15. Opalała się, prawie, nago.
Tymczasem ona opalała się, prawie, nago na naszym podwórku. Pomyślałem sobie, że to jakiś żart, zrządzenie losu, albo czysta prowokacja. Jak inaczej można byłoby to nazwać?
Nastało lato. Któregoś upalnego dnia Iwonka opalała się u nas na trawniku. Od razu zauważyłem, że była bez stanika. Leżała na brzuchu, a po bokach wystawały jej piersi. Musiałem przyznać, że, jak na tak młody wiek, porządnie już urosły.
Opalała się tylko. To niby nic takiego. Ja jednak miałem wątpliwości, czy nasze niby przelotne spotkanie było tylko czystym przypadkiem, czy też może moja, mała muza dokładnie je zaplanowała.
Opalała się tylko. To niby nic takiego. Ja jednak miałem wątpliwości, czy nasze niby przelotne spotkanie było tylko czystym przypadkiem, czy też może moja, mała muza dokładnie je zaplanowała.
Nie wiem jak to się stało, ale tego dnia nie byłem w firmie. Robiłem jakieś porządki w budynku gospodarczym. W tym momencie chcę zaznaczyć, że nie był to mój pomysł tylko mojej żony. Ona zawsze organizuje mi dzień w ten sposób, żebym się nie nudził i miał co robić. Więc, w tym momencie, ja sam nic nie kombinowałem. Po prostu byłem tu, bo musiałem.
Tymczasem ona opalała się, prawie nago, na naszym podwórku. Pomyślałem sobie, że to jakiś żart, zrządzenie losu, albo czysta prowokacja. Jak inaczej można byłoby to nazwać? Tak, czy inaczej, nie mogłem się oprzeć. Kilkukrotnie przechodziłem na tyle blisko, aby bez przeszkód, móc popatrzeć.
Na dłuższą metę, sytuacja zdawała się być nie tyle niezwykła, co trochę krępująca. Cholera jasna, przecież nie byliśmy sami! Jej babcia gotowała obiad, a ona, bezwstydnie, ale jakże uroczo, pokazywała swoje wdzięki całemu światu. Nie. Nie całemu światu, tylko mnie. Zupełnie, jakby chciała powiedzieć: “popatrz, nie jestem już małą dziewczynką, cokolwiek mi urosło’.
Poniosło mnie. Zacząłem zachowywać się, jak na mój wiek, dziwnie. Próbowałem ją zaczepiać, i podrywać w sposób dość niewybredny. Chciałem sprawdzić jej intencje.
W pewnym momencie pokropiłem jej ciało wodą z węża ogrodowego. Drobne krople spadły wprost na jej, rozgrzaną skórę i płynęły do dołu wszystkimi zakamarkami zgrabnej sylwetki. Nie mogła się jednak ruszyć, bo była bez stanika.
W pewnym momencie pokropiłem jej ciało wodą z węża ogrodowego. Drobne krople spadły wprost na jej, rozgrzaną skórę i płynęły do dołu wszystkimi zakamarkami zgrabnej sylwetki. Nie mogła się jednak ruszyć, bo była bez stanika.
W pewnym momencie trochę się zezłościła i, przez nieuwagę, o mały włos, nie pokazała mi dokładnie wszystkiego, w co matka natura ją obdarzyła. Puściłem wodze fantazji i wyobrażałem sobie, że kocham się z nią właśnie na tym miękkim trawniku. Mój penis sterczał już jak rakieta, domagał się seksu i tylko seksu. Tego dnia jednak nic specjalnego się nie stało.
No dobrze, parę dni później moje marzenia się spełniły. Chociaż, nie powiem bym był z tego powodu, jakoś specjalnie, dumny. No, może miałem więcej szczęścia, niż rozumu. Może znowu była to tylko część jej gry. Nie mam pojęcia. Tak, jak poprzednio, była u nas, leżała na trawniku i opalała się. Dwa razy z rzędu takie zdarzenie, to nie mógł być przypadek. Tym razem, jednak, jakby na moje życzenie, całe obejście było kompletnie puste. Nawet sąsiedzi wyjechali.
Podszedłem i spytałem wprost:
-Słońce tak mocno grzeje… na pewno się poparzysz. Czy mogę wysmarować ci plecy?
Ku mojemu, największemu zdumieniu i uciesze zgodziła się. Już po chwili klęczałem przy niej i powoli rozprowadzałem śliski krem na jej ciele. Jedna moja ręka znajdowała się w miejscu, gdzie szyja przechodziła w kark, a druga poniżej łopatek.
Oparła głowę na zwiniętym ręczniku i patrzyła gdzieś w dal. Czułem, że jest rozluźniona. Jej skóra była ciepła, delikatna, a ja byłem, coraz bardziej, podniecony.
Po jakimś czasie uniosła ręce i niedbale ułożyła obok głowy. Widziałem, jak jej piersi rozgniatają się pod ciężarem ciała i po obu stronach próbują wydostać na boki.
Po jakimś czasie uniosła ręce i niedbale ułożyła obok głowy. Widziałem, jak jej piersi rozgniatają się pod ciężarem ciała i po obu stronach próbują wydostać na boki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz