Szukaj na tym blogu

22 stycznia 2020

Wujek.


34. Jej głębokie gardło.

Bezwstydnie, jak stary erotoman, próbowałem wcisnąć się w jej buzię do samego gardła. Czułem jej język ze wszystkich stron. W myślach błagałem, bym mógł się teraz spuścić, bym mógł strzelić w jej głębokie gardło. 


W chwilę później ujęła moją pytę w swoje drobne, ale silne paluszki i, jednym, szybkim ruchem, ściągnęła z niej skórę. Trzymała tak mocno, że po kilku sekundach mojego penisa oplotły fioletowe żyły. Jęcząc rozpływałem się w rozkoszy.
Chwyciłem ją za kark i przygarnąłem do swoich ust. Skleiliśmy się w namiętnym, soczystym pocałunku. Wciąż trzymała mojego fiuta. Poruszała rączką w górę i w dół. Byłem szczęśliwy i w stu procentach zadowolony. Czegóż więcej mogłem chcieć?
Nagle zrobiła coś zupełnie nieoczekiwanego. Wykonała szybki zwrot i opadła cipką na moją twarz. Doznałem totalnego szoku. Nim zdążyłem się zorientować, odurzał mnie jej smak i zapach. Były subtelne, a jednocześnie bardzo silne. Mimo wszystko, nie tak, jak u dojrzałej kobiety. Były bardziej słodkie, delikatne i pełne. 
No cóż. To było więcej, niż mogłem pragnąć. Ten zapach i smak zapamiętam na zawsze, tak pachniała, tak smakowała Iwonka, moja kuzyneczka, która oddawała mi się w sposób bardzo rozwiązły. 
Leżąc na moim brzuchu oburącz chwyciła mocno pulsującego fiuta, zacisnęła swoje paluszki i poruszała nimi w górę i w dół, w górę i w dół… co chwilę masakrując moje jądra. Uwodzony przez młodziutką kobietę, odlatywałem w kosmos. Cały świat przestał istnieć. Byłem tylko ja i ona. 
Kiedy uświadomiłem sobie, że za chwilę się spuszczę, ona była już bez spódniczki, bez bluzeczki i klęczała na podłodze. Właśnie pochylała się nad moim spragnionym kutasem. Chwyciła w usta samą głowicę i zaczęła ciągnąć. To było cudowne i obezwładniające. 
Bezwstydnie, jak stary erotoman, próbowałem wcisnąć się w jej buzię do samego gardła. Czułem jej język ze wszystkich stron. W myślach błagałem, bym mógł się teraz spuścić, bym mógł strzelić w jej głębokie gardło. Niestety jeszcze nie pozwoliła mi na ten luksus. Musiałem jeszcze trochę zaczekać. 
Zmusiła mnie, bym się położył, a po chwili, odwracając się, weszła na mnie. Oplotła swoje uda wokół mojej szyi i znów patrzyłem w jej rozwartą, delikatną szparkę. Była przecudna, przywitałem się z nią z największą radością. Poczułem, jak jej usta ponownie zamykają się na moim drągu, a dłoń zaciska się na jądrach. Kochaliśmy się w pozycji sześćdziesiąt dziewięć. 
Jęczałem, wzdychałem, moje podbrzusze szarpało się w coraz silniejszych spazmach. Marzyłem o tym, by trysnąć do jej buzi, by wypełnić ją po brzegi moim gęstym budyniem. Jednocześnie z zapamiętaniem lizałem jej szparkę, rzuciłem się na nią, jakby to był puchar pełny słodkiego, malinowego syropu. Czułem, że moja rakieta tak, czy siak za sekundę odpali. Opanowała mnie błoga, wszechogarniająca rozkosz. 
W pewnym momencie uwolniła moją głowicę. Kurczyłem się w sobie, czułem tam jej oddech. Ścisnęła trzon i obserwowała. 
-Ooooooch, oooooooch, aaaaaaach!!! - jęczałem. 
Szarpałem się w spazmach niebiańskiej ekstazy. Nadchodziło.
Tej lawiny nie dało się już powstrzymać.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...