16. Była jak prezent.
Była jak prezent, na wyciągnięcie ręki. To był niesamowity obraz: czysty, młody seks. Mało kutasa mi nie rozerwało. Idealnie okrągłe pośladki… próbowałem uspokoić oddech, raz, dwa, trzy… Boże! … gładka, miękka skóra napęczniałej pizdeczki, dokładnie pośrodku, między zaciśniętymi udami.
Tak więc klęczałem nad nią i masowałem jej plecy. Bardzo mnie korciło, żeby dotknąć jej pośladków. Dość długo nie mogłem się zdecydować, ale w końcu wsunąłem dłonie pod materiał jej majteczek. Przyznam, że trochę protestowała, jednak było to tak urocze, że zamiast mnie zniechęcić, jeszcze bardziej rozochociło. Jej pupcia była tak delikatna, że w żaden sposób nie mogłem się opanować. Chciałem więcej i więcej.
Majteczki, a właściwie kąpielówki, były bardzo skąpe, związane na biodrach tasiemką. To co robiliśmy, to była taka słodka zabawa, przekomarzanie się. Pociągnąłem za jeden koniec i było po wszystkim. Pociągnąłem z drugi i leżały luźno na jej dupeczce. W sumie poszło bardzo łatwo i było niesamowicie gorące. Teraz wystarczyłby tylko jeden, niewinny ruch, a jej pupcia pokazałaby całe swoje słodkie oblicze.
Byłem podniecony na maksa, ale znowu długo nie mogłem się zdecydować. Jak to się mówi: chciałem mieć ciastko i zjeść ciastko. Śmieszne, co? W końcu delikatnie zsunąłem materiał z jej pośladków. Dość szybko, ruchem dłoni poprawiła się. Zsunąłem jeszcze raz. Jeszcze raz poprawiła. I znowu. W końcu powiedziałem wprost:
-Jak już się tak opalasz, to powinnaś zrobić to na całym ciele.
Miałem tylko jedno na myśli.
-Co ty nie powiesz?! - wycedziła przez zęby, wyczuwając moje niecne zamiary.
Mimo wszystko, nie poddawałem się. Wiedziałem, że taka okazja może się już nigdy więcej ni powtórzyć.
-No, wystaw te pośladki na słońce. Daj im pożyć.
Śmiałem się.
-Nie bądź taki cwany, wujku, - powiedziała, nie zamierzając ułatwiać mi zadania.
-Och, ale wcale nie jestem, - westchnąłem tak, jakbym niczego złego nie zamierzał zrobić.
-Jesteś, - szczebiotała.
-No co ty? Nie.
W końcu, chyba mając już dość, skrzywiła się słodko i powiedziała:
-Jak chcesz zobaczyć mnie gołą, to po prostu, poproś.
Przełknąłem ślinę. W życiu bym nie przypuszczał, że pójdzie tak łatwo. Przyznam, że teraz, to naprawdę, zrobiło mi się gorąco. Krew zaczęła pulsować mi w skroniach. Byłem w raju. Dom był pusty a ja z nią sam na sam, na tym podwórku.
-Proszę, - powiedziałem cicho, ale bardzo wymownie.
Uśmiechnęła się.
-Ładniej…
-Proszę cię Iwonko, rozbierz się dla mnie, - wyrecytowałem drżącym głosem.
Odczekała chwilę, a później się odezwała:
-No dobrze już, jak już tak bardzo prosisz, to ściągnij mi te majteczki.
Spełniło się moje marzenie. Dwa razy nie trzeba mi było powtarzać. Nie w tej sprawie. Delikatnie, dwoma palcami chwyciłem za cienki materiał i pociągnąłem. Iwonka była posłuszna i, jak na zawołanie, uniosła biodra do góry, nie za dużo, tylko tyle, bym mógł je spod niej wyciągnąć.
Kiedy już się stało to, co się miało stać, doznałem istnego szoku. Czym innym było widzieć ją z daleka, a czym innym, gapić się z takiej odległości. Była jak prezent, na wyciągnięcie ręki. To był niesamowity obraz: czysty, młody seks. Mało kutasa mi nie rozerwało. Idealnie okrągłe pośladki… próbowałem uspokoić oddech, raz, dwa, trzy… Boże! … gładka, miękka skóra napęczniałej pizdeczki, dokładnie pośrodku, między zaciśniętymi udami. Słyszałem łomotanie własnego serca.
“Spokojnie, tylko spokojnie stary, to przecież kobieta, tylko kobieta” - myślałem w jakiejś niesamowitej panice.
Nie mam pojęcia, czemu tak mocno zaciskała te uda. Chyba, żeby jeszcze bardziej podkreślić jędrną i soczystą strukturę swojej cipeczki. Była tak napęczniała, że dosłownie, sama wychodziła spomiędzy nich. Obsypana była delikatnym, ciemniejącym już, meszkiem, taką drobną, niewinną szczecinką. Ciemno karminowe wargi, jak te prawdziwe usteczka zaciskały się i rytmicznie rozluźniały. Były już dobrze wilgotne.
Przesunąłem się trochę do tyłu. Chciałem mieć lepszy widok, chciałem poczuć jej słodki zapach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz