Szukaj na tym blogu

7 stycznia 2020

Wujek.


19. Dziś musi dojść do zbliżenia. 

Wiedziałem, że nie mogę dłużej czekać i że to dziś musi dojść do zbliżenia. Wiedziałem też, że to ja muszę je zainicjować. Tylko jak? I nagle mnie olśniło.


Minął rok i nastało kolejne lato. Ona miała wakacje i pomagała w naszej firmie. Siedziała przed komputerem i przyjmowała zamówienia. Jeśli była taka potrzeba, zajmowała się sprzedażą detaliczną. Ja nadawałem przesyłki, zamawiałem towar i załatwiałem sprawy urzędowe.
Właściwie, nie potrafię powiedzieć, jak dostała tą pracę. Ani ja, ani moja żona nie zabiegała o to. Ot, po prostu, któregoś dnia babcia powiedziała, że Iwonka chce nam pomóc, bo ponoć nie dajemy sobie rady. Podejrzewam, że znowu coś wykombinowała. 
Nie powiem, bardzo długo nic się nie działo. Iwonka przychodziła o wyznaczonych godzinach, pracowała jak należy i starała się wykonywać nasze polecenia. W końcu, jednak musiałem zostać słomianym wdowcem. Moja druga połowa pojechała do Ciechocinka, na turnus rehabilitacyjny. W ten sposób musieliśmy dawać sobie radę sami.
Iwonka to bardzo inteligentna dziewczyna, niczego dwa razy nie trzeba jej powtarzać. Powiem szczerze, że obsługę sklepu internetowego pojęła dwa razy szybciej ode mnie.
Tak, czy siak, pojawienie się tej panny w zasięgu mojego wzroku było dla mnie nie lada frajdą, jak i wyzwaniem. Widziałem ją po kilka godzin dziennie i często nie było nikogo innego obok nas. 
Pierwsze dni upłynęły, jeśli tak to można określić, zwyczajnie. Chociaż muszę się przyznać, że bardzo uważnie ją obserwowałem i nic nie uszło mojej uwadze. Szczególnie to, że, coraz częściej, nie miała na sobie stanika. 
“No cóż, pewnie taka dzisiejsza moda”, - pomyślałem. 
Zaczynało robić się upalnie i może dlatego chodziła w bawełnianej koszulce. To było stosunkowo łatwo wytłumaczyć i nie dziwiłem się. Natomiast zastanawiało mnie, dlaczego akurat wybrała taką, która ciasno opinała jej duże, jędrne cycki. Tak, jakby w sklepach nie było nieco luźniejszych. Inną sprawą pozostaje fakt, że ta część garderoby nigdy nie zakrywała jej pępka. Czasami wyglądała jak ten miś Puchatek, który sprawia wrażenie niekompletnie ubranego. Nie powiem, w żaden sposób mi to nie przeszkadzało. To było urocze i podniecające. 
Przebywając z nią sam na sam w sklepie, mogłem do woli gapić się na jej zgrabną sylwetkę i nie obawiać się o jakiekolwiek uwagi ze strony rodziny. Nie ukrywam, wykorzystywałem do tego każdą nadarzającą się okazję. Czasami mogłem nawet dostrzec sztywno sterczące sutki. Wyglądały bardzo apetycznie. chciałoby się je possać. 
Iwonka nosiła też bardzo krótkie, zwiewne miniówki lub obcisłe szorty spod których wystawały koronkowe majteczki. Czasami były czerwone a czasami białe. Zawsze intensywnie pobidzały moja wyobraźnię. Słowem, seksbomba, do tego wytrawna prowokatorka. Nie należało pytać, czy, ale kiedy między nami do czegoś dojdzie. Tak, to była tylko kwestia czasu.
To był wyjątkowo upalny i duszny dzień. Od długiego czasu nie uprawiałem seksu. Wysoka temperatura powietrza, a może przede wszystkim jej obecność, sprawiała że moja fujara bez przerwy sterczała jak głupia. Nie mogłem nad tym zapanować. Chociaż i tak było wiadomo, o co chodzi, czułem się trochę głupio. Musiałem dobierać takie spodnie, aby tego nie było widać. 
Fakt, że ciągle miałem kontakt z laską o temperamencie wulkanu, jeszcze bardziej utrudniał mi normalne funkcjonowanie. Czasami nie mogłem się na niczym skupić. Moja ukochana kuzyneczka była młoda, radosna i zawsze prawie naga. Już sama jej obecność w pobliżu sprawiała, że chciałem się rżnąć jak głupi.
Siedziała w fotelu, a właściwie leżała, z podwiniętą pod same cycki koszulką. Zachowywała się całkiem swobodnie. Bawiąc się swoim pępuszkiem, bez skrępowania, prowadziła luźną rozmowę. 
-Jestem głodna.
-Ja też.
-No to, jak będziesz w sklepie, to kup coś. 
-A co chcesz?
-Nie wiem, cokolwiek.
Miałem wrażenie, że zachowuję się jak pod działaniem jakichś narkotyków. Całe moje działanie ukierunkowane było tylko na jeden cel. Wiedziałem, że nie mogę dłużej czekać i że to dziś musi dojść do zbliżenia. Wiedziałem też, że to ja muszę je zainicjować. Tylko jak? I nagle mnie olśniło. Miałem, przecież, takie marzenie, które bardzo chciałem zrealizować i to była ta, najbardziej odpowiednia, chwila. 
Kayla Linchek Rolls To Dockweiler 2 - 5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...