18. Ale plama.
-Eeee… no wujku, tak szybko spuszczają się tylko koledzy z mojej klasy, - wypaliła radonie.
-Iwonko… ale ja… no wiesz… eee… no…
Popatrzyła mi w oczy z lekkim rozczarowaniem.
-Wujaszku, wujaszku… nie spodziewałam się tego po tobie.
Myślałam, że wytrzymasz trochę dłużej. No, no… ale plama.
Coraz bardziej podniecony, rozprowadzałem balsam po jej brzuchu. W końcu, nie wytrzymałem i moje dłonie, jeszcze raz, znalazły się w okolicach jej słodkiej cipeczki. Nie zapomnę tego do końca życia. Jej muszelka była jak marzenie każdego napalonego ogiera: młoda, gładka, intensywnie napęczniała i tak bardzo soczysta. Poza tym była pięknie wybarwiona, z lekko rozwartymi, karminowymi płatkami i calutka opływała lśniącym słodkim sokiem. Mniam, aż chciało się ją zjeść.
Patrzyłem, jakbym nie wiedział, czy to cudo w ogóle można dotykać. Następnie, drżącymi rękoma rozprowadzałem smarowidło po całej powierzchni tego, niesamowicie podniecającego, czegoś. Miałem wrażenie, że za chwilę wybuchnę. Ledwie trzymałem swoje ja w posadach.
Oddychałem nerwowo, moje serce łomotało jak szalone. Miałem wrażenie, że już az nią kopuluję. Rozgniatałem jej wargi i łechtaczkę. Pobudzona moimi pieszczotami szparka, jeszcze bardziej się śliniła. Patrzyłem, jak krem stopniowo miesza się z nektarem i czułem, że za chwilę się spuszczę.
To był szok i niedowierzanie, ale proces postępowała w bardzo szybkim tempie. Nie robiłem nic, co mogłoby, w jakikolwiek sposób, powstrzymać mnie od wytrysku. Napięcie rosło i rosło. No i stało się.
Nie minęło nawet pięć minut, a oblało mnie błogie gorąco. Poczułem przyjemne, słodkie mrowienie, no i… jak można było przypuszczać, spuściłem się. W moich spodniach natychmiast zrobiło się mokro. Sperma szybko przesiąkła przez materiał. Myślałem, że ze wstydu zapadnę się pod ziemię.
-Co się stało? - spytała, wyczuwając, że coś się ze mną dzieje.
Starałem się usiąść w taki sposób, aby nie widziała mojej wpadki. Czułem, że moje policzki promieniują gorącem.
-He, co? Eee… nie, nie… nic, - odpowiedziałem, próbująć zapanować nad tonem własnego głosu.
Oczywiście od razu wszystko wyszło na jaw.
-Hahaha… a to co?! - rzuciła wskazując palcem na moje krocze.
Jak prawiczek zakryłem plamę dłońmi. Jeszcze głośniej zaczęła się śmiać.
-Eeee… no wujku, tak szybko spuszczają się tylko koledzy z mojej klasy, - wypaliła radonie.
-Iwonko… ale ja… no wiesz… eee… no…
Popatrzyła mi w oczy z lekkim rozczarowaniem.
-Wujaszku, wujaszku… nie spodziewałam się tego po tobie. Myślałam, że wytrzymasz trochę dłużej. No, no… ale plama.
-Och, Iwonko, Iwonko, jesteś moją muzą… po prostu nie mogłem dłużej…
W jej granatowych źrenicach dostrzegłem nutę ironii.
-Wujaszku, o czym ty mówisz? Wiersze będziesz dla mnie pisał, czy co?
Było coraz gorzej. Za wszelką cenę chciałem jej to jakoś wytłumaczyć.
-Słoneczko ty moje, tak bardzo mnie podniecasz. Tak trudno przy tobie się powstrzymać.
-Och wujaszku, wujaszku… co ja z tobą mam.
Zdawało się, że każde moje słowo pogarsza tylko sytuację.
-Iwonko, ja nie wiem, ale to powinno być dla ciebie komplementem, - wypaliłem w końcu.
Przełknęła ślinę i pokiwała głową.
-Hm… w sumie… no jest… tylko, wiesz co? Następnym razem postaraj się ociupinkę lepiej.
-Och tak, tak, oczywiście… - wydukałem, jak uczniak z podstawowki.
W chwilę później zaniosła się już rozbrajającym, spontanicznym śmiechem. Speszony podniosłem się i uciekłem do łazienki. Taka to była moja letnia przygoda z nią.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz