spija krew.
Dopiero teraz, tak naprawdę, dotarło do mnie, że przecież mam rozciętą skroń. Dotknąłem chore miejsce palcami i poczułem przenikliwy ból. Odruchowo zacisnąłem zęby.
-Poczekaj, - powiedziała po jakimś czasie, - usiądź, musimy to zmienić.
Zrobiłem tak, jak kazała. Ostrożnie odwinęła ociekający wodą i krwią opatrunek. Kiedy nic już tam nie było, poczułem ulgę. Nie powiem, bolało, ale przynajmniej nie piekło tak bardzo jak wcześniej.
Moja dziewczyna przygotowała świeżą rolkę. Delikatnie wytarła okolice rany. Ból mieszał się z przyjemnym uczuciem dotyku jej dłoni. Nawet gdyby było to bardziej nieprzyjemne, jej pozwoliłbym na wszystko.
-Och! - westchnąłem.
Nie wiem, co miałoby to wyrażać: uczucie cierpienia, czy przyjemności.
-Boli? - spytała niepewnie.
-Nie, nie… no, troszkę.
-Przepraszam, nie chciałam.
Nie mam pojęcia, dlaczego to zrobiła, ale w tej samej chwili poczułem jej usta w najbardziej wrażliwym miejscu, dokładnie w samym środku rany. Powiem szczerze, że wystraszyłem się, kolejnej fali bólu, ale stało się coś niesamowitego. Doświadczenie dotyku jej warg było bardzo, ale to bardzo przyjemne, wręcz ekstatycznie porywające. Poczułem dziwny, przenikający mnie dreszcz.
To było coś, co w jednej chwili sprawiło kompletny mętlik w mojej głowie. Nie mogłem się opanować. Chwyciłem ją za tyłek i przyciągnąłem do siebie. Spojrzała na mnie z zaskoczeniem w oczach. W jej policzkach znów pojawiły się te śliczne dołeczki, a w oczach iskierki zadowolenia.
-Och, czuję, że znam cię lepiej, niż ty sam myślisz, - odezwała się.
-Rzeczywiście? - spytałem z niedowierzaniem, ale tak naprawdę zdałem sobie sprawę, że jest tak w istocie.
-Jak najbardziej, głuptasie, - odpowiedziała, - puść mnie, bo nie mogę skończyć.
Zwolniłem uścisk. Stanęła tuż obok. Jej naga cipka znalazła się na wysokości mojej twarzy. Znów zacząłem się podniecać. Z ogromnym zachwytem patrzyłem na ten cudowny obrazek. Nie mogłem się oprzeć. Wyciągnąłem rękę i delikatnie gładziłem jej wąską talię. Jej skóra była jak najdelikatniejszy aksamit.
Nie mogłem sobie darować i już w następnym momencie koniuszkami palców gładziłem jej pępuszek i jego okolice. Poczułem, jak całe jej ciało pręży się i wygina. Pragnęła kolejnego zbliżenia. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że mój penis także gotowy jest do akcji.
Już po chwili ponownie zajęła się moją głową. Nachyliła się i zaczęła czule całować. Drżałem. Składała pocałunek przy pocałunku. Pragnąłem, by to robiła bez przerwy. Dokładnie czułem, jak jej wilgotny język dotyka brzegów rany: gęsto i delikatnie. Dopiero w tej chwili dotarło do mnie, że właśnie spija krew.
Ktoś mógłby pomyśleć, że powinienem spanikować. Ja jednak nie wystraszyłem się. Odczułem jedynie dziwną, trudną do wytłumaczenia, przyjemność. Co może wydać się jeszcze bardziej niesamowite, po kilku minutach poczułem się naprawdę odprężony.
Wreszcie, czego nie mogłem się spodziewać, włożyła swój język w sam środek rozcięcia. Nie powiem, to akurat zabolało.
-Aj! - głośno zaprotestowałem.
-Słucham?! - spytała, jakby w ogóle nie wiedziała, o co chodzi.
-Przestań, bo będzie krwawić, - powiedziałem, zaniepokojony.
-Spokojnie. Nie denerwuj się, po mnie nigdy nie krwawi.
Wiem, że powinno wydać mi się to jeszcze bardziej dziwne, ale ja już o nic więcej nie pytałem. Po tych słowach pozwoliłem jej działać, a ona, niczym wierny pies wylizała mi uszkodzone miejsce.
Po kilku minutach ból zmalał do takiego poziomu, że mogłem odetchnąć z ulgą. Doświadczałem nawet lekkiego odrętwienia w tym miejscu i dziwnego kłucia. Zupełnie jak po środkach znieczulających.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz