Szukaj na tym blogu

5 stycznia 2020

Wujek.


17. Uwielbiam być molestowana.


-Na dodatek, stanę przed sądem za molestowanie nieletniej…

To chyba rozbawiło ją najbardziej, bo śmiała się do rozpuku. 

-Hahahaha… ależ, ja uwielbiam być molestowana.


-Wujku… - odezwała się po dłuższej chwili. 
-Tak? - spytałem, będąc jeszcze w szoku.
-Czy, w końcu, zdecydujesz się nasmarować mi te pośladki? - dorzuciła.
-Ach tak, tak, - westchnąłem i zabrałem się do pracy. 
Czekało mnie najcudowniejsze zadanie na świecie. Raz przy razie ściskałem słodkie półkule i celowo za każdym razem rozchylałem je na boki. Jej szparka otwierała się i zamykała, doprowadzając moje zmysły do stanu wrzenia. To, co się działo, przerastało moje najśmielsze oczekiwania. 
Po chwili, jedną ręką trzymałem z góry za dupeczkę, a drugą, między nogami, wsunąłem pod jej rozgrzane ciało. Cały jej ciężar podtrzymywałem czterema palcami, natomiast piąty, serdeczny, z głośnym mlaśnięciem, wcisnąłem w sam środek. Poddając się temu wszystkiemu, lekko uniosła biodra i zaczęła głośno wzdychać. Mój palec zanurzał się coraz głębiej i głębiej. Myślałem, że w ten sposób doprowadzę ją do orgazmu. 
W pewnym momencie, niespodziewanie odwróciła się na plecy.
-Czy podobają ci się moje piersi? - spytała, sprawiając, że wszystko musiałem zaczynać od nowa.
Pokiwałem tylko głową.
-No, to dokładnie je wysmaruj. Tylko postaraj się, wujku. 
Tak też zrobiłem. Starałem się jak mogłem. Moje łapy pełne były lepkiej, śliskiej mazi, która, przy mocnym ściskaniu, wyłaziła między palcami. To było niesamowicie podniecające, ale też bardzo zabawne. Najwidoczniej moja mała kokietka miała ochotę na dłuższą zabawę. 
Cały czas próbowałem chwytać grube, sztywne antenki, ale ciągle mi uciekały. Po chwili, dotarło do mnie, że ta czynność tak bardzo mnie pobudziła, że o mały włos nie spuściłem się w gacie. Już dłużej nie mogłem wytrzymać, a ona tylko patrzyła na mnie tymi swoimi, wielkimi, czarnymi oczami i wzdychała:
-Och tak, tak… jeszcze, jeszcze… 
W pewnej chwili zdobyłem się na gest bojkotu wobec samego siebie. 
-Iwonko, wiesz, że nie powinienem, - mruknąłem. 
-Och Karol, Karol…  co ty gadasz? - odpowiedziała cicho.
Przed tym , do czego miało za chwilę dojść, chciałem mieć pewność, czy ona tego na pewno chce. 
-No wiesz… przecież mógłbym być twoim ojcem, - westchnąłem. 
W tej samej chwili prychnęła histerycznym śmiechem. Nie wiedziałem, co mam o tym sądzić, jak to interpretować. 
-No właśnie, - powiedziała z przekąsem.  
-Co? - spytałem w dobrej wierze.
-Właśnie to mnie tak kręci, - odpowiedziała z niesamowitą pewnością siebie. 
Byłem nieco zgorszony, oczywiście, jeśli tak to można nazwać.
-Iwonko, no co ty?!
Odczekała chwilę i zaczęła tak poważnie, że po moich plecach przebiegł zimny dreszcz. 
-Jestem twoją małą dziewczynką i chcę, żebyś mnie kompletnie zepsuł. Rozumiesz?! Chcę, żebyś mnie zdemoralizował. 
Nabrałem powietrza w płuca i nie mogłem go już wypuścić. Jak mogła tak powiedzieć? Przecież była jeszcze nastolatką?! Była moją małą, niewinną dziewczynką. To ja miałem być tym złym. 
-Nie, - jęknąłem.
-Tak, - odpowiedziała już z serdecznym uśmiechem.
Teraz to już zdenerwowałem się. 
-Wiesz, jesteś kompletną wariatką, - rzuciłem.
-Wiem, - roześmiała się mi w twarz.
-Jak się o tym dowiedzą twoi rodzice… - zacząłem.
-No, to co?! - spytała prowokacyjnie.
-Przecież powieszą mnie za jaja na suchej gałęzi, - dokończyłem mniej pewnie i ze zwieszoną głową. 
Chichotała coraz głośniej, a ja ciągnąłem:
-Moje małżeństwo się rozpieprzy…
-Och, mój biedny wujaszek! - zripostowała ironicznie.
-Na dodatek, stanę przed sądem za molestowanie nieletniej…
To chyba rozbawiło ją najbardziej, bo śmiała się do rozpuku. 
-Hahahaha… ależ, ja uwielbiam być molestowana.
Byłem w coraz większym szoku. 
-Iwonko, co ty mówisz?!
-No tak, i to przez wujka, z resztą, najlepszego.
Wystraszyłem się na dobre. Ta dziewczyna mnie przerażała, a jednocześnie podniecała do nieprzytomności. 
-Ty chyba zwariowałaś.
-No właśnie, nie.
Moje zgorszenie rosło. 
-No, wiesz co?! 
Położyła dłoń na moich ustach. 
-Uspokój się, przecież nikt o tym nie wie.
Spojrzałem na nią poważnie. Czy mogłem jej wierzyć?
-Jesteś jeszcze taka naiwna, dziewczyno. Przecież i tak wszyscy coś podejrzewają.
-Karol, przestań, bo się naprawdę zdenerwuję - powiedziała stanowczym tonem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...