49. Ty byłaś ksenomorfem.
-Ty byłaś ksenomorfem. Chciałaś złożyć we mnie swoje jaja, - wypaliłem jak głupi. Uśmiechnęła się szczerze i delikatnie pocałowała mnie w czoło.-Irku, zazdroszczę wyobraźni, ale ja nie zrobię ci krzywdy. Nie bój się mnie, proszę.
Chciałem coś zrobić, ale nie potrafiłem. Byłem jakby przykuty do łóżka.
-Nieeee!!! - wydarłem się na całe gardło.
-Tylko spokojnie. Staram się robić to humanitarnie.
-Ale ja nie chcę! Nie! Nieeeee!!!
Im bardziej się bałem, tym bardziej byłem sparaliżowany i tym bardziej nie mogłem nic zrobić.
-Trudno, nic na to nie poradzę. Jesteś tylko moją ofiarą.
-Nieeeeeeee!!!
-Och, to nie ma sensu. Idę do ciebie. Za chwilę będzie po wszystkim.
Odzyskałem kontrolę we własnych członkach. Poderwałem się miejsca i rzuciłem w stronę drzwi. Była szybsza. Dopadła mnie na środku pokoju. Szamotałem się jak tylko mogłem. Wszystkie moje wysiłki dawały bardzo mizerny skutek.
-No i po co to wszystko? Przecież i tak dostałeś ode mnie zbyt wiele.
-Och, ale ja nie chcę! Nie chcę, rozumiesz?! Nie chcę! Ja chcę żyć!
-Tak, tak… wszyscy tak mówią, a kiedy umierają są szczęśliwi.
-Boże, pomóż mi, ja nie chcę umierać!!!
-Hahaha, do kogo ty się zwracasz? Nikt ci już teraz nie pomoże. Jesteś młody, zdrowy, twoje ciało jest idealne.
Próbowałem się wyrwać, ale trzymała bardzo mocno. Zdawało mi się, że liczę już swoje ostatnie minuty.
-Nie, Boże, nieeeeee!!! - wrzasnąłem na całe gardło.
Siedziała na mnie okrakiem, zupełnie tak, jak jeszcze godzinę wcześniej w pozycji erotycznej. Gdyby nie ta długa, ruchliwa rura, która przyssała się do mojego brzucha, mógłbym pomyśleć, że znów zaczynamy się kochać. Tymczasem to, co widziałem nie napawało optymizmem. Coś czarnego przesuwało się w stronę mojej skóry. To coś było żywe, ruchliwe i wyglądało jak duży robak.
Nagle poczułem szarpnięcie, ból i siedziało już w moim brzuchu. Co najdziwniejsze, pomimo niesamowitego strachu, odczuwałem wszechogarniającą, cudowną rozkosz, która zdawała się wypełniać każdą moją komórkę.
-Luuuuuudzie, raaaaaaaaaatuuuuunkuuuu!!! - wyrzuciłem z siebie rozdzierający krzyk.
***
Otworzyłem oczy. Byłem przerażony i spocony jak mysz. Stała nade mną i trzymała mnie za ramię. W pierwszym momencie, jeszcze nie do końca uświadamiając sobie w czym rzecz, chciałem uciec.
-Irku, co się stało?! - spytała z troską w głosie.
Miałem dość. Nie mogłem złapać tchu. Trzęsłam się ze strachu jak mały kociak. Byłem wykończony.
-Olu, och Olu! To ty?
Uśmiechnęła się rozbrajająco. Stopniowo docierało do mnie, że jednak nic się nie stało, że to był tylko sen, jakiś cholerny koszmar.
-No, ja. Spodziewałeś się kogoś innego?
-Olu! Boże Olu! - mówiłem drżącym głosem.
Spoważniała.
-Ależ… co się stało?!
-Nawet nie pytaj. Potworny koszmar.
Pochyliła się, by mnie pocałować. Przez chwilę przestałem się kontrolować i wpadłem w panikę.
-Nie!!! - krzyknąłem.
Odruchowo odsunąłem się na drugi koniec łóżka.
-Spokojnie. Nie wiem, co ci się śniło, ale jajecznica stygnie, - powiedziała, wskazując na drzwi kuchenne.
***
-Może jednak opowiesz mi ten swój sen, - powiedziała, kiedy siedzieliśmy już przy stole.
Kiedy usłyszałem te słowa, po moich plecach przebiegł zimny dreszcz. Ciągle jeszcze nie mogłem dojść do siebie.
-To nie takie proste, - westchnąłem.
-Może jednak spróbujesz. Co ci się śniło?
-Ty, - odpowiedziałem po dłuższej chwili.
Na jej twarzy malowało się szczere zdziwienie.
-Ja? Nie…
Pokiwałem głową, a ona uśmiechnęła się i usiadła obok mnie.
-Jak to możliwe, że ja byłam twoim koszmarem? Czy wszystko z tobą w porządku?
-Oczywiście, jestem całkowicie zdrowy na umyśle. Śniło mi się…
Mimo wszystko, nie mogłem tego skończyć.
-Tak? - spytała troskliwie.
-Śniło mi się, że…
-No mów.
-Śniło mi się, że byłaś… że chciałaś… Och nie mogę.
Zmarszczyła brwi.
-Że co?
-No… Boże… ksenomorf…
-Co???
-Ty ksenomorf…
-Nie rozumiem.
-Ty byłaś ksenomorfem. Chciałaś złożyć we mnie swoje jaja, - wypaliłem jak głupi.
Uśmiechnęła się szczerze i delikatnie pocałowała mnie w czoło.
-Irku, zazdroszczę wyobraźni, ale ja nie zrobię ci krzywdy. Nie bój się mnie, proszę.
-Och, wiem, wiem…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz